Na Starym Cmentarzu w Łodzi odkryto zapomniany grób ministra

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Prezes Cezary Pawlak przy zakrytym tują i bluszczem nagrobku Józefa Wolczyńskiego
Prezes Cezary Pawlak przy zakrytym tują i bluszczem nagrobku Józefa Wolczyńskiego Grzegorz Gałasiński
Zapomniany nagrobek znanego posła i ministra II Rzeczypospolitej, Józefa Wolczyńskiego, odkryto niedawno i dość przypadkowo - podczas prac porządkowych prowadzonych przez młodzież.

Wcześniej był niewidoczny, ponieważ zakrywała go piękna, 6-metrowa tuja opleciona bluszczem. Dopiero po uchyleniu liści ukazuje się zapomniana tablica nagrobna. Okazuje się więc, że zabytkowa nekropolia wciąż kryje tajemnice.

- Józef Wolczyński to postać barwna i nietuzinkowa. Był znanym działaczem społecznym i politycznym związanym z BBWR. Był posłem, senatorem, ministrem zdrowia i opieki społecznej oraz prezesem ŁKS-u i znanych zakładów Poznańskiego - zaznacza prezydent Łodzi Hanna Zdanowska.

Zetną tuję z bluszczem, bo zasłania grób posła

Dodajmy, że Józef Wolczyński przed wojną w Łodzi był bardzo popularny. Nie dziwi więc, że zapraszano go do wielu organizacji i stowarzyszeń. Dlatego był także prezesem łódzkiego oddziału słynnej w II RP Ligi Morskiej i Kolonialnej. Najpierw mieszkał w kamienicy Poznańskich u zbiegu ul. Legionów i Gdańskiej, a potem - razem z bratem Mieczysławem - w willi dwurodzinnej przy ul. Malwowej 6 na Julianowie. Jesienią 1939 roku otarł się o śmierć. Został aresztowany przez Niemców, którzy wtedy zatrzymywali i mordowali przedstawicieli polskiej inteligencji. Na szczęście były minister został zwolniony. Zmarł w 1954 r. Został pochowany w grobie rodzinnym z okresu międzywojennego.

- Niestety, z powodu renowacji nagrobka Józefa Wol-czyńskiego trzeba będzie wyciąć dorodną tuję razem z bluszczem, na co mamy już zgodę służb konserwatorskich. W miejscu tym pojawią się nowe nasadzenia. Spotkaliśmy się z mieszkającymi w Łodzi przedstawicielami rodziny Wolczyńskich, którzy nie ukrywali dużej radości, że zajmiemy się nagrobkiem ich znanego przodka. Na prace renowacyjne na tej mogile dostaniemy od miasta 10 tysięcy złotych - przyznaje Cezary Pawlak, prezes Towarzystwa Opieki nad Starym Cmentarzem w Łodzi.

Grób Józefa Wolczyńskiego to już kolejny przykład współpracy miasta i towarzystwa. Wcześniej - dzięki wsparciu finansowemu magistratu - odnowiono m.in. dwa słynne nagrobki: z husarzem - kapitana Stefana Pogonowskiego, który zginął walcząc z bolszewikami w 1920 roku, a także z kosami - małżeństwa Marii i Konstantego Piotrowiczów, które zginęło podczas powstania styczniowego.

Jak zapewnia Cezary Pawlak, w tym roku - przed dniem Wszystkich Świętych - zostanie odnowionych dziewięć nagrobków. Upamiętniają one wspomnianego Józefa Wolczyńskiego, Jadwigę Hiller, Adelę Skrzypkowską, Eleonorę Koziołkiewicz, rodzinę Makiewiczów i rodzinę Jóźwiaków na części katolickiej cmentarza oraz Hermana Wernera Josephine Schultz i Floriana Jarischa, do którego należała znana łodzianom willa przy ul. Piotrkowskiej 153 z wejściem od al. Kościuszki (był w niej pałac ślubów, a teraz są pokoje urzędników magistratu) - na części ewangelickiej nekropolii.

Odnowiono dzieła mistrza Konopki

Renowacje nagrobków są możliwe dzięki tradycyjnym kwestom 1 listopada na Starym Cmentarzu. Podczas ostatniej zbiórki w 2016 roku zebrano 84 tys. zł. Do tej pory na Starym Cmentarzu odnowiono w sumie 170 nagrobków mających wartość zabytkową i historyczną.

Wyremontowano m.in. symboliczny grób działających w Armii Krajowej matki i syna: 46-letniej Janiny Żyźniewskiej „Joasi” i 20-letniego Edwarda Żyźniewskiego „Edka”, którzy nie przeżyli niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz: ona zmarła, a on został rozstrzelany. Odnowiono też pomniki rodziny Brzozowskich, Cieślikowskich i Szoslandów, do której należał m.in. zmarły niedawno prof. Janusz Szosland z Politechniki Łódzkiej. Pomniki te łączy to, że ich autorem był znakomity łódzki rzeźbiarz Wacław Konopka.

Renowacji poddano także pomnik Andrzeja Rosickiego, pamiętnego prezydenta Łodzi podczas powstania styczniowego, którego potomkiem jest Wojciech Rosicki, obecny wiceprezydent Łodzi, a także znanego lekarza Artura Starzyńskiego. Dziś jest on nieco zapomniany, ale swego czasu był popularnym wśród łodzian neurologiem. Podczas I wojny światowej był lekarzem wojskowym, a po jej zakończeniu pracował m.in. w szpitalu w Kochanówce, gdzie wprowadzał nowatorskie metody leczenia - np. terapię poprzez pracę.

Wydarzenia tygodnia w Łódzkiem. Przegląd wydarzeń 7 - 13 sierpnia 2017 roku

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
To żadne odkrycie, bo sympatycy ŁKS od dobrych dziesięciu lat zapalają na Wszystkich Świętych znicz na grobie swojego prezesa (od 1934 roku do wojny) i zostawiają chorągiewkę o klubowych barwach, o czym wspomniany w tekście pan Cezary Pawlak doskonale wie. A że rodzina nie dba o grób, to już inna sprawa...
g
gość
może rozumu poszukasz ?
Dodaj ogłoszenie