Łódzkie szkoły otwarte na intruzów

Maciej Kałach
Do co piątej szkoły można wejść niepostrzeżenie
Do co piątej szkoły można wejść niepostrzeżenie ANDRZEJ BANAS
I tysiąc kamer monitoringu nie pomoże, kiedy woźna zamiast pilnować wejścia, akurat robi sobie przerwę śniadaniową. Do co piątej szkoły można wejść niepostrzeżenie - wynika z eksperymentu, który przeprowadziliśmy w ostatnich dniach.

Przez ostatnie dni reporterzy "Dziennika Łódzkiego" wcielali się w rolę nieproszonych gości. Próbowali w godzinach lekcyjnych dostać się do szkół bez zgody i wiedzy dyrektorów oraz kadry. Losowo wybraliśmy 35 publicznych szkół w Łodzi, w tym jedną, która nie podlega miastu. Sprawdziliśmy też trzy szkoły w Zgierzu. Chociaż w większości przypadków intruzi byli zatrzymywani od razu, aż do siedmiu placówek udało się wejść i - krócej lub dłużej - ją "pozwiedzać".

Nie było problemu z wejściem do czterech szkół podstawowych. W SP nr 175 goście powinni wpisać się do zeszytu, wystawionego przy biurku woźnej, ale nasz reporter postanowił tego nie robić i przeszedł obok kobiety. Po chwili woźna puściła się w pościg i dogoniła intruza na korytarzu. Mimo początkowej ochoty, aby go rozszarpać, oddała naszego reportera w ręce dyrektorki.

Czujność pracowników zawiodła za to w trzech podstawówkach na Widzewie. Nasz reporter bez problemów minął stanowisko woźnej i zwiedził SP nr 33, a w SP nr 199 nauczycielka dostrzegła go dopiero po dziesięciu minutach włóczęgi po korytarzu. Jeszcze gorzej było w SP nr 12, gdzie nauczyciele nie zauważyli obcego, kiedy przechodził obok nich. Być może nasz reporter został wzięty za rodzica ucznia - choć akurat wywiadówki nie było.

Ze SP nr 12 można bezpośrednio przejść do Gimnazjum nr 29 - obie szkoły mieszczą się w tym samym budynku. Jednak nasz reporter skorzystał z głównego wejścia do gimnazjum i ponownie nikt go nie zatrzymał - mimo obecności kamery.

W Zgierzu odwiedziliśmy m.in. gimnazjum nr 1. Woźna, zajmująca pokój z oknem, wychodzącym na schody, prowadzące do głównego wejścia, akurat robiła sobie przerwę śniadaniową. Drzwi szkoły pozostawiono otwarte na oścież. Dziennikarka przeszła się kilka razy korytarzami na parterze, wzdłuż szatni na samym dole oraz weszła do toalety. Minęło dziesięć minut, zanim doszło do spotkania z przedstawicielem szkoły. Ale, jak twierdzi dyrektor Bożysław Dybowski, obca osoba dorosła, zaczepiająca młodzież, szybko wpadłaby w ręce nauczyciela. - W szkole jest ponad 30 kamer. To dzięki nim dwa lata temu udało się schwytać złodzieja, który próbował wynieść plecak ucznia - mówi Dybowski.

Prawdopodobnie dziś o naszej wizycie dowiaduje się kadra XV LO w Łodzi. Reporter zastał szeroko otwarte drzwi, a przy nich nikogo z kadry. Pokręcił się po korytarzu kilka minut i spokojnie opuścił placówkę.

Wśród szkół publicznych, ale nieprowadzonych przez miasto, wylosowaliśmy jedną - padło na LO Politechniki Łódzkiej. Trafiają tu najlepsi kandydaci z gimnazjów i widać, że ogólniak nie chce zamieniać się w twierdzę. Ale wejście intruza przebiegło trochę zbyt prosto - portiernia była pusta, a sprzedawczyni ze sklepiku nie zadała reporterowi żadnego pytania. Po minięciu jej, obcy mógł podejrzeć, co dzieje się w klasach przez szyby w drzwiach.

Dyrektorzy, kiedy oznajmialiśmy im, że ich placówka wzięła udział w naszym eksperymencie, najczęściej reagowali niedowierzaniem i opowiadali o licznych zabezpieczeniach.

Wśród feralnej siódemki pięć szkół podlega łódzkiemu magistratowi. Krzysztof Piątkowski, wiceprezydent miasta, odpowiedzialny za oświatę, zapowiedział, że sprawdzi, jak zabezpieczone są szkoły. Wtedy, być może, zastanowi się nad konsekwencjami wobec dyrektorów.

- Jeżeli do szkoły każdy może wejść, oznacza to, że każdy może z niej wyjść, a więc rodzice nie mogą być pewni, czy ich dziecko jest bezpieczne - przyznaje wiceprezydent Krzysztof Piątkowski. - Gdyby problem dotyczył jednej szkoły, byłym spokojniejszy, ale w przypadku kilku jestem naprawdę zaniepokojony.

wsp: K. Celeda, R. Czubiński, W. Grzegorczyk, M. Meksa, Ł. Wojtczak

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
przypadkowy rozmówca

Naprawdę jak czytam ten tekst o tyraniu wożnych,to myślę że te etaty trzeba zmniejszyć bo to zwyczajne wyrzucanie 1210 złotych.

z
zarabiający więcej

Czyżby mało prawdopodobne

o
okonek

a to nie wystarczy po prostu drzwi zamykac i dzwonek zalozyc? dodatkowo kamerka nie zaszkodzi, bo to teraz dziadowskie czasy.

n
nie woźny

... to pracowałby za takie pieniądze!

R
Rodzic myślący inaczej

Mam pytanie czy w szkole wożne mają pracować jako ochrona??Mają sprzątać ,chodzić z dziećmi do pielęgniarki(bo rodzice puszczają chore dzieci),szukać zaginionych rzeczy (bo dzieci ciągle coś gubią),pilnować toalet ,dzieci na przerwie -i za jedyne 1210 zł miesięcznie a może jeszcze prowadzać dzieci do domu.Chodzę po swoje dziecko codziennie ,do szkoły jest trudno wejść trzeba dzwonić do drzwi a czy pan redaktor za takie pieniądze by pracował ??

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3