Logika Ekstraklasy, czyli w naszej lidze nie ma faworytów. Lech traci punkty w Łęcznej, Legia tuż nad dnem tabeli

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
legia warszawa - pogon szczecin
legia warszawa - pogon szczecin fot. adam jankowski / polska press
Udostępnij:
"Odwróć tabelę, Legia na czele" - mogą śpiewać kibice innych drużyn w Polsce. Po sześciu porażkach z rzędu aktualni mistrzowie Polski nad czerwoną latarnią ligi Górnikiem Łęczna mają zaledwie punkt przewagi. Logiki tego, co dzieje się w Ekstraklasie, nie da się w żaden sposób wytłumaczyć.

Pod względem poziomu piłkarskiego naszej lidze daleko do czołowych w Europie. Zdarzają się przebłyski takie jak zwycięstwo Legii z Leicester w Lidze Europy, lecz 27. miejsce w rankingu UEFA, za m.in. Izraelem, Bułgarią i Azerbejdżanem, nie jest przypadkiem. Niemal każdy wyróżniający się piłkarz błyskawicznie wybiera zagraniczny transfer, a stranieri przybywający do Polski najczęściej są po prostu za słabi na mocniejsze ligi. Mimo wszystko w tym sezonie najwyższą klasę rozgrywkową w Polsce nie tylko zatwardziali masochiści mogą oglądać z zapartym tchem. Wszystko dzięki tzw. logice Ekstraklasy.

ZOBACZ TEŻ:

Legia świetnie radzi sobie w europejskich pucharach, eliminuje dominującą w ostatnich sezonach ligi czeskiej Slavię Praga, wygrywa na wyjeździe ze Spartakiem Moskwa i u siebie z dysponującym nieporównywalnie większymi Leicester City? Spokojnie, na krajowym podwórku wygrywa tylko 3 z 12 meczów i zadomawia się w strefie spadkowej.

Lech latem sięgnął głębiej do kieszeni (Adriel Ba Loua kosztował 1,2 mln euro), ma bardzo mocny skład i gra przyjemną dla oka piłkę? Chwilę po rozgromieniu Wisły Kraków 5:0 przegra z „niesioną” serią sześciu meczów bez zwycięstwa Jagiellonią. Pięć kolejnych meczów Kolejorz pewnie wygrywa (trzy w lidze, dwa w Pucharze Polski), m.in. z Legią i Śląskiem. Kibice ze stolicy uznają sezon za stracony, inne drużyny zaczynają liczyć się z tym, że walczyć mogą tylko o wicemistrzostwo. Tymczasem drużyna Macieja Skorży pokazuje ludzką twarz i przeciwko Stali Mielec oraz zdecydowanie najsłabszemu w lidze Górnikowi Łęczna zdobywa dwa punkty.

- Wiemy, że to właśnie w takich meczach, a nie z bezpośrednimi rywalami do tytułu, zdobywa się mistrzostwo Polski. Dla mnie to, co pokazaliśmy w Łęcznej, jest to nie do zaakceptowania. Przyzwyczailiśmy wszystkich do lepszej i agresywniejszej gry. To, co dziś zrobiliśmy, nie jest godne barw tego klubu - grzmiał po ostatnim gwizdku w rozmowie z Canal+ Sport bramkarz Kolejorza Filip Bednarek.

ZOBACZ TEŻ:

Efekt obniżki formy Lecha? Punktami z liderem zrównała się Lechia, bardzo blisko są też Pogoń Szczecin i mający w zanadrzu zaległy mecz Raków Częstochowa. Nawet sytuacja Legii przed niedzielnym meczem ze Stalą zaczęła wyglądać mniej dramatycznie niż wcześniej. W najlepszym możliwym scenariuszu (komplet punktów w niedzielę i w przełożonych spotkaniach z Zagłębiem Lubin oraz Bruk-Bet Termaliką) mistrzowie Polski mieliby 20 kolejek na odrobienie 11 punktów straty.

Zadziałała jednak logika Ekstraklasy i w meczu ostatniej szansy legioniści dali sobie wydrzeć prowadzenie ostatecznie przegrywając 1:3. Choć najbardziej "logiczne" było to, że stołeczny klub pogrążyli jego wychowankowie - Maksymilian Sitek (gol i asysta) oraz Mateusz Żyro (gol), a w Legii na 15 zawodników, którzy weszli na boisko, 10 było obcokrajowcami. Tego, co dzieje się w drużynie, racjonalnie wytłumaczyć się nie da. Po sześciu ligowych porażkach z rzędu obrońcy tytułu są w tabeli na przedostatnim miejscu, mają zaledwie punkt przewagi nad Łęczną i drugi najgorszy bilans bramek w lidze (12:22). W to, że sezon da się jeszcze uratować, wierzą przy Łazienkowskiej chyba tylko najwięksi optymiści.

Dopóki istnieją jednak matematyczne szanse, mogą pokładać nadzieje w logice Ekstraklasy.

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Czy Legia spadnie z Ekstraklasy w sezonie 2021/22?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Cristiano Ronaldo jest najskuteczniejszym zawodnikiem w historii meczów reprezentacyjnych, 36-latek ma już na koncie niesamowite 115 bramek. Wysoko w tej klasyfikacji znajduje się też Robert Lewandowski, który wyprzedził już takie tuzy jak Ronaldo (brazylijski), Zlatan Ibrahimović, Luis Suarez, Neymar, Gerd Mueller i Miroslav Klose. Kogo jeszcze ma przed sobą "Lewy"? Sprawdź!Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

Piłkarze z największą liczbą goli w reprezentacji. Cristiano...

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Materiał oryginalny: Logika Ekstraklasy, czyli w naszej lidze nie ma faworytów. Lech traci punkty w Łęcznej, Legia tuż nad dnem tabeli - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie