Marcin Król: Ewa Kopacz stara się robić więcej niż Donald Tusk

Anita CzuprynZaktualizowano 
Profesor Marcin Król: Premier Ewa Kopacz jest trochę nieotrzaskana. Politycznie
Profesor Marcin Król: Premier Ewa Kopacz jest trochę nieotrzaskana. Politycznie fot. Piotr Smoliński / Polskapresse
- Premier Ewa Kopacz wcale nie spotyka się z takim poparciem w PO, jak by można było sądzić. Jestem przekonany, że wielu myśli, że ona jest na rok, więc nie trzeba się z nią nadmiernie cackać - mówi prof. Marcin Król

Wygląda na to, że jedną z najważniejszych deklaracji, jaką w środę złożyła premier Ewa Kopacz na konferencji podsumowującej sto dni działania rządu, jest naprawa polskiego górnictwa. Odważnie?
To przecież długi proces. Często się mówi, że pani Margaret Thatcher szybko załatwiła sprawę węgla w Wielkiej Brytanii. Zapominamy, że trwało to osiem lat. A nie miesiąc.

Pokusiłby się Pan o ocenę tych stu pierwszych dni pani Ewy Kopacz na stanowisku premiera?
Nie jest to proste. Pierwszy raz w Polsce rządzi kobieta. To nie jest bez znaczenia.

No, nie. Pamiętajmy o premier Hannie Suchockiej.
Hanna Suchocka rządziła rok i była otoczona doradcami, wiemy jakimi, którzy… wiele jej podsuwali. Tak bym to ujął, bo nie chcę Hanny Suchockiej obrażać, bardzo ją lubię i prywatnie znam. Ewa Kopacz rządzi samodzielnie, tak postanowiła. I widać, że tak postanowiła - choćby po decyzjach personalnych. Odsunęła doradców, zamieniła ich, jest otoczona doradczyniami.

No właśnie, doradczynie czy "psiapsiółki", bo tak się określa jej pełnomocniczki w resortach.
Tak bym tego nie nazywał. Tu wszystko jest dla mnie zrozumiałe i jasne. Ważne jest, na ile skuteczne.

Przepraszam, Panie Profesorze, ale czy skuteczne? Po co pełnomocniczki w ministerstwach? Premier nie ufa swoim ministrom?
Właśnie do tego zmierzam. Myślę, że premier Kopacz w pierwszym okresie sądziła, że będzie jej łatwiej. Moim zdaniem ona wcale nie spotyka się z takim poparciem Platformy Obywatelskiej, jak by można było sądzić. Ale co to właściwie znaczy Platforma Obywatelska? Chodzi o to, że nie spotyka się z poparciem wielu kręgów politycznych w Platformie. I to wysyłanie przez nią niektórych osób do niektórych ministerstw nie dzieje się dlatego, że ci ministrowie są jej nieposłuszni. Tylko dlatego, że nie załatwiają spraw w taki sposób, w jaki by ona chciała. Plusem Platformy jest to, że ma wielu zdolnych ludzi, choć nie wiem, na ile oni są naprawdę zdolni, i nie chcę wymieniać ich po nazwiskach. Jednocześnie są dość samodzielni i mogę się założyć o każde pieniądze, że co najmniej pięciu z nich uważa, że byliby równie dobrymi premierami jak pani Kopacz. Czego nie było w przypadku Donalda Tuska. W związku z tym Ewa Kopacz ma z nimi pewien kłopot. Wysłała swoich przedstawicieli, bo tam nie są same panie, jest też jeden pan, jako pilnujących tego, żeby ci ministrowie nie byli zanadto samodzielni. Proszę pamiętać, że polski rząd jest w gruncie rzeczy oparty na modelu tak zwanym kanclerskim. To znaczy premier jest absolutnie dominującą osobą i samodzielność ministrów jest w gruncie rzeczy niewielka. Sądzę więc, że premier ma pewne kłopoty z Platformą, znacznie większe kłopoty ma jako przewodnicząca PO. Na pewno nie jest aprobowana całkowicie przez zdecydowaną większość członków PO. To są moje spekulacje, ale jestem przekonany, że bardzo wielu z nich myśli, że premier Kopacz jest na rok. W związku z tym, skoro jest na rok, to "nie musimy nadmiernie się z nią cackać i jej słuchać". I to jest ta trudna sytuacja. A ona jest dość stanowczą osobą, co mi się podoba.

Wyrasta na autonomiczną w polskiej polityce?
Nie wyrasta się na taką postać z dnia na dzień. Gdyby miała czas, 3-4 lata, albo chociaż dwa, i perspektywę, która nie jest natychmiast perspektywą wyborczą. Przecież za sekundę są wybory prezydenckie, niezbyt istotne z jej punktu widzenia, ale jednak ważne, a kampania do wyborów parlamentarnych zacznie się już de facto w kwietniu - maju, a praktycznie po wakacjach.

Do wyborów parlamentarnych mamy 10 miesięcy. Ewa Kopacz pójdzie w stronę kłopotów?
Sądzę, że jej decyzja, choć ja się kompletnie na kompaniach węglowych nie znam, ale unowocześnienie administracji w tej sferze to postulat, który ciągnie się od 1989 roku. Jeżeli ona występuje z takim postulatem, którego skutków pozytywnych nie będzie widać do wyborów, to dobrze o niej świadczy. Na pewno to, co ona robi, nie jest nastawione na to, aby ona jako przywódca PO i premier przetrwała wybory. To widać dość wyraźnie i to jest moim zdaniem pozytywne, bo nie można jej oceniać po drobiazgach, jakimi jest np. 1000 zł na dziecko osoby pracującej na umowę o dzieło, jeśli pójdzie ona na urlop. To jest oczywiście istotne dla niektórych ludzi, ale w efekcie są to drobiazgi.
To jak we współczesnej polityce mieści się pani premier? Podejmuje się wyzwań czy nie?
Na ten temat kończę pisać książkę, która ma czterysta stron, więc musiałbym zająć pani chwilę czasu, żeby na to pytanie odpowiedzieć. (śmiech) Tak mniej więcej dwa tygodnie. (śmiech)

Proszę bardzo!
Wie pani, sądzę, że premier Kopacz tak naprawdę nie ma żadnych szans na to, żeby się sprawdzić czy też nie sprawdzić. Dlatego też bardzo bym się cieszył i uważał za dowód jej mądrego postępowania, gdyby ona się tym nie przejmowała i rozpoczynała długofalowe reformy, z których będzie bardzo trudno komukolwiek, kto przyjdzie później, się wycofać. To najmądrzejsze, co może robić.

Ale tu pojawiają się i takie pytania - jak może sobie radzić premier, która boi się dziennikarzy albo która w lifestyle'owych magazynach pudruje rzeczywistość?
Gdybym ja był premierem, tobym się jeszcze bardziej bał dziennikarzy. Uważam, że dziennikarze pod tym względem, oczywiście, mają swoje prawa, ale jednocześnie, proszę zauważyć, że - choć wszędzie dzisiaj na świecie demokracja kuleje - w krajach nieco bardziej demokratycznych niż Polska premier czy prezydent bardzo rzadko spotyka się z dziennikarzami. Prezydent Obama nie spotyka się z dziennikarzami co trzy dni czy co tydzień. Robi to za niego rzecznik prasowy. Oczywiście, trzeba mieć znakomitego rzecznika prasowego, którego na przykład pani Ewa Kopacz nie ma.

Ale jej akcje wizerunkowe ocenia Pan pozytywnie?
Tak. Oceniam raczej dobrze, natomiast…

…miało być dobrze, a wyszło jak zwykle?
Nie, nie. Nie jest wcale najgorzej. Natomiast ogrom kłopotów, które istnieją w Polsce, i ułożenie sobie hierarchii priorytetów na rok jest rzeczą karkołomną. Premier stanęła w sytuacji karkołomnej, bo nie można przez rok robić wszystkiego. Trzeba się na kilka istotnych zadań zdecydować. To, że będą kroki prorodzinne i inne, to dobrze, ale to są drobiazgi. Jeżeli sprawa górnictwa jest sprawą sensowną, bo ja tego nie wiem, ale jeżeli to jest sensowne i nowoczesne, to jest jak najbardziej słuszne. Zarządzanie górnictwem w Polsce, wydaje się, było nonsensowne. Jeżeli pani premier decyduje się na gazoport - to też jest sensowne. Ale Ewa Kopacz jest w sytuacji niesłychanie trudnej. Na razie się ani nie skompromitowała, ani nie popisała. Myślę, że odważni byliby ci, którzy by ją potrafili ocenić, ja nie umiałbym tego zrobić. Bo co tu można ocenić? Program realizuje w zasadzie podobnie jak Donald Tusk, chociaż ja widzę pewne różnice w stosunku do premiera Tuska. Ewa Kopacz jednak stara się troszeczkę dalej posuwać swoje pomysły. Donald Tusk, zwłaszcza w ostatnim trzyleciu, był niesłychanie zachowawczy. I niesłychanie ostrożny. Ewa Kopacz stara się zrobić więcej i jestem przekonany, że zdecydowała się na to, że nie będzie się przejmowała tym, czy jej wizerunek za rok spowoduje, że w dalszym ciągu zostanie premierem. To liczę jej na plus. Natomiast minusem jest to, że nie ma ona pewnych talentów, które w polityce niezmiernie są przydatne.

Które miał były premier Donald Tusk.
No tak. Ewa Kopacz nie ma tego wdzięku i umiejętności powiedzenia krótko, świetną polszczyzną czegoś jasnego. To jest pewien dar i Donald Tusk go miał. Potrafił, jak to niektórzy mówią, włączyć wdzięk. Pani premier nie może go włączyć, bo specjalnie go nie ma. Po drugie, ona nie jest dostatecznie ostrożna w przeciwieństwie do Tuska. Przy okazji tej afery z "Vivą" ciekaw jestem, czy za to ktoś stracił stanowisko? Ona o tym nie poinformowała i nikt tego nie wie. Ktoś jej musiał doradzić wystąpienie w "Vivie", prawda? Jeszcze tego samego dnia ta osoba, która jej doradziła, to układanie się z "Vivą", powinna zostać usunięta z pracy. Innymi słowy: Ewa Kopacz jest trochę nieotrzaskana. Politycznie. I to jest pewien feler. Być może jest to feler początku, a być może jest to jej natura. Nie wiem, czy jej tego brak w tej chwili, czy jej tego brak z natury. To się okaże. A jeśli to jej natura, to ona długo jako premier nie przetrwa. Pani Angela Merkel, która nie wygląda zbyt wdzięcznie, potrafi być ujmująca - w słowach, w swojej szczerości, stanowczości. Nie mówiąc już o Obamie, który jest znakomity. Pewien rodzaj wdzięku jest niezbędny nawet słabemu przywódcy.

Czy na przykładzie działalności Ewy Kopacz można wysnuć szerszy wniosek na temat współczesnej polityki? Politycy europejscy uciekają od konkretnych zmian, zadań, reform, napraw, uprawiając raczej postpolitykę.
Ma pani rację oczywiście, choć nie wiem, czy to nazywać postpolityką, czy uznać, że zachodni politycy nie uprawiają polityki, po prostu. W przypadku pani Ewy Kopacz jeszcze nie wiem, jak jest. Jeżeli zrobi coś takiego, co wszystkich zaskoczy, podejmie pięć ważnych decyzji, jak ta w sprawie górnictwa, jeżeli ona jest tak ważna, a to się okaże, to będzie, uważam, popisowym premierem na tle tego wszystkiego, co się dzieje. Jeżeli natomiast będzie postępowała tak jak wszyscy, to będzie gorzej niż przeciętna. Nie uzyskała jeszcze pewnego formatu, więc może być kiepsko. Format może uzyskać tylko przez bardzo daleko idące, jak na sytuację, decyzje, i to decyzje, które będą tak dobrze skonstruowane, że będą bardzo trudne albo wręcz niemożliwe do odkręcenia. W gruncie rzeczy, przez siedem lat, choć ja bardzo lubię Donalda Tuska i mówię to z sympatią, to on podjął tylko jedną i pół takiej decyzji. Jedną dotyczącą wieku emerytalnego - to była naprawdę poważna decyzja, strukturalna, na lata. I drugą o OFE - i to jest to pół decyzji. Wszystko jedno, czy były to decyzje słuszne, czy niesłuszne. Czy premier Kopacz zrobi przez rok pięć takich decyzji jak ta emerytalna? To jest warunek jej powodzenia. Raczej wątpię, ale Bóg raczy wiedzieć, co będzie. Kiedy człowiek nie jest obciążony koniecznością trwania, bo niewątpliwie na czele PO może stanąć - i tu możemy sobie wymienić od razu cztery czy pięć nazwisk, równorzędnych jej, a może nawet ciut lepszych. Nie jest więc tak, że los Platformy jest w rękach pani premier. I nawet nie jestem pewien, czy opinia społeczna tak to traktuje. Ewa Kopacz ma zaskakująco dobre notowania w opinii publicznej, choć też słabnące, co jest oczywiste, bo zawsze tak jest.
Janusz Palikot tuż przed jej wystąpieniem podsumowującym 100 dni rządu uderzył w panią premier spotem, wytykając rządowi i szefowej rządu niespełnione obietnice, głównie dotyczące ustawy o związkach partnerskich czy też sprawy Funduszu Kościelnego. I w tym widać to, co widoczne jest też w krajach demokratycznych Unii Europejskiej - to naturalne napięcie między religią a demokracją. Demokracja dąży do kompromisu, religia chce wszystko. Jaskrawo to się odbija po ostatnich wydarzeniach w Paryżu.
I będziemy mieli z tym do czynienia przez następne sto lat. Stąd powtarzam - pani premier powinna znaleźć sobie pięć priorytetów. Rozumiem, że ona nie może pewnych rzeczy ruszać, które by naraziły całość Platformy Obywatelskiej. O tym musi myśleć przed wyborami. Natomiast sprawę Funduszu Kościelnego mogłaby, moim zdaniem, podjąć. Jestem zwolennikiem związków partnerskich i uważam, że to powinno zostać załatwione w ciągu godziny. Ale Fundusz Kościelny to jest bardzo poważny problem, który trzeba rozwiązać. Związki partnerskie trzeba będzie prędzej czy później załatwić, bo to jest idiotyzm, że tego w Polsce nie załatwiono i to w tak minimalistycznej w gruncie rzeczy wersji, jaka jest projektowana. Wśród priorytetów, które bym zaproponował, gdyby mnie ktoś zapytał, byłoby załatwienie sprawy Funduszu Kościelnego. Uważam, że to jest najwyższa pora. Wszystkie terminy zostały przekroczone, a to, co się w tej sprawie dzieje, to jest skandal i ma nieporównywalną wagę ze związkami partnerskimi. Janusz Palikot niestety nie umie tego spriorytetyzować. Kolejna sprawa, która jest absolutnie do załatwienia, na długą metę, to kwestia nauki w Polsce. To, co się w tej chwili dzieje w polskiej nauce, jest kolejnym skandalem. Jeżeli nauka będzie traktowana tak, jak jest traktowana dzisiaj, to przez tych posłów, którzy są idiotami, z punktu widzenia i rozumienia roli nauki, znajdziemy się daleko w tyle za wszystkimi: Bułgarią, Rumunią, Albanią. O tym się pisze w gazetach, ale ludzie nie zdają sobie sprawy, że od tego zależy przyszłość Polski. Od inwestycji w naukę przede wszystkim, od traktowania jej i umiejętności korzystania z jej skutków. Cała atmosfera wokół nauki jest idiotyczna i skandaliczna, wiem to dokładnie.

Przy okazji niezałatwionej sprawy Funduszu Kościelnego kontrowersje wzbudziło w społeczeństwie 16 mln zł na Świątynię Opatrzności Bożej. I to po obu stronach - dla jednych to niedopuszczalne, dla innych - zbyt mało, bo powinno być np. 160 mln. Czyli znów: religia chce wszystko, a demokracja szuka kompromisu.
Nie odpowiem pani na to pytanie, bo to jest pytanie fundamentalne i nie ma na nie jednej prostej odpowiedzi. Można natomiast niektóre rzeczy załatwiać kompromisowo.

To w jaki sposób załatwić sprawę realnego konfliktu w Europie z muzułmanami?
Nikt tego nie załatwi ani w ciągu tygodnia, ani w ciągu roku, jeżeli nie zmieni się zasadniczo pewien typ podejścia do świata. A to wymaga zmiany o charakterze, nie chcę mówić rewolucyjnym, ale niemal rewolucyjnym.

Kto jednak miałby się tej zmiany podjąć? Politycy w Europie głoszą co prawda, że należy bronić uniwersalnych wartości Zachodu, ale czym one są? Muzułmanie mają konkretne cele, jasno określone twarde wartości. Są zdeterminowani i zaciekli w ich egzekwowaniu.
To podobna kwestia jak pytanie o to, czy demokracja w dzisiejszych czasach w ogóle umie dostrzec wrogów i walczyć z wrogami. To znaczy, czy jesteśmy gotowi do obrony demokracji, zabijając sąsiada, jeśli sąsiad będzie naszym wrogiem.

Demokracja ma narzędzia, żeby odpowiedzieć na takie akty terroru jak w środę w Paryżu?
Ma narzędzia. Na Hitlera odpowiedziała. Tylko że uruchomienie tych narzędzi trwa strasznie długo. A poza tym najpierw trzeba zdać sobie sprawę, że są wrogowie, i jeżeli są wrogowie demokracji, to co się z nimi robi. To temat rzeka. Wracając do Polski i pani Kopacz, to żeby pewien typ napięć u nas uspokoić, można dojść do jasnego porozumienia w sprawach finansowych z Kościołem. To jest absolutnie niezbędne. Nie będzie niezależności państwa od Kościoła, przyjaznej niezależności, dopóki sprawy finansowe nie będą wyjaśnione. A one są w tej chwili kompletnie zabagnione. Nie jest wcale tak, że sprawę Funduszu Kościelnego załatwi się w dwa dni. Tu są potrzebne negocjacje na co najmniej rok, jak nie więcej. Łącznie ze sprawą pensji księży za uczenie religii. Świątynia Opatrzności Bożej w tym wszystkim to jest głupi prztyczek. Nie umiem już dociec, kto pierwszy się na to zgodził ze strony władz państwowych, aby ją finansować. To idiotyczny pomysł, idiotyczna inwestycja, ohydna architektonicznie, nie wiadomo, po co stawiana i komu potrzebna. Ktoś się na to zgodził. Jak się ktoś na to zgodził, to państwo się musi do tego dokładać, jak Kościół nie ma. Czy Kościół nie ma? Państwo tego nie wie, czy Kościół nie ma, ponieważ państwo nie kontroluje kasy Kościoła. Tak być nie może. Nie może być w Polsce instytucji, o której nie wiadomo, jakie płaci podatki, za co płaci, za co nie, jakie ma wpływy. I mówię to jako zwolennik strony kościelnej. (śmiech) Nie jestem wrogiem Kościoła jak Janusz Palikot. Zresztą bardzo Palikota lubię, ale to uważam u niego za głupstwo. Natomiast skandalem jest to, by taka instytucja jak Kościół tak działała w demokratycznym państwie. Obywateli ściga się za każdy podatek, a Kościoła nie. Jeśli pani Kopacz to ruszy, to uważam, że 95 procent obywateli ją poprze, łącznie z większością PiS-owców. A jeśli nie poprze jej Jarosław Kaczyński, to znów przegra, tak jak przegrał na sfałszowanych wyborach. To jest sprawa popularna w społeczeństwie.

Ale polscy politycy robią podobne uniki, jak dzieje się to w Europie.
Zgadzam się. To jest powszechne. Dziś nie podam pani na to recepty, ale wiosną wyjdzie moja książka, w której będzie trochę recept. Zresztą nie ma jednej prostej recepty. Natomiast, oczywiście, wszyscy politycy w Europie uciekają od poważnych decyzji. Co ciekawe, nie ucieka prezydent Obama, ale dlaczego? Proszę zauważyć, on zdecydował, do czego namawiam gorąco panią Kopacz, bo zrozumiał, że już kolejny raz prezydentem nie będzie, wobec tego podejmie takie decyzje, z których nie da się wycofać. Naprawdę się nie da. I np. decyzja o emigrantach jest decyzją, której się nie da wycofać. Można ją korygować, ale cofnąć się nie da. Niech pani Kopacz zajmie się takimi sprawami. Czyli np. Funduszem Kościelnym. Nauką. Górnictwem, które rzeczywiście jest skandaliczne. Rozumiem, że górnik ciężko pracuje, ale ja też ciężko pracuję, tylko inaczej. Nie widzę więc powodów do przywilejów za ciężką pracę. A społeczeństwo czeka na takie istotne decyzje, które w przyszłości mają naprawić sytuację. Pani Kopacz nie będzie oceniana po stu dniach, ale po odwadze w podejmowaniu decyzji. Jak będzie odważna, będzie oceniana nadzwyczajnie, a jej działalność będzie sprzyjała Polsce i interesowi wspólnemu. Daj Boże.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Marcin Król: Ewa Kopacz stara się robić więcej niż Donald Tusk - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3