Minister sportu: Polski tenis w żadnym stopniu nie może być ofiarą zamieszania w PZT

Adam Godlewski
Adam Godlewski
Charytatywny mecz pokazowy z udziałem największych gwiazd polskiego tenisa. Iga Światek i Hubert Hurkacz są doskonałymi ambasadorami tej dyscypliny, która w Polsce rozwija się prężnie w ostatnich latach. I nic w tej kwestii nie powinno się zmienić...
Charytatywny mecz pokazowy z udziałem największych gwiazd polskiego tenisa. Iga Światek i Hubert Hurkacz są doskonałymi ambasadorami tej dyscypliny, która w Polsce rozwija się prężnie w ostatnich latach. I nic w tej kwestii nie powinno się zmienić... fot. Karolina Misztal/polska press/dziennik baltycki
Minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk na żywo oglądał mecz Polski z Meksykiem na mundialu w Katarze. Z Dohy przywiózł wyłącznie pozytywne wrażenia, zarówno dotyczące naszej ekipy, jak i organizacji turnieju. Dlatego rozmowę o najważniejszych, a także najtrudniejszych, bieżących sprawach w polskich sporcie zaczęliśmy od - raczej - nietypowego pytania.

Kiedy zorganizujemy mundial w Polsce? Czy mamy takie ambicje, czy mamy takie możliwości?
Nie słyszałem, żebyśmy planowali starania o mundial w Polsce, a inicjatywa zawsze musi wyjść ze związku sportowego zajmującego się daną dyscypliną. Rzeczywiście, mamy w kraju sporo dobrych i nowoczesnych stadionów, które zostały wybudowane na Euro 2012 i później, więc dlaczego nie? Jestem otwarty na takie projekty, zawsze można by też pomyśleć o kooperacji z jakimś innym krajem. Podkreślam jednak, że impuls musiałby przyjść ze związku, w tym przypadku z PZPN.

Polityka jest mocno obecna na mundialu w Katarze, a krytyka – uzasadniona - wycelowana w kierunku FIFA oraz pod adresem gospodarzy ograniczających swobody obywatelskich. To dobry pomysł i dobre miejsce, na uprawianie polityki?
Odpowiedź na tak postawione pytanie jest skomplikowana, i musiałaby być bardzo długa. Dlatego ograniczę się do oceny sytuacji… sprzed 4 lat, gdy nikomu nie przyszło do głowy, żeby cokolwiek manifestować w Rosji, w kierunku Władimira Putina. A przypomnę, że mundial rozgrywany był już po aneksji Krymu, po wojnie w Gruzji, więc zbrodnicze nastawienie Federacji Rosyjskiej było już znane, nie było dla nikogo żadną tajemnicą. Historia nauczyła nas, że było to bardzo złe miejsce do organizacji takiego turnieju i sportowego święta, jak piłkarski mundial. Mam nadzieję, że cały sportowy świat wyciągnie z tej lekcji właściwe wnioski.

Wnioski zostały wyciągnięte w Polskim Związku Tenisowym, w którym z posadą pożegnał się w ubiegłym tygodniu prezes Mirosław Skrzypczyński, który – wedle medialnych doniesień – przed laty miał dopuszczać się molestowania zawodniczek i przemocy…
Dlatego zaapelowałem do prezesa Mirosława Skrzypczyńskiego o zawieszenie działalności w Polskim Związku Tenisowym do czasu wyjaśnienia sprawy i uważam, że składając taką rezygnację podjął dobrą decyzję, oczekiwaną przez środowisko i opinię publiczną. Mamy w Polsce taki system, w którym związki sportowe cieszą się bardzo dużą autonomią i procesu oczyszczania, jeśli jest niezbędny, muszą dokonywać wewnętrznie. I to się rzeczywiście wydarzyło w PZT. Natomiast wniosek, który ja wyciągam z całej zaistniałej sytuacji jest taki, że oczekiwanie opinii publicznej, części komentatorów, dziennikarzy i polityków jest konkretne. Mianowicie - żeby ministerstwo miało możliwość oddziaływania na związki sportowe w takich sytuacjach, oczywiście w granicach akceptowalnych przez międzynarodowe federacje. Nie chodzi o to, żeby narażać naszych reprezentantów na ewentualne sankcje, z wykluczeniem z międzynarodowych rozgrywek włącznie, tylko naprawdę o pomoc w samooczyszczeniu. Mam konkretny pomysł, jak to zapisać w prawie. Dlatego w najbliższym czasie - zakładam, że już w pierwszej połowie grudnia - ta inicjatywa ustawodawcza ujrzy światło dzienne. A drugi wniosek, pewnie jeszcze ważniejszy, jest taki, że powinniśmy pomyśleć o systemie poradni, zarówno w aspekcie prawnym jak i psychologicznym, dla sportowców, których dotyka jakakolwiek przemoc. Aby nie zostawali z tak wielkim problemem sami. Chciałbym przy tej okazji po raz kolejny podkreślić, że nie ma mojej zgody na żadną formę przemocy. Zawsze stoję po stronie ofiar, ale to wyrok niezależnego sądu określa winnych.

Oczekiwania były rzeczywiście takie, żeby błyskawicznie "posprzątał" pan w PZT. Tymczasem urząd, który pan sprawuje, formalnie nie ma takich możliwości.
I właśnie dlatego system, który mamy w sporcie należy znowelizować. W roku 2007 kompetencje ministra sportu zostały w tym zakresie zwiększone, ale trzy lata później przywrócono pełną autonomię związków sportowych, które są samorządne i niezależne. Do tego stopnia, że tylko środowisko danej dyscypliny, które wybiera swoje władze, jest władne te władze odwołać. Jako minister mogę kontrolować te organizacje jedynie w zakresie wydatkowania publicznych pieniędzy, jakie przekazywane są tam z mojego resortu. Ewentualnie reagować, jeśli związek sportowy działa niezgodnie z prawem. A żadna ze wspomnianych przesłanek nie zaistniała w kontekście PZT. Szukaliśmy drogi działania, ale ekspertyzy ministerialnych prawników były jednoznaczne – że żadnych umocowań i możliwości formalnych w tym zakresie jako minister nie posiadam. Prace nad nowelizacją ustawy o sporcie chcemy rozpocząć najszybciej jak się da – temat poruszyliśmy na ostatniej sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Pracujmy wspólnie, aby nie dopuszczać do nadużyć i stworzyć system wsparcia dla ofiar przemocy w sporcie.

Czyli rozumiem, że w tej konkretnie sprawie, przedstawianych w mediach zarzutów o przemoc, również seksualną, chciał pan zareagować i wymóc odwołanie prezesa?
Oczywiście, chcielibyśmy przecież wszyscy, żeby sport był wolny od negatywnych zjawisk. Tyle że aby reagować szybko, minister powinien mieć prawo, być może nie zawieszania bezpośrednio władz związków, ale przynajmniej zwoływania walnych zgromadzeń stowarzyszeń, jakimi są związki sportowe. Nawet wbrew woli ich władz. Po to, aby w takich sytuacjach, jaka zaistniała w PZT, miały możliwość samooczyszczenia, albo udowodnienia, że oskarżenia są bezzasadne. Musimy zdecydować się na konkretne rozwiązania poszerzające kompetencje ministra, jeśli oczekujemy – a już ustaliliśmy, że jest takie społeczne oczekiwanie – natychmiastowych kroków. Albo – jeśli uznajemy, że władza centralna nie powinna mieć takich narzędzi – nie oczekujmy natychmiastowych reakcji urzędu. Bo obecny system po prostu je uniemożliwia. Mam nieodparte wrażenie, że w tej konkretnej sytuacji nikogo nie dziwi, że nie zareagował tak silny organ jak prokurator - który ma związane ręce w kontekście oskarżeń, bo te są przedawnione - a wiele osób nie chce zrozumieć, że jako organ niepowołany do rozwiązywania takich problemów, ministerstwo sportu nie zareagowało….

Tenis jest obecnie jednym z naszych sportów narodowych, w dobie Igi Świątek i Huberta Hurkacza jest dyscypliną medialną, więc łatwiej było tej sprawie trafić na czołówki mediów. Jakiekolwiek patologie w mniej medialnym związku mogłyby nie zostać tak nagłośnione…
To niewątpliwie prawda, ale w pierwszej kolejności trzeba brać poprawkę na fakt, że wszyscy urzędnicy państwowi - tak prokurator, jak i minister sportu i turystyki – muszą działać w granicach prawa. Zatem muszą mieć prawo do działania; po prostu. W tym miejscu warto też chyba jednak zaznaczyć, że jeżeli chodzi o stronę sportową współpracy ministerstwa ze związkiem tenisowym - nie ma najmniejszych powodów do narzekań. Co znajduje też odzwierciedlenie w wynikach. Dziś polski tenis to już nie tylko Iga Świątek i Hubert Hurkacz, mamy też grono zawodników, którzy albo są w pierwszej setce światowego rankingu, albo do tej pierwszej setki dobijają. Mamy także program Tenisowa Polska, który jest nakierowany wprost na poprawę infrastruktury treningowej, na budowę twardych kortów, na których rozgrywa się większość międzynarodowych turniejów. I to też jest efekt dobrej dotychczasowej kooperacji z PZT. Merytorycznie wszystko przebiegało, i nie mam wątpliwości, że nadal tak będzie, bez zastrzeżeń. Oczywiście, w tenisa będzie można grać także w halach o lekkiej konstrukcji, tak samo jak w koszykówkę, piłkę nożną, czy siatkówkę, ale poważny tenis uprawia się dziś przede wszystkim ma kortach twardych. Właśnie dlatego zadedykowaliśmy specjalny program ośrodkom najlepiej szkolącym młodych zawodników w Polsce. Program polegający na budowie nowych obiektów, ale też przebudowie z mączki na twardą nawierzchnię. I będę konsekwentnie wspierał ten projekt, bo polski tenis nie może być w żadnym stopniu ofiarą zamieszania wokół PZT.

Ostatnie dni – między meczami Biało-Czerwonych na mundialu - poświęcił pan na promowanie programu Sportowe Talenty. Z jakim skutkiem?
Bardzo pozytywnym. W tym roku rusza pilot na Opolszczyźnie i Lubelszczyźnie, projekt jest fakultatywny, więc zdecydowałem się na serię spotkań z dyrektorami szkół i nauczycielami wychowania fizycznego, aby przedstawić im założenia oraz cele projektu. Ale przede wszystkim - argumenty, dlaczego to takie ważne, żeby dzieci mogły korzystać z dobrodziejstw programu, a ich placówki z przywileju przeprowadzania pilotażu.

A dlaczego to takie ważne?
To jest program, w którym wzorujemy się na rozwiązaniach słoweńskich. Słoweńcy są narodem bardzo małym, ale osiągają wiele sportowych sukcesów. Zdaniem specjalistów, w dużej mierze właśnie dzięki temu rozwiązaniu nie gubią żadnego talentu i kierują młodych utalentowanych ludzi do właściwych dyscyplin; to znaczy zgodnie z ich uzdolnieniami. Chcemy wyrównywać szanse, a program Sportowe Talenty będzie jednakowo skuteczny zarówno w Warszawie, jak i w najdalszych zakątkach województwa zachodniopomorskiego czy podkarpackiego. Konkretnie - celem projektu będzie zbieranie informacji o wynikach sportowych uczniów w klasach IV-VIII szkół podstawowych, poprzez regularne testy sprawnościowe. Przeprowadzane co semestr, których wyniki będą wpisywane do elektronicznego systemu. A do ogólnopolskiej bazy ponadprzeciętnych wyników wskazujących, że ktoś ma predyspozycje do zawodowego uprawiania sportu - oczywiście zanonimizowanej, aby spełnione zostały wymogi ustawy o ochronie danych osobowych - dostęp uzyskają, poprzez związki sportowe, kluby. I będą mogły zaprosić do współpracy najlepiej rokujących nastolatków.

Rozmawiał Adam Godlewski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Minister sportu: Polski tenis w żadnym stopniu nie może być ofiarą zamieszania w PZT - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie