Morderstwo na ul. Przestrzennej. Przygniótł ofiarę autem do drzewa. Trwa proces. Zeznawał świadek

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Świadek Dominik S. zeznawał w czwartek 10 czerwca w Sądzie Okręgowym w Łodzi na procesie 45-letniego Tomasza W. Prokuratura zarzuca mu, że popełnił pamiętną zbrodnię na ul. Przestrzennej: ścigając 43-letniego Michała K. przygniótł go autem do drzewa, a gdy ten upadł na ziemię, przejechał po nim. Ofiara zmarła.Czytaj więcej na następnej stronie Tomasz Jabłoński
Świadek Dominik S. zeznawał w czwartek 10 czerwca w Sądzie Okręgowym w Łodzi na procesie 45-letniego Tomasza W. Prokuratura zarzuca mu, że popełnił pamiętną zbrodnię na ul. Przestrzennej: ścigając 43-letniego Michała K. przygniótł go autem do drzewa, a gdy ten upadł na ziemię, przejechał po nim. Ofiara zmarła.

W wyprawie na ul. Przestrzenną Tomaszowi W. towarzyszyli dwaj koledzy: wspomniany Dominik S. oraz Robert W., którym prokuratura zarzuciła udział w pobiciu Michała K. i w zdemolowaniu jego mercedesa. Ich sprawa została wyłączona do osobnego rozpoznania. Dlatego Dominik S. zeznawał teraz – drogą on line w ramach telekonferencji – jako świadek.

Morderstwo na Przestrzennej. Są pierwsze zatrzymania

Zemsta za wywieziony towar ze sklepu?

Z jego relacji wynikało, że kiedy Tomasz W. przebywał w Wiedniu, to z jego sklepu w Łodzi wywieziono części do samochodów. Pojawiło się podejrzenie, że mogą być składowane w magazynie na prywatnej posesji Michała K. przy ul. Przestrzennej. Stąd wizyta oskarżonych na tej ulicy. Przyjechali dwoma autami: Tomasz W. audi A3 oraz Dominik S. i Robert W. jadącym za nim land roverem. Na ich widok Michał K. miał wziąć za rękę swoją dziewczynę i zaprowadzić na teren pobliskiej, rodzinnej posesji.

Potem wrócił na ulicę, gdzie doszło do awantury i szarpaniny między Tomaszem W. a Michałem K., który po otrzymaniu kilku ciosów pałką i wycofał się do pobliskiego ogrodzenia. Zamierzał je sforsować, ale nie dał rady, zsunął się i upadł na ziemię. Wtedy usłyszał odgłos wybijanych szyb w swoim mercedesie. Wrócił się do samochodu i chciał z niego coś wyjąć, ale został powstrzymany.

Atak kijem bejsbolowym

Dominik S. zeznał, że to Robert W. uderzył pokrzywdzonego kijem bejsbolowym i wybił w mercedesie dwie szyby. On zaś stał z boku i przyglądał się. W pewnym momencie podszedł do mercedesa i chciał stłuc reflektor, ale ten nie dał się rozbić.

Niebawem Michał K. zaczął się oddalać w dół wąskiej uliczki, ale – jak zeznał świadek – nie był to bieg, lecz szybki marsz. Tomasz W. wsiadł do swego audi i ruszył za Michałem K. To samo uczynili Dominik S. i Robert W., którzy pojechali za głównym oskarżonym. Dogonili go i zaraz potem odjechali, tak że Dominik S. - jak zaznaczył – nie widział tragedii.

Świadek: - Zrobił się straszny „dym”

- Pojechaliśmy na Retkinię, gdzie Tomasz W. powiedział, że przypadkiem przejechał Michała K., który biegnąc potknął się. Potem kolega powiedział mi, że Michał K. nie żyje i że z tego powodu zrobił się straszny „dym” - zeznał Dominik S., którego do tej sprawy policja zatrzymała na Litwie.

Przygwoździł do drzewa i przejechał po nim

Do tragedii doszło 1 kwietnia 2017 roku. Według prokuratury, pod dom Michała K., w którym mieszkał z rodzicami, oskarżeni przyjechali dwoma autami: Tomasz W. audi oraz Robert W. i Dominik S. jeepem. Jako pierwszy zaatakował Tomasz W., który rzucił się na 43-latka.

Wkrótce dołączyli Robert W. i Dominik S. i razem zaczęli bić Michała K. Ten wyrwał się i zaczął uciekać ul. Przestrzenną w kierunku ul. Piwowarskiej. Tomasz W. wsiadł do audi i ruszył w pościg. Dogonił Michała K., zjechał na pobocze i „przygwoździł” go do drzewa. Potem cofnął auto i przejechał po leżącym mężczyźnie. W tym czasie pozostali oskarżeni rozbijali mercedesa. Następnie wszyscy napastnicy uciekli.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
11 czerwca, 11:16, wolne sądy:

4 lata się zastanawiają , najlepiej niech ich uniewinnią .

dokladnie , tak jest jak piszesz , ani tu wolnosci ani sprawiedliwosci ,jak zwykle masakra , bo zwykly czloweik czuje sie w Polsce jak ten przygweozdzony do drzewa a potem przejechany, bandyci maja sie dobrze a zwykly czlek moze sie tylko bac by nigdy takich na swojej drodze nie spotkac

G
Gość

bandziory robily co chciały , a publika tylko się gapila i sluchala , czy to normalne ??

w
wolne sądy

4 lata się zastanawiają , najlepiej niech ich uniewinnią .

Dodaj ogłoszenie