Matura poprawkowa 2018. 4 tysiące maturzystów poprawiało matematykę, polski i języki

AGA
Grzegorz Olkowski/Archiwum
Udostępnij:
Absolwenci techników i liceów, którym nie powiodło się w maju, zdają poprawki egzaminów maturalnych. We wtorek była głównie część pisemna, w środę uczniowie zmierzą się z poprawkową maturą ustną. Najwięcej poprawkowiczów zdaje matematykę, język polski i angielski. Ale nie brakuje też innych przedmiotów.

Do maturalnej poprawki przystąpiło we wtorek (21 sierpnia) w województwie łódzkim 3.467 osób. Ponad 2 tys. z nich stanowili tegorocznych maturzyści. Reszta to osoby, które poprawiały wyniki z poprzednich lat.

Najtrudniejsza w maju okazała się matematyka i to właśnie poprawkę z tego przedmiotu pisało najwięcej osób – ponad 3 tys., z czego blisko połowa to poprawkowicze z lat poprzednich.

Z kolei do pisemnego języka polskiego ponownie przystąpiło 128 osób (z Łodzi 33 osoby), angielskiego - 162 (z Łodzi 26 osób), niemieckiego - 12, rosyjskiego - dwie osoby, a jedna poprawiała francuski.

Na środowych ustnych egzaminach poprawkowych frekwencja będzie zdecydowanie mniejsza. Najwięcej problemów w maju mieli maturzyści, którzy zdawali język angielski. Tych poprawkowiczów jest najwięcej wśród ustnych przedmiotów - 112 osób, z czego aż 98 to tegoroczni absolwenci techników i liceów w Łódzkiem.

60 osób poprawia w środę język polski i tu znów większość stanowią tegoroczni absolwenci. Sześć osób ponownie podchodzi do języka niemieckiego, a jedna osoba z wcześniejszych roczników absolwentów będzie musiała przypomnieć sobie język rosyjski.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
korki
Wszystko prawda, niestety. Szkoła już nie uczy, tylko zabawia. Nauczyciela nie ocenia się przez przyzmat jego profesjonalnej wiedzy i umiejętności przekazywania jej, tylko przez hocki-klocki, które wyprawia, aby zabawić uczniów. Zamiast uczciwej, solidnej pracy trwają nieustanne imprezy: smażenie naleśników, sprzedaz ciast na różne okoliczności, nocne szycie lalek, nocne pisanie listów, nocne oglądanie filmów, teatrzyki, puszczanie baloników z helem, kręcenie filmów, akcje niby-czytania, wigilie "szkolne", walentynki, halloween i bale świętych, itp... itd... Tworzy to chaos, kosztem solidnych lekcji, przygotowania do tych wydarzeń odbywają się podczas lekcji, bo nikt nie chce zostawać po lekcjach. Najbardziej paranoiczne zaś jest opowiadanie lektur, których uczniowie NIE CZYTAJĄ. i nie można tego od nich wyegzekwować i już. Od nieczytania ubożeje nie tylko język, ale i ogląd, i pojmowanie świata. Zanika rozumienie ciągłości kultury, znajomość historii. Młodych ludzi nic nie interesuje, uciekają przed przesytem aktywności. MEN tylko dorzuca kolejne treści do i tak przeładowanego programu. Nikt z tworzących programy nie bierze pod uwagę możliwości psychofizycznych ucznia, potrzeby powtarzania materiału, utrwalania go, oddzielania czasu wysiłku umysłowego czasem odpoczynku. Uczniowie stłoczeni przez cały dzień w ciasnych salach dostają małpiego rozumu. Nauczyciel nie ma prawa zwrócic uwagi, został sprowadzony do roli stracha na wróble. Za kilka lat w szkole uczyć będą tylko ludzie "z łapanki": studenci zwabieni na marne stypendium, które trzeba będzie odrobić, ci, którzy nie dostaną się na dobrze płatną posadę sprzątaczki lub kasjerki w biedronce, ci, którym będzie wszystko jedno, byle wyjść z domu. Taki system amerykański. Dobrze uczyć będą tylko szkoły prywatne z bardzo dobrze opłacanymi nauczycielami, fachowcami znającymi języki, obytymi w świecie. Ci jednak będą tak rozchwytywani, że dyrektor szkoły będzie musiał się bardzo nagimnastykować, aby systemem wielu zachęt utrzymać takiego nauczyciela w swojej szkole...
S
Sowa
Od kiedy wprowadzono gimnazja ('99 rok?), parodię matury 30% , chów bezstresowy-mamy rezultaty: kolejne gimbazowe debilne pokolenia, co widac w każdej dziedzinie życia i każdego zawodu (także tych tzw.uwolnionych zawodów, gdzie po likwidacji dobrych zawodówek i techników każdy może być sprzedawcą, krawcem, producentem żywności itd. w usługach). Poziom jest tragiczny. Jest na to przyzwolenie państwa (czy jeszcze polskiego, to inna rzecz...zainteresowani wiedzą, kto za tym stoi a cenzura nie pozwala napisać wprost).
Ale ad rem: nauka powinna być obowiązkowa i podstawowa i powszechna tylko w zakresie umiejętności podpisania się i liczenia do 100, czyli mnie j więcej do lat 9. Cała dalsza edukacja-podzielona na etapy zakończone porządną weryfikacją-płatnym przywilejem. Do matury prawdziwej (zakończonej w 1989 r. , gdy był pisemny 5.-godzinny egzamin) powinni przystępować nieliczni a studia magisterskie ( a nie dziwolągi tzw.licencjaty) ukończyć tylko wybrańcy, elita intelektualna-wówczas wykształcenie byłoby szanowane społecznie i finansowo.
To, co jest teraz woła o pomstę a to, co się dzieje w szkołach na każdym etapie edukacji nadaje się tylko do wyburzenia i rozpędzenia na cztery wiatry! Dzicz i chamstwo, to mało powiedziane. Nauczyciel bezradny stoi przed roszczeniowymi i chamskimi rodzicami, boi się takiej samej dziczy uczniowskiej, wobec której nie ma narzędzi dyscyplinujących, prawnych, dyrektor jest sprzymierzeńcem tychże a nauczyciela w konflikcie z uczniem oceni "nie radzisz sobie z uczniem więc do widzenia ze szkoły"-zwalając ciężar problemów na nauczyciela i otrzepując ręce. Dzisiejsza szkoła jest koszmarem i współczuję nauczycielom (ale tylko starszym, nie tym , którzy kończyli gimnazja i do pracy przychodzą w podartych dżinsach, koszulkach na ramiączkach, wyglądzie i zachowaniu. które trudno komentować-tacy psują wizerunek polskiego nauczyciela).
Polska szkoła stacza się i chyba dotknie już dna, wydaje się, że gorzej być nie może.
Stąd, ucieka z niej, kto może (z kadry ok.50+). Zostanie gimbaza "wychowująca" jeszcze gorsze od siebie pokolenia.
u
uczeń
Matury powinny być jeszcze ostrzejsze. Powinny obejmować wszystkie przedmioty szkolne. Kurde, albo uczysz się i zaliczasz egzaminy, albo nie uczysz się i opuszczasz szkółkę. Szkoła średnia nie jest obowiązkowa. Szkoła średnia powinna być płatna, zwłaszcza egzaminy poprawkowe powinny być mocno płatne. Wtedy szanowaliby naukę.
Dodaj ogłoszenie