MPK nagrodziło najlepszych prowadzących [ZDJĘCIA+FILM]

Agnieszka Magnuszewska
W czwartek łódzkie MPK rozdało premie dla najlepszych kierowców i motorniczych. Nagrodzeni, choć skromni, mają się czym pochwalić. Jeden ocalił pasażerów przed złym psem, drugi pomaga ludziom przy każdej okazji.

Ratowali pasażerów udzielając im pierwszej pomocy, poświęcając swoje drugie śniadanie lub dając bilet. Bogdan Jankowski, motorniczy z 22-letnim stażem oraz kierowca Grzegorz Defeciński, który w MPK pracuje 4 lata, zwyciężyli w konkursie na najlepszego prowadzącego 2011 r. Otrzymali liczne pochwały od pasażerów i nie wpłynęła na nich żadna skarga.

W maju pan Bogdan, z zawodu ślusarz-frezer, ocalił pasażerów tramwaju, do którego wskoczył groźny pies. Poświęcając swoje kanapki, wywabił zwierzę ze składu. Dwa miesiące później wyprosił ze składu awanturujących się chuliganów, którzy demolowali pojazd. Akcję powtórzył jesienią. MPK otrzymało również list od osoby mieszkającej na stałe we Francji, którą ujęła postawa pana Bogdana. Co zrobił motorniczy? Podarował bilet gdy nie można było go kupić w tramwaju ze względu na brak drobnych.

Kierowca Grzegorz Defeciński na co dzień prowadzi autobusy, najczęściej na linii nr 50, ale przez kilka lat jeździł karetką w wojsku. Dzięki temu wie, jak pomagać pasażerom, chociaż nie przeszedł medycznego przeszkolenia. Swoją wiedzę wykorzystał w czerwcu, by pomóc młodej dziewczynie, która dostała w autobusie ataku padaczki. Z kolei we wrześniu udzielił pierwszej pomocy starszej pani, która zasłabła w "pięćdziesiątce", jadąc do szpitala. Pochwałę otrzymał też od młodej mamy, która zostawiła w autobusie torebkę z lekami dla chorej córeczki. Wydała na nie ostatnie pieniądze.

Kierowca i motorniczy otrzymali w czwartek dyplomy i nagrody finansowe. Władze MPK podkreślają, że nie tylko konkurs na najlepszego prowadzącego motywuje do efektownej pracy.

- Wprowadziliśmy za zgodą związków regulaminową premię w wysokości 10 proc., zamiast podwyżek dla wszystkich. Prowadzący muszą się starać, bo jeżeli popełnią błąd, możemy im potrącić z pensji nawet 300 zł. Z drugiej strony mogą tyle samo zyskać - podkreśla Radosław Podogrocki, wiceprezes MPK.

A wpadki kierowcom i motorniczym się zdarzają. Palą papierosy lub rozmawiają przez komórkę podczas jazdy.

- Zdarzają się też takie wyjątkowe przypadki, że czytają gazetę prowadząc pojazd. Sam widziałem takiego motorniczego - przyznaje Jan Mędrzak, dyrektor ds. eksploatacji w MPK.

Właściwe zachowanie prowadzących, wpłynęło też na znacznie mniejszą liczbę skarg . W ubiegłym roku wpłynęło ich tylko 111. To dla przewoźnika powód do dumy. Władze spółki zadowolone są też z odnowienia taboru autobusowego i zwiększenie pasażerom dostępu do informacji.- Punktualności nie możemy zagwarantować, bo układ linii i przystanków opracowuje zarząd dróg. Jeżeli jednak pasażer będzie miał informację, za ile minut przyjedzie autobus, może być ona lekiem na jego frustrację - mówi Podogrocki.

CZYTAJ TEŻ:
Motorniczy MPK uratuje i odda kanapkę
Ponad połowa łodzian narzeka na MPK!
Uczynny jak... pracownik MPK

Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

<<>>
Szkoda,że tak dramatycznie zmniejszono częstotliwość przejazdów na niektórych trasach np.linia tramwajowa nr 1.
"Świątek,piątek i niedziela" jeżdżą tak samo i niezadowolenie pasażerów dotyka często motorniczych ,którzy w tej kwestii nie mają nic do powiedzenia.
Muszą wysłuchiwać pretensji pod adresem MPK.
n
nie marudzę!
Łodzianie generalnie są malkontentami i we wszystkim widzą tylko złe strony.
A narzekaniem jeszcze nikt niczego nie osiągnął, więc dobrze, że mpk jakoś stara się zapewnić nam komunikację miejską. Gdyby jeszcze szanowny zdit zajął się rzeczami pożyteczniejszymi, od wprowadzania zakazu palenia w nieistniejących w Łodzi tunelach, to pewnie byłoby lepiej - ale dopóki tej instytucji ktoś nie puści z dymem, to nic się raczej w dziedzinie zbiorkomu nie zmieni - bo wbrew pozorom urzędnicy zdit mają duży wpływ na komunikację...
Dodaj ogłoszenie