Łódzkie rynki weszły do Europy. Jak kiedyś wyglądały? Dawny handel w Łodzi. Historia Łodzi na archiwalnych zdjęciach

Anna Gronczewska
Archiwum Państwowe w Łodzi
Wiele rynków nie wygląda tak jak kiedyś. Budki, stragany zastąpiły nowoczesne hale. Tak dzieje się też w Łodzi. Część łodzian tęskni za czasami, gdy zakupy robiło się choćby na Bałuckim czy Zielonym Rynku.

Jak wyglądały łódzkie rynki?

Od dziesiątków lat łodzianie uwielbiają robić zakupy na targowiskach. W handlowe wtorki czy piątki zawsze tłoczno jest na Górniaku, Bałuckim Rynku czy Placu Barlickiego. Rynek Bałucki dla handlu otwarto w latach dwudziestych. Wtedy przestano handlować na Rynku Starego Miasta Handel przeniesiono na Rynek Bałucki i rynek przy ul. Piłsudskiego, czyli dzisiejszej ul. Wschodniej. Już po wojnie, jeszcze w latach sześćdziesiątych, w poniedziałki i czwartki wieczorem, od strony Zgierza, ul. Brzezińskiej ciągnęły w stronę Łodzi sznury wozów konnych wypełnionych po brzegi kapustą, ziemniakami, marchwią, jabłkami. Każdy chciał jak najszybciej przyjechać na „Bałucki”, by zająć dobre miejsce do handlu.

To jak wyglądały lata pięćdziesiąte czy sześćdziesiąte na Rynku Bałuckim zapamiętała Alina Jabłońska, przewodniczka po Łodzi. Wozy z warzywami i owocami ustawiały się na tzw. Placu węglowym, który tak nazwano w czasie wojny, kiedy tu znajdowało się getto. Był on na przeciwko dzisiejszej ulicy Organizacji WiN, po wojnie Włady Bytomskiej, a jeszcze wcześniej Dworskiej. Stamtąd rolnicy przenosili skrzynki z warzywami i owocami na główną płytę rynku.

Wtedy swoje towary na rynku sprzedawali głównie rolnicy, ale od strony ul. Włady Bytomskiej urzędowały handlarki – wspominała Alina Jabłońska. – Od rolników kupowały marchewkę, seler, porę, pietruszkę i kapustę. Układały z tego pęczki włoszczyzny. Pęczek z włoską kapustą kosztował złotówkę, a bez niej - 50 - 70 groszy.

Włoszczyzna z "Baluckiego"

Pani Alina do dziś ma przed oczami widok tych handlarek. Zwykle były to kobiety o obfitych kształtach. Siedziały na wysokich stołkach lub skrzynkach. Na głowie miały chustki. Były przepasane fartuchami, a gdy robiło się zimno, narzucały na plecy charakterystyczne, łódzkie koce w kratę. Na nie małych biustach leżały zwieszone na szyi portmonetki. W rękach trzymały noże, którymi obierały warzywa, a potem wiązały je w pęczki.

– Do końca życia nie zapomnę zapachu tej włoszczyzny, to zapach mojego dzieciństwa! – dodaje pani Alina. Nie zapomni też donośnego głosu mężczyzny, który chodził po rynku i krzyczał: Pijawki, pijawki. Były to pijawki lecznicze, które trzymał w małych słoikach z wodą.

Na Rynku Bałuckim sprzedawało się nie tylko warzywa, owoce, nabiał, mięso, ale też wyroby łódzkiego rzemiosła. Jak byśmy dziś powiedzieli hitem, były wtedy jedwabne, a potem też nylonowe chustki, które nosiły wtedy niemal wszystkie łodzianki.

– Sprzedawano na Rynku Bałuckim drewniane zabawki dla dzieci, na przykład motylki z ruchomymi skrzydłami – mówiła nam Alina Jabłońska.

Opowiadała też, że jednego roku był niesamowity urodzaj na owoce. Wtedy wzdłuż całej ul. Włady Bytomskiej stał sznur wozów pełnych jabłek, śliwek, gruszek. Rolnicy sprzedawali je po kilkadziesiąt groszy na kilogram. A jak do końca dnia nie znaleźli się chętni na ich towar, to wysypywali owoce na ulicę i odjeżdżali...

Teraz na rynku stoją nowoczesne hale. Kupi się tam świeże mięso, przechowywane w lodówkach, a nie jak kiedyś rozłożone na drewnianych ladach. Są eleganckie stoiska z warzywami, nabiałem, owocami, a także butami i odzieżą.

Warto przypomnieć, że w 1423 roku król Władysław Jagiełło wydał przywilej na mocy którego w Łodzi co środę mogły odbywać się targi, a dwa razy do roku jarmarki. Pierwszy można było urządzić po Bożym Ciele, drugi po Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny. Z czasem terminy targów i jarmarków zmieniono. Na początku dziewiętnastego wieku te ostatnie można było organizować aż 12 razy w roku. Ale znów ściśle wyznaczano ich terminy: 6 stycznia, 2 lutego, 3 marca, 7 kwietnia, 8 maja, 13 czerwca, 13 lipca, 13 sierpnia, 21 września, 18 października, 14 listopada, 21 grudnia. Targi można było już organizować aż 50 razy w roku. Odbywały się one na Rynku Starego Miasta i Rynku Nowego Miasta.

Pierwsza galeria

Na początku wieku, dokładnie w 1908 roku, utworzono miejsce, które też można by nazwać prototypem centrum handlowego.To hala targowa, która mieściła się na ul.Kościelnej 8, na tyłach prezbiterium kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Reklamowała się jako pierwsza hala targowa w Łodzi. Po wojnie w tym miejscu sprzedawano meble.

Podobna do niej była hala na ul.Północnej, na przeciw parku, pomiędzy ul.Nowomiejską a Zachodnią. Tak jak na ul.Kościelnej, pośrodku był tam wolny plac, a po obu stronach rzędy sklepików.Przed wojną na ul. Bazarowej znajdował się tzw. Plac bazarowy, gdzie kwitł handel i można było kupić niemal wszystko.

Zielony rynek

Swoje oblicze zmienił też Plac Barlickiego, dla wielu łodzian po prostu Zielony Rynek. Nie ma już ciasnych, stojących koło siebie budek, ale zadaszone hale, ładne stoiska.

– Tyle, że za wszystko trzeba płacić – twierdzi małżeństwo po trzydziestce handlujące warzywami. – Musieliśmy zapłacić za nowe stoisko, ale i więcej płaci się za placowe.

Pani Stenia, Krysia i Jadzia mieszkają w kamienicach koło Placu Barlickiego. Codziennie są na rynku. Oczywiście jak jest ładna pogoda. Siadają na ławeczce koło wejścia do nowej hali, patrząc na kupujących i rozmawiają o życiu.

– Mnie ten nowy rynek lepiej się podoba – twierdzi pani Stenia. – Przynajmniej na głowę nie kapie, gdy pada deszcz. Pani Krysia i Jadzia są bardziej sentymentalne. Wolały stary Zielony Rynek.

– Teraz to tu handlują głównie handlarze, którzy towar kupują na Zjazdowej – przekonuje pani Krysia. – Kiedyś podjeżdżał wóz. Rolnik wyrzucał na ziemię kupę świeżych ogórków, kapusty. Za złotówkę kupiło się trzy główki. I to jeszcze jakie piękne. Tak było w latach sześćdziesiątych. Potem zrobili tu pętlę autobusów - 74 i 83. No i jeszcze tam, gdzie dziś jest kiosk z gazetami, była jadłodajnia. Można tam było kupić bardzo dobre placki ziemniaczane.

Na Górniaku wybudowano nową halę handlową. Niektórzy śmieją się, że Górniak tak jak Plac Barlickiego i Rynek Bałucki wkroczył do Europy.

Łódzkie rynki weszły do Europy. Jak kiedyś wyglądały? Dawny ...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

OnePlus

OnePlus 10T 5G 16/256GB Czarny

3 381,33 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 12 Pro 128GB Grafitowy Graphite

4 149,00 zł

kup najtaniej

Xiaomi

Xiaomi 12 5G 8/128GB Szary

2 499,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Pro Max 128GB Mocny Grafit

5 569,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Mini 128GB Alpejska zieleń

3 290,00 zł

kup najtaniej

Motorola

Motorola G62 4/128GB Szary

895,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Nocna bitwa nad Dnieprem. Batalion Terror stoczył bój z Rosjanami

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Kupujmy na rynkach bojkotujmy centra handlowe i galerie. Wspierajmy Polski HANDEL.
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie