Małgorzata Kołaczek: Romowie to też Polacy [WYWIAD]

rozm. Marcin Darda
dr Małgorzata Kołaczek
dr Małgorzata Kołaczek Stowarzyszenie Romów w Polsce
Rozmowa z dr Małgorzatą Kołaczek ze Stowarzyszenia Romów w Polsce.

Po brutalnym ataku na romską rodzinę w Łodzi prezes Centrum Romów w Pabianicach powiedziała nam, że "fala nienawiści narasta". Dlaczego tak się dzieje?
Nie ma jednej przyczyny. Jest kryzys ekonomiczny, a gdy się żyje trudniej, to szuka się kozła ofiarnego i zazwyczaj wybiera się kogoś, co do kogo stereotypy i uprzedzenia są silne nawet w czasach łagodniejszych. Wtedy automatycznie niechęć do świata się zwiększa, a nienawiść najłatwiej spersonifikować na nielubianych, a takimi są w Polsce choćby Romowie. Spośród grup etnicznych ta jest zdecydowanie najbardziej nielubiana. Rzeczywiście jest to bardzo niepokojące, bo o ile w przypadku wydarzeń w Andrychowie była jakaś iskra zapalna w postaci wypadku, to w Łodzi czy Zabrzu nie było takich iskier, które mogłyby sprowokować zajścia. Kilku ludzi przyjechało po prostu na prywatną posesję i próbowało skrzywdzić jej mieszkańców, prawdopodobnie tylko ze względu na ich pochodzenie etniczne. Niepokojące jest również to, że do takich napaści dochodzi we Wrocławiu, mieście szczycącym się swą wielokulturowością, czy Łodzi, mieście czterech kultur. Co prawda Łódź nie promuje w tym tytule kultury romskiej, ale to hasło mówi o promowaniu tolerancji i różnorodności, poszanowaniu odmienności.

CZYTAJ: Brutalny atak na Romów w Łodzi. Sprawcy chcieli spalić ich dom

Romowie mówią, że chcą się integrować, ale z drugiej strony niewiele o Romach wiadomo. Stąd stereotypy o prowadzeniu ciemnych interesów czy wykorzystywaniu dzieci do żebrania. To są tylko stereotypy?
Stawia pan pytanie zerojedynkowe, na które nie ma zerojedynkowej odpowiedzi. Jeśli się kogoś nie zna, to łatwo przypisać mu te ciemne interesy, choć w rzeczywistości tak nie musi być. W społeczności romskiej, tak jak w każdej innej, są ludzie dobrzy i źli, ale patrząc na najnowszą historię Romów w Polsce, widać, że Romowie są coraz bardziej otwarci. Otwartość jednak musi iść z obu stron. Jest wielu Romów modelowo zintegrowanych, bo pracują, posłali dzieci do szkoły i funkcjonują w społeczeństwie normalnie, jednak często obraz całej społeczność romskiej buduje się na przykładzie sensacyjnych newsów czy zwykłych domysłów. A jest mnóstwo publikacji, spotkań, koncertów, warsztatów, które przybliżają kulturę romską. Poziom tej wiedzy się zwiększa, ale to jest proces, któremu trzeba dać czas. W polskich szkołach nie ma niestety edukacji wielokulturowej, dzieci i młodzieży nie zaznajamia się z tematem różnorodności, a wyjątki od tej reguły są niezwykle rzadkie, choć oczywiście godne podziwu.

A co zmieniło się w optyce Polaka patrzącego na Polaka pochodzenia romskiego? Czy tylko to, że zamiast Cygan mówimy Rom?
Tak, w debacie publicznej na pewno mówimy Romowie, choć oni często, mówiąc po polsku, sami nazywają się Cyganami, bo w romskim tego słowa nie ma. Myślę jednak, że trochę się zmieniło, bo Romowie nie tylko coraz bardziej domagają się uczestniczenia w życiu publicznym, ale coraz częściej chcą brać odpowiedzialność za to, co robią. Elita intelektualna tej społeczności jest ciągle mniejszością, ale coraz więcej młodych ludzi się kształci i chce pracować na rzecz swoich współbraci. Oni nie chcą już tylko, by coś robiono dla nich, chcą to robić wspólnie. Jest wiele przypadków bardzo dobrej współpracy organizacji romskich z samorządami, choć nie jest to reguła. Zmianą, o którą pan pyta, jest przede wszystkim większe zaangażowanie społeczności romskiej w to, co się w Polsce dzieje, a szczególnie w to, co się dzieje na ich rzecz.

Skoro Romowie robią coraz więcej na rzecz integracji, to co w Polsce musi zrobić większość, by te relacje się poprawiły?
Romowie to też Polacy, oni deklarują, że to ich ojczyzna, bo mieszkają tu od wieków, a czasami postrzega się ich jak imigrantów, którzy nie płacą podatków, nie posyłają dzieci do szkoły, co jest kolejnym stereotypem. Co trzeba zrobić, by było lepiej? To, co robią Romowie, czyli starać się przede wszystkim w lokalnych społecznościach inicjować więcej wydarzeń, które ich zbliżą. Są przecież domy kultury, różne ośrodki, w których można się spotykać, że wspomnę nawet o pogadankach w szkołach. Na to nie potrzeba pieniędzy, tylko zaangażowania ze strony władz lokalnych i instytucji kultury. To jest jedyna droga. Oczywiście to bardzo dobrze, że organy do tego powołane czy władze lokalne piętnują przypadki przemocy czy mowy nienawiści, ale do szerszej zmiany potrzeba chęci normalnych, zwykłych ludzi. Po stronie romskiej występuje doza nieufności, wynikająca też z bolesnych zaszłości historycznych, a Polacy przez to, że Romów dobrze nie znają, też mają swoje stereotypy, którym ciężko się zresztą dziwić. Są jednostki, które zachodzą im za skórę, jednak nie można w ten sposób patrzeć na wszystkich Romów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie