Łowy na rabusia diamentów. Kto zgarnie milion euro nagrody?

    Łowy na rabusia diamentów. Kto zgarnie milion euro nagrody?

    The Times

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Do Cannes zwabiła ich gigantyczna nagroda za odszukanie bandziora, który zrabował warte 100 mln euro diamenty. Ściągają tam detektywi z całej Europy, a za nimi podążają typy spod ciemnej gwiazdy.
    Na francuską Riwierę ściągają poszukiwacze nagród, którzy liczą na zdobycie miliona euro. Taką nagrodę wyznaczono bowiem za pomoc w odzyskaniu biżuterii skradzionej pod koniec lipca w Cannes.

    Nagroda, jaką oferuje oddział Lloyd's of London, przyciągnęła do raju milionerów nie tylko całe tabuny detektywów - amatorów i zawodowców - ale także rozmaite typy spod ciemnej gwiazdy mające powiązania ze światkiem przestępczym.


    Całe to towarzystwo na wyścigi próbuje odnaleźć zrabowane klejnoty - 72 sztuki biżuterii wysadzanej brylantami - których wartość oszacowano na ponad 100 mln euro. Klejnoty należące do izraelskiego miliardera skradziono z hotelu Carlton w Cannes - tego samego, w którym rozgrywa się akcja thrillera Alfreda Hitchcocka "Złodziej w hotelu". Biżuteria była częścią ekspozycji wystawionej w sali na parterze.

    Według francuskiej prasy uzbrojony napastnik z zamaskowaną twarzą w biały dzień wtargnął przez okno do sali wystawowej i grożąc nieuzbrojonemu strażnikowi, porwał drogocenne pierścionki, naszyjniki i kolczyki, po czym wyszedł. Cała operacja zajęła mu dwie minuty, złodziej nie oddał ani jednego strzału.

    - Ogromna nagroda przyciąga na Riwierę bardzo różnych ludzi, w tym także przestępców - mówi Patrick Boffa, licencjonowany
    prywatny detektyw z 25-letnim doświadczeniem. - Nie zawsze postępują zgodnie z zasadami zawodu i stosują własne metody śledcze, dlatego mogą przeszkadzać policji i zawodowcom.

    SW Associates, paryska firma specjalizująca się w szacowaniu majątku i ocenie ryzyka, która zaoferowała nagrodę, ma nadzieję, że tak wysoka suma skusi kogoś z otoczenia rabusia lub pasera, któremu być może proponowano kupno biżuterii. Dyrektor zarządzający firmy, John Shaw, przypomniał, że 700 tys. euro nagrody za pomoc w odzyskaniu biżuterii wartej 85 mln euro, zrabowanej w 2008 podczas napadu na sklep słynnego jubilera Harry'ego Winstona, wystarczyło, by w sześć miesięcy odnaleźć niemal cały skradziony łup i aresztować 26 osób.

    - Generalnie w takich przypadkach złodziej ma wspólnika "w środku" - mówi Doron Lévy, ekspert kryminalistyki i autor książki o napadach z bronią w ręku we Francji. - Milion skłania do myślenia. Każdy ma swoją cenę.

    Sprzedanie takiej biżuterii nie będzie łatwe, twierdzą eksperci. - Kradzież takich przedmiotów to jak wyjście na ulicę z portretem Mony Lisy pod pachą - twierdzi Nicolas Arin, jubiler z Nicei. - Są nie do sprzedania w takiej formie, w jakiej je skradziono. Brylanty można łatwo zidentyfikować za pomocą kodu laserowego, dlatego złodziej musiałby je pociąć, a to oznacza znaczne obniżenie wartości.

    Można się zastanawiać, dlaczego zdecydowano się pokazać wystawę "Niezwykłe brylanty" Levieva, mimo ostrzeżeń ze strony policji i pracowników, że hotel nie jest dostatecznie chroniony.

    Śledczy zdradzili, że biorą pod uwagę m.in. gang Różowej Patery, znany z w wyjątkowo zuchwałych i głośnych napadów rabunkowych na całym świecie. Jeden z członków szajki uciekł z więzienia w Szwajcarii na trzy dni przed napadem na hotel Carlton.

    Wydaje się, że w tym roku francuska Riwiera przeżywa wręcz plagę spektakularnych napadów rabunkowych. Tylko podczas festiwalu w Cannes złodzieje ukradli biżuterię o wartości 1,2 mln euro.

    Jak na razie francuska policja nie ma się czym pochwalić, ścigając tych, którzy wymyślili ten rekordowy skok i tego, który go wykonał.

    Nawet jednak policjanci są pod wrażeniem perfekcji wykonania napadu. Do chronionego pomieszczenia, w którym trzymano diamenty, wpadł zamaskowany i uzbrojony bandzior.

    Wystarczyła mu minuta, by dokonać rekordowego skoku. Zszokowani napadem są wszyscy: policja, właściciel diamentów, izraelski miliarder oraz dyrekcja luksusowego Carltona.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie chce pokazywac palcem, ale...

    libe (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 15

    Ale Chrabia Bronislaw poĴdebal byl niegdys kieliszek krolowej szwedzkiej.

    To moze by sprawdzic gdzie nasz gołowąs w tym czasie byl?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jedyny sposób

    mietek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 17

    Na znalezienie skradzionych diamentów-trzeba wysłać tam naszego detektywa Rutkowskiego do spółki z jasnowidzem Jackowskim!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo