MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Maturzyści bojkotują próbny egzamin

Agnieszka Jasińska, Maciej Kałach
Część maturzystów odda w listopadzie puste arkusze
Część maturzystów odda w listopadzie puste arkusze fot. Krzysztof Szymczak
Maturzyści buntują się przeciwko zdawaniu obowiązkowego egzaminu dojrzałości z matematyki. Znaleźli sposób, aby przeciwstawić się ministerstwu edukacji i Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Zamierzają po prostu zbojkotować próbną maturę z matematyki. Centralna Komisja Egzaminacyjna wcale nie zaprzecza, że od wyników tego sprawdzianu będzie zależał poziom majowej matury.

- Bojkot listopadowego egzaminu to jedyny sposób, aby do ministra edukacji dotarły nasze argumenty - mówi nam Joanna z XXVI Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. - Przede wszystkim zależy nam na dobrych wynikach majowej matury, bo jest ona przepustką na studia.

O tym, że zaplanowana na 3 listopada ogólnopolska próba z matematyki przełoży się na poziom prawdziwego egzaminu dojrzałości, można usłyszeć od Lucyny Grabowskiej z wydziału matur Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

- Wyniki egzaminu próbnego to dla nas informacja, czego uczniowie będą mogli spodziewać się w maju - przyznaje Lucyna Grabowska. Jednak według niej, komisja doskonale wie, że maturzysta w listopadzie nie angażuje się w wypełnianie arkusza tak mocno jak wiosną. Dlatego nawet gdy wszyscy maturzyści oddadzą czyste prace, poziom egzaminu automatycznie nie sięgnie dna.

Głos w sprawie planowanego bojkotu próbnego arkusza maturalnego zabrał na swoim blogu Dariusz Chętkowski, polonista z XXI Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi i autor książek o polskiej edukacji.

"Nic dziwnego, że uczniowie zaraz zaczęli kombinować, jak przyczynić się do tego, aby przyszłoroczna matura była prosta" - pisze Chętkowski. "Wpadli na pomysł, że trzeba próbną maturę z matematyki napisać maksymalnie debilnie, a wtedy CKE będzie musiała uprościć zadania. Jeśli tylko wszyscy maturzyści z całej Polski skrzyknęliby się i napisali próbę maksymalnie słabo, wtedy właściwa matura musiałaby być bardzo prosta. Jeśli natomiast uczniowie będą się starać napisać maturę próbną jak najlepiej, wtedy sami na siebie ukręcą bat, czyli dostaną w maju trudniejszy test".

Według Barbary Górskiej, dyrektor XIII Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi, wyniki próbnej matury są przede wszystkim informacją dla nauczycieli i uczniów o tym, co muszą powtórzyć przed wiosennym egzaminem. - Z tego powodu nie wpisujemy tych ocen do dziennika - przyznaje dyrektor.

A to sprzyja tylko realizacji buntu maturzystów. W regionie w 90 proc. szkół ocena z matury próbnej nie zostanie nigdzie odnotowana.
- Nic nie tracimy. Jeśli w listopadzie nie wykonamy żadnego zadania, to nie dostaniemy za to jedynki do dziennika. Możemy zaś sprawić, że majowy egzamin będzie łatwy i możliwy do zdania także dla humanisty takiego jak ja, który chce studiować polonistykę - mówi nam maturzysta z XXX Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. - Zamierzam uważnie przyjrzeć się zadaniom na egzaminie, ale z premedytacją wszystkich nie będę rozwiązywał.

Nawet jeśli maturzystom nie uda się zmniejszenie poziomu trudności matury, mogą wywalczyć inne udogodnienia.

- Zaczekajmy na wyniki próbnej matury. Może egzaminy powinny trwać po 120, a nie 180 minut? Jestem skłonna się nad tym zastanowić - powiedziała w czwartek w Łodzi Katarzyna Hall, minister edukacji.

O ile ten bunt przygotowują matematyczni słabeusze, to coraz większy zasięg osiąga sprzeciw uczniów, którzy z liczeniem radzą sobie świetnie. Ci z kolei także poszli na wojnę z ministerstwem edukacji, bo nie chcą zdawać tego samego dnia części podstawowej i rozszerzonej z matematyki. - Mamy prawie tysiąc podpisów uczniów popierających naszą akcję - chwali się Michał Wojtyniak, uczeń XXVI Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi, autor petycji skierowanej do dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej oraz ministra edukacji.

Co konkretnie ich oburzyło? To, że od 2010 r. maturzyści będą musieli rano zasiąść nad arkuszami poziomu podstawowego matematyki, a po niespełna dwugodzinnej przerwie będą głowić się nad koszmarnie trudnym sprawdzianem z części rozszerzonej. Swoją petycję licealiści złożą u ministra edukacji i u dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Małgorzata Wiśniewska, dyrektor XXVI Liceum Ogólnokształcącego, nie zamierza potępiać swoich podopiecznych. O dwóch egzaminach jednego dnia uczniowie dowiedzieli się przed wakacjami.

- Maturzyści mają prawo dowiedzieć się, dlaczego wprowadzono niekorzystne dla nich rozwiązania i starać się o zmiany - mówi dyrektor Wiśniewska. Dodaje, że o dwóch egzaminach jednego dnia obecni trzecioklasiści dowiedzieli się dopiero przed wakacjami, więc mają prawo czuć się zaskoczeni i nieprzygotowani.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki