1/6
Ta zbrodnia wstrząsnęła nie tylko Łodzią. Na torach...
fot. Łukasz Kasprzak

Ta zbrodnia wstrząsnęła nie tylko Łodzią. Na torach kolejowych znaleziono walizkę z poćwiartowanymi częściami ludzkiego ciała. Kim była ofiara i kto ją zabił?

Czytaj na kolejnych slajdach

2/6
Jest styczeń 1986 r. Łódzka milicja przyjęła zgłoszenie o...

Jest styczeń 1986 r. Łódzka milicja przyjęła zgłoszenie o zaginięciu starszego poborcy skarbowego Stefana Z. Szef zaniepokoił się, że nie pojawia się w pracy. Stefan Z. 35 lat pracował w administracji państwowej i bez usprawiedliwienia nie opuścił pracy. 15 stycznia jak zwykle miał dokonywać zajęcia nieruchomości dłużników w centrum Łodzi. Miał przy sobie pieniądze. Nosił charakterystyczny sygnet z inicjałami S.Z. W telewizyjnych Łódzkich Wiadomościach Dnia pokazano zdjęcie zaginionego Stefana Z.

Adam Antczak i Jarosław Warzecha w książce „Pitaval łódzki” twierdzą, że milicjanci starali się otworzyć, to co robił 15 stycznia zaginiony. Ale to pewnie przypadek zadecydował, że jeden z milicjantów zatrzymał na rogu ul. Piotrkowskiej i Andrzeja 16-letniego Konrada. Chłopak miał do sprzedania sygnet z inicjałami S.Z. Tłumaczył, że dostał go od kolegi Jacka, który mieszkał przy ul. Wólczańskiej u konkubiny swego ojca Marii M.

Czytaj na kolejnych slajdach

3/6
21 stycznia, ok. godz. 9 dróżnik pracujący między Płyćwą a...

21 stycznia, ok. godz. 9 dróżnik pracujący między Płyćwą a Lipcami Reymonowskimi otrzymał telefon od dyżurnego ruchu, który kazał zabrać mu leżącą na torach walizkę. Przyniósł ją do budki dróżniczej. Zaczął otwierać i zobaczył ludzką rękę w rękawie koszuli w kratkę z zapiętym na guziczki mankietem. Na miejsce przyjechali milicjanci ze Skierniewic. Okazało się, że w walizce jest także druga ręka i głowa. Wewnątrz walizki ktoś napisał czerwonym mazakiem: Maria M. Przed Rogowem znaleziono kolejną walizkę. Miała uszkodzony bok i wyrwany zawias. Obok walizki leżała stopa, a nieco dalej leżały dwie nogi.

Okazało się, że Maria M., mieszka przy ul. Wólczańskiej. Jej nazwisko znajdowało się na liście ludzi, których powinien odwiedzić Stefan Z. Nie zapłaciła 1.386 zł grzywny za awanturę wywołaną w hotelu „Światowid”. Jej konkubent, Stanisław M., oficjalnie zameldowany w kamienicy dalej, był winien 53.200 zł Państwowemu Zakładowi Wychowawczemu w Laskach za pobyt niewidomego syna Stasia.

Dzień po tym jak znaleziono walizkę ze zwłokami, milicjanci wyłamali drzwi mieszkania Marii M. Adam Antczak i Jarosław Warzecha piszą w swej książce, że milicjanci w środku zastali 16-letniego Jacka, syna Stanisława M. i Darka, 8-letniego syna Marii M. Chłopcy siedzieli na nie zaścielonej wersalce. Na pościeli były zeschnięte plamy, prawdopodobnie krwi. Mieszkanie nie było duże. Jeden pokój podzielony był szafami i zasłonami na trzy pomieszczenia. Gdy milicjanci zajrzeli pod wersalkę, na której siedzieli chłopcy, znaleźli paczkę owiniętą w szary papier, a w środku ludzki tułów.

Czytaj na kolejnym slajdzie

4/6
Jacek początkowo twierdził, że nic nie wie. Wrócił do domu...

Jacek początkowo twierdził, że nic nie wie. Wrócił do domu późno, widział ślady krwi, ale myślał, że ojciec zabił kota. Z czasem przypominał sobie coraz więcej. M.in. wizytę poborcy, który chciał zająć telewizor. Chłopak wyjaśniał, że wychodził często z domu. Kiedy wrócił ok. godz. 20 w mieszkaniu było pełno śladów krwi. Pijana Maria leżała na wersalce, jej 8-letni syn spał za szafą. A pijany Stanisław na widok Jacka wyszedł z domu. Jacek zaczął zbierać szczątki potłuczonych szklanek, wycierać z podłogi krew. Początkowo naprawdę myślał, że ojciec zabił kota. Ok. godz. 22 poszedł spać, ale nie mógł zasnąć. Po godzinie w domu pojawił się pijany Stanisław, jednak szybko zasnął. O północy wstała Maria. Kazała Jackowi podnieść wersalkę i zobaczyć zwłoki poborcy. Chłopakowi nie chciało się wstać i niczego oglądać. Kiedy rano Jacek wstał zabrał złoty sygnet, który leżał w wazoniku na kredensie. Ciocia (tak nazywał Marię) i ojciec kazali mu zabrać syna Marii na długi spacer. Do domu wrócili ok. godz. 17. Ciocia i ojciec byli pijani. Maria powiedziała Jackowi, że nie dało się pokroić zwłok nożem, więc z powrotem wrzucili je do wersalki.

Na drugi dzień Jacek próbował z kolegą Konradem sprzedać sygnet, ale Konrada złapali milicjanci. On wrócił do domu. Razem z ojcem, ciocią i Darkiem poszli do kina.

[cyt]- Ciocia kazała mi przynieść z piwnicy siekierę i dwie walizki - zeznawał Jacek. - Potem kazała mi siedzieć z jej synem za zasłonką i pilnować, by nie wychodził. [/cyt]

Jacek przyznał, że dochodziły do niego odgłosy rąbania. Kiedy chłopcy wyszli zza zasłonki pod drzwiami stały walizki, reszta ciała poborcy była zasłonięta dywanem. Potem syn Marii musiał znów iść za zasłonkę. Ona przyniosła szary papier i owinęła nim korpus poborcy, po czym jak paczkę zawiązała sznurkiem. Paczkę schowali pod stołem. Leżała tam do następnego dnia. 17 stycznia, w sobotę, znów byli w kinie. W niedzielę Stanisław poszedł po taksówkę, walizki już czekały w bramie. Pojechali na dworzec Fabryczny. Jacek pomógł im nieść walizki. Wsiedli do pociągu jadącego do Katowic. Między Koluszkami i Skierniewicami Stanisław otworzył drzwi pociągu i wyrzucił walizki. Potem dotarli do Radomia, gdzie przenocowali na dworcu. Do Łodzi wrócili pociągiem.

23 stycznia 1986 r. za Marią i Stanisławem wysłane zostały listy gończe. Informacje o brutalnym morderstwie poborcy pojawiły się w łódzkich gazetach.

Maria M. miała 26 lat. Jej ojciec był zegarmistrzem, nie żył już, tak jak większość rodziny. Była absolwentką podstawówki, przez sześć miesięcy uczyła się w szkole krawieckiej. Maria często zmieniała pracę, pracowała m.in. na poczcie. W 1983 r., na chrzcinach u wspólnych znajomych poznała swojego przyszłego konkubenta Stanisława M. Stanisław urodził się w 1948 r. Jego ojciec, alkoholik, został zamordowany. Rodzinie żyło się bardzo ciężko. Stanisław skończył tylko podstawówkę. Na ochotnika zgłosił się do wojska. Ukradł jednak pistolet i został skazany na dwa lata więzienia. Zakład karny opuścił w 1969 r. Wrócił do Łodzi. Ożenił się. Miał dwóch synów (Jacka i młodszego niewidomego Stasia). Był konduktorem i motorniczym, ale spowodował wypadek tramwajem i zmienił pracę. Był zdunem, ślusarzem, manewrowym na kolei. W 1982 r. na raka umarła jego żona. Stasio trafił do zakładu w Laskach.

Czytaj na kolejnym slajdzie

Polecamy

Porno szkoleniowe. Skandal w amerykańskiej piłce! W NWSL były nadużycia seksualne

Porno szkoleniowe. Skandal w amerykańskiej piłce! W NWSL były nadużycia seksualne

Morawiecki o wsparciu dla Ukrainy: UE powinna przekazać taką kwotę jak USA

Morawiecki o wsparciu dla Ukrainy: UE powinna przekazać taką kwotę jak USA

Turniej WTA w Monastyrze. Bezproblemowe zwycięstwo Magdaleny Fręch

Turniej WTA w Monastyrze. Bezproblemowe zwycięstwo Magdaleny Fręch

Zobacz również

Widzew. Rzeka Augustówka w kolorze krwi. Widok jak z horroru!

Widzew. Rzeka Augustówka w kolorze krwi. Widok jak z horroru!

Kto dostanie jodek potasu w razie skażenia radioaktywnego?

Kto dostanie jodek potasu w razie skażenia radioaktywnego?

Dodaj ogłoszenie