Masz bilet, to masz mandat

Marcin Darda
Pasażer musi wiedzieć nie tylko gdzie jedzie, ale i jak podzieliły się pociągami spółki PKP
Pasażer musi wiedzieć nie tylko gdzie jedzie, ale i jak podzieliły się pociągami spółki PKP fot. Mateusz Trzuskowski
Udostępnij:
Bałagan w PKP nie ma końca. Od 1 grudnia PKP Przewozy Regionalne i PKP Intercity nie działają pod jedną banderą. Przewozy przeszły pod skrzydła samorządów wojewódzkich i oddały do Intercity pociągi pospieszne, ale obie spółki swoje bilety honorują tylko w teorii.

Na własnej skórze odczuł to łodzianin, który wraz z dwójką dzieci wracał z Warszawy do Łodzi. Kupił bilety na pospieszny, ale nie zdążył na pociąg. Żeby nie czekać godzinę, cała trójka wsiadła do odjeżdżającego właśnie pociągu pospiesznego do Tomaszowa i w Skierniewicach przesiadła się do pociągu osobowego do Łodzi. Konduktor w osobowym stwierdził, że bilety są... nieważne.

- Wsiadając do osobowego byłem przekonany, że to moja strata, bo zapłaciłem więcej, a dojadę później - opowiada łodzianin. - A tu takie zaskoczenie. Dobrze, że konduktor okazał się człowiekiem. Nie wlepił mi mandatu, nie nakazał kupić trzech nowych biletów na osobowy, tylko doradził, bym w Koluszkach zaczekał na pospieszny. Po prostu absurd.

Intercity i Przewozy Regionalne mają w ofercie pakiet dla pasażerów, którzy łączą przejazdy osobowe z pospiesznymi, czyli tzw. wspólny przejazd ze zniżką 10 proc. Tyle że nie funkcjonuje on w relacji Warszawa-Łódź, bo pasażer i tak ma możliwość szybkiego przejazdu na tej trasie wyłącznie pospiesznym. 10 proc. zniżki to też mrzonka, bo ceny biletów po grudniowej reformie automatycznie poszły w górę. Do 30 listopada zeszłego roku, by dotrzeć z Łodzi Kaliskiej via Kutno do Świnoujścia pasażer płacił 54 zł i 50 gr. Do Kutna udawał się osobowym, dalej podróżował składem pospiesznym. Teraz płaci już 58 zł i 50 gr. Z Dworca Kaliskiego, by dostać się przez Koluszki do Częstochowy płaciliśmy 32 zł i 50 gr, teraz już o 5 zł więcej. Każdy, kto chce pojechać do Szklarskiej Poręby z Łodzi, najpierw pospiesznym musi się dostać do Wrocławia, potem osobowym jedzie do Szklarskiej. Z tym że przed 1 grudnia kosztowało to 48 zł, teraz już 57 zł i 15 gr. Dla czteroosobowej rodziny, która udaje się na urlop, w obie strony to wydatek o blisko 80 zł większy.

O podwyżkach nie informowało ani PKP Intercity, ani Przewozy Regionalne. O co chodzi? W Przewozach Regionalnych usłyszeliśmy, że od czasu, gdy drogi obu spółek się rozeszły, oddzielnie naliczają taryfy. Jak tłumaczono, spółki na tym nie zarabiają, a wychodzą "na zero", bo przychody z osobowych i pospiesznych nie trafiają już do kasy jednego przewoźnika, jak było przed 1 grudnia 2008, a dwóch.

Jeszcze w grudniu powstała komisja złożona ze specjalistów obu spółek, która ma pracować nad podziałem przychodów i sprawić, żeby spółki zaczęły wreszcie wzajemnie uznawać bilety. Rzecz w tym, że nie wiadomo kiedy skończy pracę. W grudniu w Przewozach Regionalnych mówiono, że będzie to możliwe pod koniec pierwszego kwartału. Teraz wiadomo, że to niemożliwe.

- Na razie dogadaliśmy się co do tego, że Intercity będzie honorować nasze bilety okresowe, a my ich bilety sieciowe, z wyjątkiem relacji Warszawa - Kraków - mówi Piotr Olszewski z PR. - To tyle, co mogę na razie powiedzieć, bo negocjacje wciąż trwają i są bardzo trudne. Zapewniam jednak, że obie strony chcą się dogadać.
Wygląda jednak na to, że liczą się tylko interesy spółek kolejowych, a nie wygoda pasażerów.
Juliusz Engelhardt, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, w oficjalnym komunikacie stwierdził, że "działalność przewoźników jest realizowana w oparciu o własne strategie handlowe", a zatem "podejmowanie działań administracyjnych nie jest możliwe".

Problemu nie widzi także Paweł Ney, do niedawna rzecznik Przewozów Regionalnych, a teraz rzecznik Intercity.

- Co do łodzianina, który wsiadł do niewłaściwego pociągu, to składy osobowe i pospieszne jeżdżą dziś w barwach dwóch różnych spółek. To tak jakby pasażer Polskiego Expressu żądał, by honorowano jego bilet w PKS - dziwi się Ney.

Nie wie, kiedy obydwie kolejowe spółki mogą się porozumieć ku wygodzie pasażerów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krzysztof W.
Gdzie indziej są lepsze kwiatki. Wsiadając w Łodzi do tramwaju linii 16 kasujemy bilet za 2,40 i na granicy miasta ze Zgierzem, nie wysiadając z tramwaju, kasujemy bilet zgierski za 1,80. W drodze powrotnej wsiadamy w Zgierzu w autobus linii 6 jedziemy do granic Zgierza i możemy jechać dalej, kasujac bilet łódzki - i znów nie wysiadamy z autobusu. To dopiero jest wygoda pasażerów.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie