Michał Kamiński: Kaczyński jest tchórzem. Wielu rzeczy się boi

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Michał Kamiński: Chcę udowodnić sobie i Polakom, że poradzę sobie także poza polityką
Michał Kamiński: Chcę udowodnić sobie i Polakom, że poradzę sobie także poza polityką Małgorzata Genca/Polskapresse
O powodach odejścia z polskiej polityki, nowej pani premier, słabszym dniu Radosława Sikorskiego i o tym, dlaczego Gowin z Ziobrą siedzą w worku Jarosława Kaczyńskiego - mówi Michał Kamiński, były europoseł.

Nie szkoda Panu odchodzić z polityki?
Pamiętam, w jednym z naszych pierwszych wywiadów parę lat temu mówiłem o tym, że jest to dla mnie realna perspektywa i że poradzę sobie poza polityką. Wielu ludzi uważało, że to z mojej strony kokieteria, więc ja dzisiaj pokażę, że nie rzucam słów na wiatr. Wiadomo, że trochę mi szkoda odchodzić z polskiej polityki, ale jakiś etap w moim życiu został zamknięty i już.

Wszystko wskazywało jednak na to, że będzie Pan doradzał pani premier Kopacz, więc co się właściwie stało?
Mam nadzieję, że doszło do technicznego nieporozumienia. Mówiłem wyraźnie, że mam pewien deadline, kiedy muszę się określić wobec moich obecnych partnerów, zadeklarować, czy do nich przychodzę, czy nie. Czas minął, oferta od pani premier nie przyszła i z tego właśnie powodu nie ma mnie w otoczeniu Ewy Kopacz. Być może los zadecydował za mnie, nie wiem. Nie mam też absolutnie pretensji do pani premier, żeby było jasne. Odwrotnie, głęboko wierzę w sukces Ewy Kopacz i jestem pod jej wielkim wrażeniem, jako człowieka i jako polityka.

Mocno pracował Pan przy exposé pani premier, prawda?
Pani premier miała wielu współpracowników podczas pracy nad exposé. Mogę powiedzieć, że byłem jednym z nich, ale exposé jest dziełem Ewy Kopacz i nikogo innego.

Gdyby propozycja od Ewy Kopacz padła, zostałby Pan w polityce?
Nie potrafiłbym odmówić. Oferta, jaką przyjąłem spoza świata polskiej polityki, bo przecież nie całkiem od niej oderwana, jest niesłychanie dla mnie atrakcyjna, dosłownie pod każdym względem. Gdyby jednak padła propozycja współpracy ze strony Ewy Kopacz, nie miałbym siły odmówić i bym tę propozycję przyjął.

I co, wyprowadza się Pan z Polski?
Nie, myślę, że będę dużo jeździł po całym świecie, także do Brukseli, ale ten tryb życia już przećwiczyłem z rodziną i nie ma potrzeby, byśmy się wyprowadzali z kraju.

A co konkretnie będzie Pan robił?
O szczegółach mojej pracy nie mogę mówić publicznie. Będę się zajmował szeroko rozumianym doradztwem politycznym na całym świecie.

Siłą Platformy jest to, że znalazł się następca Tuska. Dzisiaj wiadomo już, że Ewy Kopacz lekceważyć nie wolno

Dlaczego tak właściwie jest Pan pod wrażeniem Ewy Kopacz?
Ostatnie sondaże pokazują, że nie jestem w tym odczuciu odosobniony. Bardzo wielu Polaków jest pod dużym wrażeniem jej nowego stylu. Mógłbym o tym mówić bardzo długo. Jestem pod wrażeniem pani premier Kopacz jako człowieka, bo myślę, że w ciągu ostatnich paru tygodni dobrze ją poznałem i to jest po prostu bardzo dobry człowiek - dobry, uczciwy, rzetelny człowiek, to po pierwsze. Po drugie, Ewa Kopacz jest osobą, która ma autentyczną wolę zmiany w polskiej polityce i wie, na czym ta zmiana ma polegać, co ma dla mnie ogromną wartość. Pani premier Kopacz uosabia to wszystko, co mi się w polityce podoba. Jest osobą nastawioną w nowoczesny sposób patriotycznie do naszego kraju, ale bez żadnych ekstremizmów. Jest osobą z takiego dobrze pojmowanego centrum: ma konkretne poglądy, ma zdefiniowane cele i jest twarda, a w polityce trzeba być twardym. Nie ukrywam też, że imponuje mi jej odwaga, bo jest osobą odważną, a to w polityce ma ogromne znaczenie. Ewa Kopacz mówi, co myśli. Odważnie przyjęła propozycję bycia premierem. I myślę, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Co ma Ewa Kopacz, czego nie ma Donald Tusk?
Donald Tusk jest politykiem, który odniósł sukces. To jest wyjątkowa sytuacja, w której ze stanowiska premiera odchodzi człowiek nie w wyniku przegranych wyborów, nie w wyniku jakiegoś kryzysu politycznego, tylko dlatego że odniósł sukces. I to sukces, jakiego nikt przed nim w polskiej polityce nie odniósł. Donald Tusk został prezydentem Europy. Ale słabość Donalda Tuska, jak i wielu polskich polityków, jest taka, że uosabiają pewną ciągłość w polityce, coś, co nazywam fenomenem polskiej polityki. Gdybyśmy zrobili fotografię polskiego Sejmu w roku 1991, nawet pierwszych ław tego Sejmu, i zrobili takie zdjęcie dzisiaj, to zobaczylibyśmy te same twarze. Na zdjęciu byliby: Leszek Miller i Stefan Niesiołowski, Donald Tusk i Waldemar Pawlak, Jarosław Kaczyński. Ten fenomen jest niepowtarzalnym w żadnym innym europejskim kraju, bo ci sami ludzie nie tylko są wciąż aktywni w polskiej polityce, lecz także tworzą elitę klasy politycznej.
A może to jest nasz problem, nie fenomen?
Owszem, to jest pewien problem. I właśnie odpowiedzią na niego jest Ewa Kopacz. To pierwszy polski premier, który nie był posłem w latach 90., bo pani premier została posłem w 2001 roku, w XXI wieku. Wszyscy inni polscy premierzy byli już posłami w ubiegłym wieku.

Zatrzymajmy się trochę w tym miejscu. Nie uważa Pan, że to może niepokoić, bo nie widać następców Leszka Milera czy Jarosława Kaczyńskiego? Wciąż te same twarze w polskim parlamencie.
Siłą Platformy jest to, że znalazł się następca Tuska. I o ile jeszcze na początku, co niektórzy mogli powątpiewać, sądzić, że Ewa Kopacz to nieudany eksperyment, to dzisiaj, oczywiście nie przesądzając, jakie będą dalsze losy Ewy Kopacz, to wie sam stwórca jedynie, natomiast nikt już chyba nie wątpi, że pojawił się bardzo silny gracz na scenie politycznej. Bo Ewy Kopacz, jako premiera, lidera Platformy Obywatelskiej, lekceważyć nie można.

Czemu młodzi ludzie nie potrafią się przebić w polskiej polityce?
Odpowiem bardzo szczerze: ponieważ w pokoleniu 30- i 40-latków, którzy są zdolni i mogą poradzić sobie na rynku, praca za 7 tys. złotych nie jest żadną atrakcją. Tej mojej generacji i młodszej, polska polityka nie pociąga. Proszę zwrócić uwagę, jak mało jest w niej 30- czy 40-latków.

Właśnie o tym mówię.
Ale dlaczego? Bo jeśli są zdolni, to radzą sobie na rynku pracy i dostają dużo większe pieniądze. W polityce jest się pod ciągłym obstrzałem, sprawdzają ci, jaki nosisz zegarek, do jakiej knajpy chodzisz, musisz podawać co roku oświadczenia majątkowe, które są wskazówką dla złodziei, a w dodatku za to wszystko dostajesz naprawdę nieduże pieniądze. Więc trudno się dziwić, że młodzi ludzie nie idą do polityki. Proszę się zapytać jakiegoś człowieka w banku, innego, który pnie się w górę po szczeblach kariery w jakiejś korporacji, dlaczego nie idzie na Wiejską. Pewnie powie, że chętnie by oddał swoje talenty Polsce, ale żona mu nie pozwoli.

Bardzo Pan chwali Ewę Kopacz, nie boi się Pan, że nie da rady jednak utrzymać w garści Platformy? Bo PO to różne frakcje, ambicje poszczególnych liderów.
Z tego punktu widzenia Ewa Kopacz bardzo umiejętnie skonstruowała rząd. Myślę, że najlepszym biletem dla każdego lidera są sukcesy, bo sukcesy lidera pozwalają utrzymywać jedność w każdej partii. Jestem przekonany, że Ewa Kopacz te sukcesy dostarcza, przecież Platforma zanotowała duży wzrost w sondażach. Jeszcze niedawno wysokie prowadzenie PiS wydawało się rzeczą nie do przejścia dla Platformy, dzisiaj mamy remis ze wskazaniem na PO. Przed nami jeszcze dwa tygodnie kampanii samorządowej i jestem przekonany, że Ewie Kopacz się uda. Ona jest twardym przywódcą, nie pozwoli nikomu wejść sobie na głowę. Szczerze mówiąc, nie widzę też nikogo w Platformie, kto mógłby ją zastąpić.

Co się stało Radosławowi Sikorskiemu?
A co mu się miało stać? Nic nie wiem, żeby mu się coś stało.

Daje wywiad poważnemu amerykańskiemu portalowi, mówi o jakiejś rozmowie, której nie był świadkiem, potem się ze swoich słów wycofuje - jakaś przedziwna historia.
Myślę, że sprawa jest zamknięta. Radek Sikorski się na ten temat już wypowiedział. Nawet jeżeli popełnił niezręczności, to te niezręczności nie przekreślają jego ogromnego dorobku dla polskiej polityki zagranicznej. Zresztą treść tego feralnego, tak go nazwijmy, artykułu, jest jaskrawym dowodem na to, że Radek Sikorski używa swoich wpływów na świecie, by zwiększać polskie bezpieczeństwo i obnażać kulisy rosyjskiej polityki.

A może ktoś się kazał Sikorskiemu ze swoich słów wycofać, a do takiej rozmowy między Putinem i Tuskiem jednak doszło?
Nie wiem nic na ten temat. Nie wiem, czy taka rozmowa była, czy jej nie było, czy ktoś się kazał ze swoich słów Sikorskiemu wycofać, czy nie. Dla mnie sprawa jest po prostu zamknięta.

Ale nie dziwi Pana, że polityk tej klasy, z takim doświadczeniem mówi takie rzeczy, wycina taki numer?
On nie wyciął żadnego wielkiego numeru. Nie doszło do żadnego kryzysu politycznego, raczej medialnej zawieruchy. Każdemu może się zdarzyć słabszy dzień, także tak doświadczonemu politykowi jak Radek Sikorski. Ale podkreślam, to w żaden sposób nie przekreśla faktu, że mówimy o człowieku, który był architektem nowej polityki wschodniej Unii Europejskiej. Byli politycy, którzy mówili mądre rzeczy, ale nie byli w stanie do niczego Zachodu przekonać, bo nie mieli na Zachodzie zaufania. Donald Tusk i Radek Sikorski potrafili zbudować taki wizerunek Polski poza granicami, który pozwolił nam budować spójną i zgodną z naszymi interesami politykę wschodnią.
Myśli Pan, że to porozumienie Kaczyński - Gowin - Ziobro pomoże Prawu i Sprawiedliwości?
To porozumienie z całą pewnością pomoże Prawu i Sprawiedliwości. Dlaczego? Bo eliminuje Ziobrę i Gowina z wyborów prezydenckich, a wybory prezydenckie są dzisiaj wielkim problemem Jarosława Kaczyńskiego. Myślę zresztą, że wybory samorządowe też okażą się dla niego wielkim problemem. Jarosław Kaczyński nie chce wystartować w wyborach, bo się boi. Skądinąd jest tchórzem, bo się mnóstwa rzeczy boi, stąd tyle wydaje na ochronę. Ale wracając do wyborów prezydenckich, Kaczyński boi się tego, że znowu przegra z Bronisławem Komorowskim, bo każdy z nim przegra. Dlatego Jarosław Kaczyński nie chce wystartować. I to bardzo racjonalny ruch z jego punktu widzenia. W związku z tym musi wystawić kandydata, który, jeśli przegra, nie będzie dla Kaczyńskiego wielkim problemem, bo wyborcy PiS nie oczekują w tej kwestii niczego innego, połowa z nich ma zaufanie do Bronisława Komorowskiego. Kaczyński doskonale jednak wie, że nie wszyscy startują w kampanii prezydenckiej, żeby ją wygrać. Niektórzy startują, żeby się zbudować. Przypomnijmy, że Jan Olszewski w 1995 roku na swoim relatywnie dobrym wyniku w wyborach prezydenckich zbudował Ruch Odbudowy Polski. Kaczyński wie, że przy relatywnie słabym kandydacie PiS, bo nie będzie przecież inwestował w kogoś, kto mu później wyrośnie na rywala, kandydaci Gowin czy Ziobro mogą zdobyć nawet kilkanaście procent poparcia. A to by oznaczało, że PiS przegrywa kolejne wybory i u progu wyborów parlamentarnych jest na prawicy człowiek, który uzyskał dobry wynik w wyborach prezydenckich i nie jest to prezes PiS. To byłby czarny scenariusz dla Kaczyńskiego i Kaczyński, korzystając ze słabości obu panów, zagrał szach mat i obaj są teraz w worku.

