ZOBACZ
    KONIECZNIE

    Ile się zarabia w województwie?

    Rozwiń
    Na barykadzie: Więcej życia, mniej fantomów

    Na barykadzie: Więcej życia, mniej fantomów

    Łukasz Kaczyński

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Na barykadzie: Więcej życia, mniej fantomów

    ©Grzegorz Gałasiński

    Gdy niedawno Katowice świętowały urodziny, w radiu zapraszano na koncerty artystów muzyki świata. Bo Katowice postarały się o tytuł Miasta Kreatywnego UNESCO w zakresie muzyki.
    Na barykadzie: Więcej życia, mniej fantomów

    ©Grzegorz Gałasiński

    My mogliśmy tylko próbować ustalić poziom jarmarczności tzw. urodzin Łodzi i głowić się, jaki tytuł może nosić nasze miasto - czy nie Kreatywnego Miasta Kreatywności. Kres myślom położył tydzień temu Rafał Syska, szef Narodowego (z nazwy) Centrum Kultury Filmowej. Ogłosił, że powalczymy o tytuł Miasta Filmu. Niby OK, ale wolałbym, by o miejscu, jakie w branży ma Łódź wypowiedzieli się filmowcy, mniej filmoznawcy, i nie szef instytucji, która miała problemy z powołaniem rady programowej. Bo brzmi to, jakby tytuł UNESCO miał uzasadniać napychanie kasą NCKF-u.

    W Katowicach niczego nie muszą uzasadniać: żyją muzyką, mają słynną Narodową Orkiestrę Polskiego Radia z kapitalną siedzibą zbudowaną właśnie dla niej. NCKF ma wypełnić budynek o produkcyjnych funkcjach. Więcej sensu (i życia!) zdaje się mieć rzucony w tym czasie przez ministra kultury pomysł Centralnego Muzeum Designu (czy na pewno winno to być muzeum?). Chwała każdemu, kto utworzy sensowną instytucję o statusie narodowym (takiej nie mamy), choć wszystko to na razie jakieś odległe fantomy. Namacalna jest zaś pierwsza rocznica śmierci Zdzisława Jaskuły (24 października), człowieka-instytucji, bo i namacalny zdaje się jego brak. Także brak jego autorytetu, który, bywało, działał jak parasol ochronny nad ludźmi łódzkiej kultury. Na domu Jaskuły ma być odsłonięta pamiątkowa tablica.

    Miło, ale jakieś to dalekie od żywych sposobów na upamiętnianie osób ważnych dla miasta. Postulowaliśmy w tym miejscu stworzenie miejskiej przestrzeni nazwą z Nim związanej. A co przeszkadza, by Jego wiersz lub dwa „odbito” na kamienicach zamiast murali? Wszedłby w miasto, z którym tak się przez lata zrósł, opowiadając się tym, co w kulturze żywotne i niepoddające się intelektualno-artystycznym modom, jak też presji ludzi myślących o kulturze tabelkami i wykresami - ich obawiał się najbardziej, gdy ostatni raz rozmawialiśmy.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo