18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Luksusowe apartamenty w łódzkich hotelach. Zobacz jak wyglądają [ZDJĘCIA]

Matylda Witkowska
Apartament prezydencki w DoubleTree by Hilton pozwala organizować mini-konferencje i wypoczynek dla kilku osób
Apartament prezydencki w DoubleTree by Hilton pozwala organizować mini-konferencje i wypoczynek dla kilku osób Grzegorz Gałasiński
W Łodzi powstaje coraz więcej luksusowych apartamentów hotelowych. Są kilka razy większe niż mieszkania zwykłych śmiertelników, z ogromnymi łożami, kilkoma łazienkami, naładowane elektroniką i ze sztabem ludzi czekających na wypełnianie życzeń gości. Niestety, kosztują niemało.

Kafelki pokryte prawdziwym złotem, ogromne łoża i telewizory, osobne pokoje dla służby - w łódzkich hotelach coraz częściej można spotkać luksusowe apartamenty, w których z dala od zwykłych gości wypoczywają VIP-y i celebryci. Do ich dyspozycji jest też personel, który nawet w środku nocy spełnić może każdą zachciankę. Niestety, jeśli ktoś chciałby tak spędzić czas, musi słono zapłacić…

Łazienka z luksusem

Najnowszym i jednym z najbardziej luksusowych mieszkań w hotelach jest apartament prezydencki w czterogwiazdkowym hotelu DoubleTree by Hilton przy ul. Łąkowej 29. Był wykańczany dłużej niż inne pokoje i oddany dopiero na uroczyste otwarcie hotelu dwa tygodnie temu.

Apartament prezydencki znajduje się na siódmym piętrze hotelu, ma widok na Park Poniatowskiego i zajmuje powierzchnię 112 mkw. Dodatkowe 28 metrów zajmuje połączony z apartamentem pokój typu twin.

- Jeśli gwiazda przyjeżdża ze swoim kucharzem, ochroniarzem lub masażystą, to może on mieszkać w dodatkowym pokoju - mówi Łukasz Myszka z działu PR Grupy Toya, do której należy hotel.

Na apartament składa się ciąg przejściowych pomieszczeń. Pokój dzienny wyposażony jest w meble wypoczynkowe i stół konferencyjny dla ośmiu osób. W pokoju jest też telefon do wideokonferencji i 56-calowy telewizor oraz ekspres do kawy. Na zapleczu znajduje się niewielka wnęka kuchenna z lodówką, kuchenką mikrofalową, dwunastoma gotowymi do użycia kieliszkami, wiaderkiem do lodu i kolejnym ekspresem do kawy.

- Jeśli gość przyjeżdża ze swoim kucharzem, to może tu przyrządzić niewielki posiłek - mówi Myszka.

Z pokoju dziennego można przejść do części biurowej, w której oprócz biurka i foteli znajduje się 40-calowy telewizor, telefon do wideokonferencji oraz wejście do części sypialnej - z kolejnym dużym telewizorem, łóżkiem typu king oraz leżanką. Z sypialni można przejść do osobnej garderoby oraz łazienki z prysznicem, wanną z hydromasażem i ścianami ozdobionymi mozaiką z płytek pokrytych 24-karatowym złotem.

Żeby mieszkańcy apartamentu w łazience czuli się intymnie, w przedniej części apartamentu przygotowano drugą, niewielką łazienkę dla gości. Dla ich wygody jest też sejf, w którym zmieści się m.in. laptop. Na potrzeby gości czeka konsjerż.

- Jest w stanie spełnić każde legalne życzenie - zapewnia Myszka.

Wynajęcie apartamentu nie jest tanie: cena tych luksusów wynosi około 3 tys. zł za dobę.

Na razie w apartamencie nocował jeden gość - Zbigniew Preisner - bohater koncertu The Four Colors of Łódź, który dwa tygodnie temu odbył się z okazji otwarcia hotelu. Preisner, który na tę okoliczność skomponował trzy utwory o Łodzi , jako honorowy gość hotelu został zakwaterowany właśnie w apartamencie prezydenckim.

- Nie miał jakichś specjalnych życzeń. Był bardzo zadowolony z pobytu w hotelu, zwłaszcza z faktu, że bez wychodzenia na dwór mógł przejść do sali koncertowej w Wytwórni - mówi Łukasz Myszka . Kto będzie następny? - Nie możemy powiedzieć - przyznaje Myszka. - Ale chętni są. Liczymy zwłaszcza na koncerty, które odbywać się będą w Atlas Arenie i występujące w niej gwiazdy.

Książki dla celebrytów

Nowy apartament to konkurencja dla dotychczasowego monopolisty na rynku ekskluzywnych łódzkich noclegów - apartamentu prezydenckiego w andel's Hotel Łódź w Manufakturze. Do tej pory to w nim nocowali przyjeżdżający do Łodzi celebryci.

Apartament prezydencki w czterogwiazdkowym andel'sie ma 165 m kw. i zajmuje aż dwa piętra.

Sprawia jednak wrażenie raczej przytulnego niż luksusowego. To kompletne, dwupoziomowe mieszkanie. Na parterze znajdują się przedpokój, toaleta dla gości, garderoba, pokój dzienny, łazienka, sypialnia oraz kuchnia ze stołem jadalnym i kuchenką z dwoma palnikami.

Górne pomieszczenie to tzw. biblioteka, w której na kilkudziesięciu zajmujących całą ścianę półkach zgromadzono literaturę polską, angielską, niemiecką, a nawet szwedzką. Z polskich dzieł dla gości dostępne są m.in. utwory Henryka Sienkiewicza, Juliusza Słowackiego i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Książek jest tak dużo, że część można dosięgnąć tylko za pomocą drabiny.

- Książki do biblioteki wybrał właściciel hotelu, ale cały czas uzupełniamy nasz księgozbiór, tak aby każdy z gości znalazł coś dla siebie - wyjaśnia Anna Olszyńska, dyrektor hotelu.

Meble w apartamencie są przytulne i kolorowe. Na ścianach wiszą dzieła sztuki łódzkich artystów, a także trzy duże telewizory. Wpuszczanie gości ułatwia wideofon. Obsługa może spełnić specjalne życzenia gości, dotyczące wystroju, akcesoriów i kwiatów. Koszt wynajęcia apartamentu to około 800 euro czyli około 3,4 tys. zł za dobę. Na szczęście cenę można negocjować.

Apartament gościł już liczną rzeszę celebrytów. Jako pierwszy mieszkał tu przez miesiąc Placido Domingo. Potem pojawili się m.in. Rihanna, Shakira ze swoim partnerem - piłkarzem Pique oraz idol nastolatek - Justin Bieber. To na drabinie z tutejszej biblioteki Bieber został sfotografowany przez towarzyszy. Fotografia pojawiła się potem na portalu internetowym.

Każdy z gości miał swoje odrębne wymagania.

- Rihanna bardzo zabiegała o idealną dla niej temperaturę w apartamencie. Przyjechała również z własną kucharką, która przyrządzała dla niej posiłki. Z kolei Justin Bieber sam smażył w nocy naleśniki. Wiemy o tym, gdyż poprosił nas o składniki do tej potrawy - mówi dyrektor Olszyńska.

Jak podkreśla dyrektor, większość gwiazd spożywa posiłki i spędza prawie cały pobyt w apartamencie. - Tylko Sting zszedł na śniadanie do ogólnej sali restauracji Delight - mówi.

Jednak wbrew pozorom "zwykli" klienci korzystający z apartamentu nie chcą grzać się w blasku sławy. Jak tłumaczy personel, goście biorą ten apartament, bo im się podoba, nie dlatego, że w tym samym łóżku spał w nim Justin Bieber.

Nowinki techniczne

Ale swoich fanów z pierwszych stron gazet ma także mniejszy apartament w kolejnym czterogwiazdkowcu - hotelu Holiday Inn u zbiegu ulic Radwańskiej i Piotrkowskiej. 52-metrowy narożny apartament prezydencki na czwartym piętrze z 8-metrowym balkonem polubili m.in. Jolanta Kwaśniewska, Zakopower i Doda.

Kompleks jest stosunkowo niewielki: zawiera sypialnię z łóżkiem o szerokości 2,20 m, łazienkę oraz pokój dzienny. Na gościa czeka tzw. pillow menu, czyli zestaw poduszek: miękka i twarda, a na specjalne zamówienie można otrzymać poduszkę dla alergików lub z gęsiego puchu.

Atrakcją jest oddzielająca łazienkę od sypialni automatycznie matowiejąca szyba.

- To rozwiązanie przydaje się, gdy w apartamencie śpią dwie osoby. Panie mogą rozjaśnić szybę, gdy są już gotowe - mówi Marta Wójcicka, menadżer sprzedaży hotelu.

Atutem apartamentu jest możliwość sterowania wszystkimi urządzeniami za pomocą aplikacji we własnym smartfonie oraz system nagłośnienia sufitowego, który w połączeniu z wyciszeniem apartamentu oraz panelem zarządzającym muzyką, do którego można podłączyć swój sprzęt, czyni go dobrym miejscem na imprezę.

Na gości apartamentu czeka pakiet powitalny złożony z wina, czekoladek i listu od dyrektora hotelu. Można też mieć specjalne życzenia.

- Spełnialiśmy już różne życzenia gości, na przykład szukaliśmy fryzjera lub rajstop w środku nocy - mówi Marta Wójcicka.

Apartament kosztuje w zależności od dnia od około 700 do 1000 zł za dobę.

W podobnej cenie - około 800 złotych za dobę - jest niewielki apartament w czterogwiazdkowym Novotelu u zbiegu ul. Sienkiewicza i al. Piłsudskiego. Nowocześnie urządzony apartament składa się z pokoju dziennego, toalety dla gości, oddzielnej sypialni oraz łazienki. Także tu łazienka wyposażona jest w automatycznie matowiejące lub rozjaśniające się szyby.

- Dzięki temu stojąc pod prysznicem można oglądać telewizję w sypialni - mówi Anna Pajor z działu sprzedaży hotelu. Działający od maja apartament miał już znanych gości, spał tu np. tancerz Michał Piróg.

Tu śpiewał Kiepura

Tymczasem jeszcze kilka lat temu łódzkie apartamenty hotelowe wyglądały zupełnie inaczej. Jarosław Janowski, przewodnik po Łodzi, który na przełomie lat 80-tych i 90-tych kierował recepcją w Grand Hotelu, lokował gości ze środowiska filmowego w najlepszych wówczas apartamentach.

- W tamtych czasach cztery porządne apartamenty znajdowały się w hotelu Mazowieckim. Jako jedyne w Łodzi miały łazienki ze ścianami wykładanymi marmurem - opowiada przewodnik. - Jednak apartamenty służyły głównie nieszukającym rozgłosu biznesmenom. Celebryci, którzy chcieli się pokazać, meldowali się w Grandzie - opowiada przewodnik.

Najsłynniejszy w hotelu był zawsze apartament nr 205: 50-metrowy z pianinem. Kiedyś w tym pokoju mieszkał Artur Rubinstein. Zgodnie z legendą z balkonu tego apartamentu śpiewał podczas swojego pobytu w Łodzi legendarny Jan Kiepura.

Obecnie w 205 nadal stoi pianino. Jest też fikus oraz plakat z podobizną Artura Rubinsteina. Wystrój pozostał historyczny- z dużym łożem i kompletem wypoczynkowym z epoki.

Apartament nie jest drogi. W zależności od obłożenia hotelu kosztuje od 300 do 500 zł za dobę.

- Podczas pobytów w Łodzi nocują w nim córki Rubinsteina - mówi Maciej Stoces, kierownik recepcji.

Sławę mieszkających w Grandzie gwiazd postanowiła wykorzystać dyrekcja hotelu. Osiem apartamentów zostało nazwanych imionami bywalców. Są więc między innymi apartamenty znakomitych aktorów: Beaty Tyszkiewicz, Krystyny Jandy, Jana Machulskiego, Janusza Gajosa, Marka Kondrata, Daniela Olbrychskiego oraz Jerzego Stuhra.

Jednak także i tu sława artystów niezbyt na gości działa.

- Klienci chętnie decydują się na apartamenty, jednak nie spotkałem nikogo, dla którego nazwy miałyby znaczenie i kto życzyłby sobie specjalnie apartament Rubinsteina czy Beaty Tyszkiewicz - przyznaje Maciej Stoces.

Nie wszyscy artyści spali w Grand Hotelu w apartamentach.

- Obowiązywała zasada, że aktorów i reżyserów filmowych lokujemy na piątym piętrze- wspomina Jarosław Janowski. - Nie było tam apartamentów, ale piętro było wydzielone i filmowcy mogli imprezować do woli, nie stwarzając kłopotów innym gościom.

Artyści do tej pory lubią apartamenty Hotelu Grand. W zeszłym roku jeden z nich wynajęło na performance Muzeum Sztuki w Łodzi. Artyści przez całą dobę siedzieli w apartamencie w przebraniach jedząc i tworząc performance "Szukaj, burz, buduj/Gorączka" dotyczący stanów napięcia, obsesji i podniecenia.

Skromniejsze apartamenty można też wynająć w innych hotelach. W znanym z powieści Johna Rotha Hotelu Savoy przy ul. Traugutta najlepszy, dwupokojowy apartament ze śniadaniami dla dwóch osób kosztuje niecałe 400 zł. Trudno tu mówić o luksusach: oprócz sypialni jest niewielki pokój dzienny i łazienka z trójkątną wanną. Hotelowa Łódź ma co zaproponować...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie