Ludowcy ciągle szukają pomysłu na wybory prezydenckie. Czy PSL poprze Komorowskiego?

Agaton KozińskiZaktualizowano 
Janusz Piechociński ma twardy orzech do zgryzienia przed wyborami prezydenckimi
Janusz Piechociński ma twardy orzech do zgryzienia przed wyborami prezydenckimi Piotr Smoliński/Polskapresse
Poparcie Bronisława Komorowskiego to tylko jedna z opcji. PSL boi się, że ten gest wyrzuci tę partię na kilka miesięcy z mediów i zmniejszy szanse przed wyborami do Sejmu.

Wcale nie jest przesądzone, że PSL poprze Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich. Ludowcy rozważają jeszcze dwa inne scenariusze - i ciągle nie ma wiążącej decyzji, który z nich ostatecznie wejdzie do realizacji.

Scenariusz poparcia dla Komorowskiego jest ciągle najbardziej prawdopodobny - zwłaszcza gdyby się okazało, że w zamian PSL dostanie możliwość obsadzenia swoim kandydatem stanowiska marszałka Sejmu. Za tym rozwiązaniem lobbują posłowie starszego pokolenia ludowców. Oni wiedzą, co oznacza start kandydata tej partii na prezydenta, przeżyli już kilka razy sytuację, w której ich człowiek zdobywał 2 proc. głosów, więc woleliby tego uniknąć.

Ale całkowicie inną optykę przedstawiają młodzi, czyli pokolenie 30-, 40-latków, którzy próbują rozpychać się łokciami wewnątrz PSL. Zwracają uwagę na jeden szczegół. - Przecież jeśli wycofamy się z wyścigu prezydenckiego, nazwa naszej partii, nasze logo na kilka miesięcy całkowicie wypadną z obiegu. Może to oznaczać bardzo poważny problem przed wyborami parlamentarnymi - mówi jeden z nich.

Dlatego najważniejszym zadaniem ludowców jest znalezienie sposobu na to, by nie zniknąć pod powierzchnią w czasie kampanii prezydenckiej. Rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której Komorowski zgodziłby się być kandydatem podkreślającym, że popiera go nie tylko Platforma, ale także Stronnictwo. Marzeniem ludowców jest wielki kongres w styczniu, podczas którego prezydent oficjalnie otrzymuje poparcie tej partii, a potem pozwala się fotografować na tle jego logo. Warunki, na jakich ludowcy go poprą, są właśnie negocjowane. Efekty rozmów poznamy na początku przyszłego roku.

Jednak PSL-owska młodzież proponuje, by o fotel prezydencki walczyć z własnym kandydatem - najlepiej oczywiście, gdyby nim został ktoś z grupy młodych działaczy. Pojawiają się nazwiska Adama Jarubasa, marszałka województwa świętokrzyskiego, czy Krzysztofa Hetmana, obecnego europosła, do niedawna marszałka na Lubelszczyźnie. - Choć najlepszym kandydatem byłby Władysław Kosiniak-Kamysz. Tyle że on w przyszłym roku skończy dopiero 34 lata, za mało, by móc walczyć o prezydenturę - ubolewa mój rozmówca.

W wyborach parlamentarnych marzy nam się dwucyfrowy wynik - mówią w PSL. Kluczem jest walka o prezydenturę

Pytam przedstawiciela starszego pokolenia u ludowców, co on sądzi o takim projekcie. - Ten pomysł chyba się spodoba prezesowi Piechocińskiemu - ten odpowiada, podkreślając, że o nim nie słyszał, ale wcale nie uważa go za nierealny. Ale dorzuca też trzeci scenariusz - wystawienie kandydata PSL, który nie byłby z tą partią bezpośrednio związany. - Byłoby świetnie, gdyby zgodził się nas reprezentować jakiś ponadpartyjny autorytet, ktoś pokroju Zbigniewa Religi. Problem w tym, że trudno taką osobę znaleźć, a jeszcze trudniej przekonać, by zgodziła się nas reprezentować - podkreśla.

PSL, który odniósł niespodziewany sukces w wyborach samorządowych, chciałby iść za ciosem. - Chcemy mieć dwucyfrowy wynik w wyborach parlamentarnych - słyszę. Historia dotychczasowych startów nie daje im do tego żadnych podstaw, gdyż PSL po 1989 r. tylko raz zdobył kilkanaście procent głosów (w 1993 r. zdobyli 15 proc.), poza tym zawsze oscylował między 6 a 9 proc. Jednak z drugiej strony - słaby (lub nawet średni) rezultat elekcyjny natychmiast przypomni o skandalu przy okazji wyborów samorządowych, znów zostaną odgrzane zarzuty PiS o ich sfałszowaniu.

PSL musi więc udowodnić, że wynik wyborczy nie był przypadkiem, a przy okazji też stara się wyjść z niszy partii rolników. Janusz Piechociński od dawna podkreślał, że marzy mu się, by ludowcy stali się takim ugrupowaniem jak Austriacka Partia Ludowa, która umiejętnie zagospodarowała centrum sceny politycznej, która tworzy tamtejsze rządy (do tej pory wywodziło się z niej pięciu kanclerzy). - Potrzeba budowy w Polsce wielkiej centrowej formacji, chrześcijańsko-ludowej i wrażliwego środka, ludzi otwartych na świat i silnie zakorzenionych w ludowej tradycji - mówił Piechociński na niedawnym posiedzeniu Rady Naczelnej Stronnictwa.

Klucz do tej ewolucji leży w miastach - bez zdobycia w nich wyborców PSL nigdy nie zdoła się wyrwać ze swojej niszy. Stąd coraz częstsze próby szukania twarzy atrakcyjnych dla polskiej klasy średniej. Przed wyborami do europarlamentu Piechociński testował sojusz z ówczesnym ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza - bezskutecznie. Teraz z kolei PSL rozpoczyna flirt z rozłamowcami Twojego Ruchu. Sześciu z nich (Artur Dębski, Tomasz Makowski, Michał Pacholski, Paweł Sajak, Henryk Kmiecik i Artur Górczyński) właśnie dołączyło do klubu parlamentarnego ludowców. Dzięki temu transferowi znajduje się w nim obecnie 36 posłów. Ludowcy nie ukrywają, że bardzo im zależy na tym, by dołączył do nich jeszcze John Godson, który odszedł razem z Jarosławem Gowinem z Platformy, ale nie zdecydował się razem z nim być w jednym klubie z deputowanymi Solidarnej Polski. Godson, umiarkowany w poglądach, ale podkreślający swą miłość do Boga, rzeczywiście idealnie pasowałby do koncepcji partii, jaką ma być PSL Piechocińskiego.

Ważny będzie też przekaz, z jakim PSL będzie walczył w przyszłorocznych wyborach. Teraz ludowcy twierdzą, że udało im się osiągnąć dobry wynik samorządowy, gdyż Platforma zrobiła krok wstecz, oni natomiast nie zawahali się mocno uderzyć w PiS. Ale drugi raz to może nie mieć podobnego rezultatu, gdyż od razu po tych wyborach kurs zaostrzyła Ewa Kopacz. Oczywiście, ludowcy mogą zacząć się ścigać z PO na radykalizm w zwalczaniu Jarosława Kaczyńskiego, ale sukcesu to im nie da. Także sposób komunikacji z wyborcami może okazać się kluczem do sukcesu lub porażki w kolejnych wyborach parlamentarnych. Także z tego powodu zniknięcie z życia publicznego na czas wyborów prezydenckich może się dla nich skończyć bardzo boleśnie.

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Wideo

Materiał oryginalny: Ludowcy ciągle szukają pomysłu na wybory prezydenckie. Czy PSL poprze Komorowskiego? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tam gdzie wygrywa PO i PSL, tam padają rekordy głosów nieważnych. Ta tendencja powtórzyła się podczas tegorocznych wyborów samorządowych. Łączna ilość głosów nieważnych w wyborach do sejmików wojewódzkich wyniosła prawie 18 proc.
W (rolniczej) Gdyni PSL skoczył z 800 na 8800 głosów. To wzrost aż o 1100%.

Tak było w wielu innych gastronomicznych lokalach wyborczych.

M
Marek Kawala

mają kłopot ,jak i czyje rodziny wejdą na stołki , jak w agencjach rynku rolnego i wiele innych.[kolesie] .

G
Gość

Macherzy z PSL mają zmartwienie.
Czy z góry zaplanowany wynik na poziomie 50% wystarczy, czy może troszkę mniej ?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3