Mieszkańcy narzekają na zalegające liście [ZDJĘCIA]

Alicja Zboińska
- Akcja odbioru liści jest w Łodzi źle zorganizowana - podkreślają działkowcy i właściciele domków jednorodzinnych. - Jest za mało punktów odbioru, nie ma już bezpłatnych worków, a problem staje się coraz poważniejszy. Prosimy o pomoc i interwencję w tej sprawie.

Walka z liśćmi trwa w całym mieście. Najbardziej narzekają właściciele domów jednorodzinnych.

- Mam niewielki ogród, ale na swoje nieszczęście posadziliśmy z mężem kilka drzew i krzewów i teraz musimy borykać się z liśćmi - mówi Mariola Przygucka, która mieszka na Chojnach. - Nie możemy ich po prostu wyrzucić do puszki na śmieci, bo MPK ich nie chce odbierać, zresztą słusznie, bo liście mogą być przetworzone i służyć jako kompost. A gdyby trafiły do pojemnika na śmieci, to pewnie skończyłyby na wysypisku. Jedyne wyjście to dostarczenie ich do kompostowni, ale musimy przejechać przez całe miasto, a nie mamy samochodu. Przydałyby się punkty odbioru gdzieś bliżej nas, tym bardziej, że w takiej sytuacji jest znacznie więcej osób. Na dodatek w tym roku zlikwidowano bezpłatne worki, trzeba je kupić samemu - dodaje pani Mariola.

Magistrat przyznaje, że w tym roku łodzianie będą zbierać liście do własnych worków. Urzędnicy podpowiadają, że najlepsze są o pojemności 120 litrów.

- Akcja "liść" będzie prowadzona od 15 października do 27 listopada, a jej cel to nie tylko oczyszczenia miasta z liści, ale i dostarczenie ich jako surowca do produkcji kompostu do miejskiej kompostowni, a nie kierowanie do składowiska odpadów - informują urzędnicy.

Do tego czasu liście, trawę i małe rośliny można oddawać do kompostowni, która mieści się przy ul. Sanitariuszek 70/72. Za przyjęcie odpadów nic się nie płaci, ale obowiązują limity dzienne. Jednorazowo do kompostowni można dostarczyć pięć worków o pojemności 120 litrów każdy.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu Dziennika Łódzkiego.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
takajedna
ze te liscie wcale nie trafiaja do kompostowni, bo ludzie oprocz lisci wyrzucaja wszystko, jak sie da to to na ulozone worki wysypia gruz, przeciez nikt tego nie segreguje potem. A najsmieszniejsze jest to ze ludziska to przywoza autami, nie rozumiem wiec na czym polega problem z zawiezieniem tego do kompstowni od razu. To jak walaka z wiatrakami, ja bym bardzo chciala zeby byl JEDEN taki punkt zbioru, mocno dozorowany, skonczylo by sie wysypisko smieci pod moimi oknami. Akcja sie zakonczy a ludziska beda ciagle worki zwozic, bo przeciez mozna bylo i biegaj tu za kazdym i sprawdzaj co on w tym worku ma. Juz to przerabialam, znowu trzeba bedzie uwieczniac delikwentow i usmiechac sie do SM. Jak panstwu tak bardzo brakuje dodatkowych punktow, to chetnie oddam ten nie opodal mnie prosze sobie go zabrac....
G
Gienia
Niektórzy żyją jeszcze w komunizmie – państwo ma im dostarczyć darmowe worki, może jeszcze posprzątać przydomowe ogródki?
Bierze się cztery kołki, parę desek i na dwóch metrach kwadratowych ogrodu w dwie godziny można zrobić doskonały kompostownik samodzielnie. Po zimie własny kompost jak znalazł.
Ale niektórzy czkają, aż wójt albo prezydent miasta przyślą im urzędników do pomocy. Darmo, oczywiście.
Dodaj ogłoszenie