Ale Gowin i Ziobro dzięki Kaczyńskiemu wejdą do Sejmu!
Zgadza się. Ci panowie oddali swoje ambicje polityczne za to, żeby wejść do Sejmu. Rozumiem. Tylko to pokazuje, jakimi są politykami. To są goście, którzy nie myślą w kategoriach odważnych kroków, projektów, które należy realizować, ale w kategoriach: jak sobie załatwić miejscówkę w Sejmie. I okej, pod tym względem im się udało. Tylko nie opowiadajmy, że to jest jakieś jednoczenie prawicy. To jest tylko załatwienie sobie miejsc w Sejmie przez paru facetów. Zresztą nie zdziwiłbym się...

Prezes PiS bardzo bał się przegranej w wyborach prezydenckich, dlatego w nich nie startuje. PiS wystawi słabego kandydata, który przegra z Komorowskim

Tak?
Z chwilą rejestracji kandydatów na prezydenta wartość Gowina i Ziobry spadnie dla Kaczyńskiego prawie do zera. Oni dla niego dzisiaj przedstawiają wartość, więc jest im w stanie coś zaoferować, niewiele, ale jednak. Ale pamiętajmy, że Kaczyński wyeliminował te partie z sondaży, nie ma ich po prostu. A jeśli jakiejś partii przez kilka miesięcy nie ma w sondażach, trudno jej potem wystartować. O Jarosławie Kaczyńskim można wiele złego powiedzieć, ale jeśli chodzi o swoje własne przywództwo, naprawdę jest łebski. Nie zdziwię się więc, jeśli pan Jarosław Kaczyński wczesną wiosną przyszłego roku powie: "Chłopaki, ale warunki się zmieniły!".

I co, nie wystawi ich na listach?
Nie wiem, czy ich nie wystawi. Ale ich partie na dzisiaj przestają istnieć. One skądinąd były wątłe, a poszedł jeszcze do nich sygnał: Dogadujemy się z PiS, idziemy do wyborów z PiS. W związku z tym nikt dzisiaj nie pracuje w terenie nad rozwojem Solidarnej Polski czy Polski Razem Jarosława Gowina, bo po co ma pracować? Oni się dzisiaj zastanawiają, jak to będzie, jak się odnajdą na listach PiS. Nie rozwijają struktur, nie budują ich. Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński będzie miał interes dawania parunastu mandatów formacji politycznej, której nie kontroluje, przecież to są ludzie, którzy z jego punktu widzenia już raz wycięli mu numer. Jaki więc będzie miał interes dawania głosów Gowinowi i Ziobrze, głosów, które w jego mniemaniu będą go dzieliły od większości. Osobiście uważam, że Kaczyński nie ma szans na większość, Platforma pod wodzą Ewy Kopacz wygra wybory parlamentarne i to zdecydowanie, ale powiedzmy, że dzisiaj Kaczyński myśli inaczej. Myśli, że może mu się udać. To pytam: Jaki ma logiczny interes, żeby oddawać języczek uwagi ludziom, którzy mogą potem trzymać go w szachu?

Ma Pan w głowie jakieś nazwisko kandydata PiS-u w wyborach prezydenckich?
Moim zdaniem to może być młody Duda. PiS ma dzisiaj problemy finansowe. Pozbył się niezwykle ważnej dla siebie osoby - Stanisława Kostrzewskiego, który ogarniał tę partię od strony finansów, co samo w sobie jest rzeczą tajemniczą i wartą dziennikarskich dociekań. A trzeba pamiętać, że za kampanie prezydencką nie ma zwrotu. Więc wszystkie pieniądze, jakie Kaczyński wyda na kampanię prezydencką, to są pieniądze, których nie wyda na kampanię parlamentarną, a ta jest dla niego kluczowa.

Będzie oszczędzał?
Myślę, że będzie oszczędzał. Dla niego te wybory miałyby znaczenie, gdyby startował w nich ktoś, kto zagroziłby jego pozycji na prawicy. Ale ktoś taki nie wystartuje. Kaczyński, korzystając ze słabości swoich ewentualnych konkurentów - patrz Ziobry i Gowina - sprytnie to sobie załatwił. Wsadził ich do swojego wora, mówiąc krótko.
Na czym polega fenomen Bronisława Komorowskiego, jak Pan myśli? Bo nie ma chyba rywali w wyborach prezydenckich.
Moim zdaniem w Polsce trzeba się bardzo starać, żeby być niepopularnym prezydentem. Prezydent w Polsce ma taką konstytucyjną pozycję, że ma w ręku wszystkie narzędzia do tego, aby być popularnym. Bronisław Komorowski dobrze wypełnia swoją rolę. Więc absolutnie mnie taki stan rzeczy nie dziwi, co więcej, uważam, że Komorowski zasługuje na wysokie oceny. W konstytucji opisane są zadania i rola prezydenta, on się w tę rolę doskonale wpisuje. Więc Polacy Komorowskiego kupują.

Myśli Pan, że to koniec Janusza Palikota?
Jestem ostrożny w mówieniu w polskiej polityce o czyimkolwiek końcu, bo widzieliśmy najrozmaitsze powroty. Najlepszym przykładem są tu choćby bracia Kaczyńscy, o których też wszyscy mówili, że są skończeni w latach 90., a wrócili, i to w wielkim stylu. O Donaldzie Tusku też mówiono, kiedy przegrał wybory na przewodniczącego Unii Wolności, że jest skończony, a potem został dwukrotnym premierem Polski i prezydentem Europy. Więc jestem z takimi stwierdzeniami ostrożny. Ale na pewno Janusz Palikot ma problem. Tym problemem jest sam Janusz Palikot. On miał ogromną szansę w wyborach parlamentarnych zbudowania nowoczesnej centroliberalnej lewicy w naszym kraju, bo uważam, że na taką lewicę w Polsce jest miejsce. Podkreślam jeszcze raz, uważam jako realista za stan nienaturalny, chociaż mnie on cieszy, że w ostatnich wyborach do europarlamentu na partie centroprawicowe w Polsce zagłosowało 88 proc. wyborców. Uważam, że ludzi o przekonaniach lewicowych jest w naszym kraju więcej. I Palikot, gdyby nie kontynuował błaznowania, mógłby odnieść sukces. Dla mnie było to symboliczne, ale już wtedy zrozumiałem, że z nim jest coś nie tak - to był początek 2012 roku, w służbie zdrowia był spory kryzys, Platforma miała spory problem, a Janusz Palikot zajmował się sprawą marihuany. Jeżeli ktoś uważa, że w Polsce można wygrywać wybory tematem marihuany, to znaczy, że Polski nie rozumie. Natomiast z całą pewnością Palikot jest megainte-ligentnym człowiekiem, błyskotliwym, absolutnie niepozbawionym charyzmy. Chociaż mam głębokie podejrzenia, czy on ma w ogóle jakiekolwiek poglądy polityczne. W każdym razie, kończąc wątek Palikota, jako człowiek inteligentny pewnie wie, że sam zaprzepaścił swoją szansę.

Gowin i Ziobro nie myślą w kategorii odważnych projektów, ale w kategorii: jak sobie załatwić miejscówkę w Sejmie

Mówi się, że może wróci do Platformy.
A po co on jest dzisiaj potrzebny Platformie?! Dzisiaj Platforma ma nowy początek, Platforma ma nowego lidera. Ewidentnie zaczyna odzyskiwać ludzi, którzy od niej odeszli. To bardzo mądra strategia pani premier, bo adresuje swój przekaz do konkretnej grupy ludzi. Do tych, którzy głosowali na nią, kiedy dostawała 40-proc. poparcie. Ci ludzie z jakichś powodów od Platformy odeszli, ale nie poszli do żadnej innej partii politycznej. Bo zazwyczaj, przynajmniej tak jest na Zachodzie, jeśli jakaś partia polityczna traci, to inna zyskuje. W Polsce nikt się nie utuczył kosztem PO. W związku z tym jest grupa wyborców, która się po prostu wycofała i Ewa Kopacz ma ogromną szansę, aby do tych wyborców dotrzeć. Bo skoro oni nie poszli do innej partii politycznej, to znaczy, że dla nich PO była atrakcyjna, ale z jakichś powodów przestała taką być. Ewa Kopacz ma więc ogromną szansę odbudowy elektoratu PO, a nawet powiększenia go.

Lewicy nie daje Pan zbyt dużych szans w najbliższych wyborach?
Lewica się z całą pewnością utrzyma, dlatego że w Polsce żywiona jest peerelowskim sentymentem. Dostaje dotacje, więc może funkcjonować. Ale widać wyraźnie, że dla Leszka Millera jedyną szansą, aby zakończyć swój żywot polityczny na wysokich stanowiskach państwowych, jest słaby wynik PO w wyborach parlamentarnych i konieczność wzięcia Sojuszu do rządu koalicyjnego. To był bardzo prawdopodobny scenariusz do momentu, kiedy okazało się, że Ewa Kopacz potrafi być sprawnym liderem.

Strasznie Pan zapatrzony w nową panią premier!
Myślę, że oceniam Ewę Kopacz dość realnie. I dlatego żałuję, że nie będę dla niej pracował.

Ale będzie Pan zarabiał duże pieniądze!
Tu nie o pieniądze chodzi. Zaczynam nowy etap mojego życia.

Zakłada Pan sytuację, kiedy wraca do polityki?
Oczywiście, że zakładam. Ale wtedy, kiedy sobie i Polakom udowodnię, że potrafię radzić sobie także poza polityką. Tak żeby nikt nie powiedział kiedyś, że Kamiński jest w polityce po to, aby osiągać swoje osobiste, materialne cele. Będę jednym z niewielu polskich polityków, którzy potrafią sobie poradzić także poza polityką. To dla mnie bardzo ważne.

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Materiał oryginalny: Michał Kamiński: Kaczyński jest tchórzem. Wielu rzeczy się boi - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kamiński na pierwszym planie i ten plakatowy Kamiński w tle.
Ten pierwszy, to już ruina. Zęby wyżarte przez wódę, trawką i ciągłe ujadanie.
Można się tylko domyślać, jak mu z gęby jedzie.

G
Gość

kobiete ktora lze w zywe oczy, cyniczna karierowiczke, nazywa dobrym, uczciwym czlowiekiem.. "kasienka"

G
Gość

Jesli nie platny klakier Polskatimes (czyli debil sprzedajny) to kanalia. Podobnie jak Misiek szmata Kaminski, z ktorym robienie wywaidow to jak tarzanie sie w gnojowce (gratulacje dla osoby w stopniu dziennikarza, prowadzacej wywiad). Kanalia i szuja. Dupek o wygladzie ropucha. Sprzedawczyk i laskociag tuskomatolow.

G
Gość

w szeregu.
Ale kundel potrafi.
Znalazł swoje miejsce u boku Ewy Kopacz, nowej pani.

G
Gość

A ja jak każdy obywatel tego naszego kraju fundujemy za 1.5mil na ochronę tego człowieczka zamiast na niesprawne dzieci,leki ludzi obogich wydać te pieniądze.
Dla mnie wstyd i hańba .

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3