Misja Wiedeń, misja Afganistan

    Misja Wiedeń, misja Afganistan

    Sławomir Sowa

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    12 września przypada 330. rocznica odsieczy wiedeńskiej, ostatniego wielkiego zwycięstwa I Rzeczpospolitej - ciekawy przykład, jak zrujnowany wojnami kraj potrafił rzucić się w obronie chrześcijańskiej Europy, zaniedbując całkowicie własne interesy.
    Sławomir Sowa

    Sławomir Sowa ©Grzegorz Gałasiński

    12 września 1683 roku armia polsko-niemiecko-austriacka pod dowództwem Jana III Sobieskiego rozbiła wojska tureckie oblegające Wiedeń. W finale husaria w imponującej szarży dokonała przełamania szyków tureckich - był to decydujący moment bitwy. Wspaniałe zwycięstwo, które uchroniło Europę przed turecką ekspansją, ale nie uchroniło Polski przed upadkiem.

    Na tę turecką wojnę Sejm uchwalił nadzwyczajny podatek. Podatek, który trzeba było wyrwać z kraju wyniszczonego kolejno powstaniem kozackim, potopem szwedzkim, wojną z Moskwą i wojną domową króla Jana Kazimierza z Jerzym Lubomirskim. Bardzo honorowo wywiązaliśmy się z przymierza z Austriakami, co nie przeszkodziło im niespełna 90 lat później ochoczo podzielić się Polską z Rosją i Prusami.


    Paradoksalnie, wkrótce to Turcja stała się naszym sprzymierzeńcem, tocząc zacięte walki z Rosją, ale wtedy już na wszystko było za późno.

    Wspominając miłe sercu zwycięstwo króla Jana, wiedzmy o jednym: może i przysługa wymaga rewanżu, ale na pewno go nie gwarantuje, o czym należy pamiętać i dzisiaj, wysyłając wojsko na sojusznicze misje daleko od Polski.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo