Nabór do żłobków w Łodzi. Rodzice czekali przed świtem, aby zapisać dziecko do żłobka na wrzesień 2018 roku

Maciej Kałach
Maciej Kałach
Godz. 5.30. Dwie pierwsze osoby, zdecydowane, aby zapisać dzieci do Żłobka nr 29 ustawiły się przed jego siedzibą przy ul. Gogola 9 jeszcze przed świtem
Godz. 5.30. Dwie pierwsze osoby, zdecydowane, aby zapisać dzieci do Żłobka nr 29 ustawiły się przed jego siedzibą przy ul. Gogola 9 jeszcze przed świtem Maciej Kałach
We wtorek (3 kwietnia) w Łodzi rozpoczął się nabór do miejskich żłobków na okres od września 2018 r. Rodzice maluchów ustawili się przed wybranym żłobkiem jeszcze przed wschodem słońca, aby jak najszybciej złożyć kartę zgłoszenia swojego dziecka.

Już o godz. 5.30 dwie osoby czekały na otwarcie Żłobka nr 29 przy ul. Gogola 9 na Widzewie-Wschodzie. Po godz. 6, gdy słońce już wstało, dołączyły dwie następne osoby. Według harmonogramu rekrutacji, rozpoczęcie przyjmowania zgłoszeń przewidziano na godz. 7.30.

Czytaj też: Czytaj więcej o naborze do żłobków na okres od września 2018 r.

Zgodnie z zasadami naboru, takie poświęcenie rodzica nie ma znaczenia, bowiem - jak informuje Miejski Zespół Żłobków - kolejność zgłoszeń nie ma wpływu na przyjęcie dziecka do żłobka. Pierwszeństwo mają opiekunowie z „Łódzką Kartą Dużej Rodziny” (gdy pracują lub uczą się) – zatem co najmniej z trójką dzieci. Jeśli po uwzględnianiu kolejnych kryteriów rekrutacyjnych liczba zgłoszeń wciąż będzie większa od liczby miejsc, którą dysponuje dany żłobek, dojdzie do losowania.

- Może kolejność przyjmowania zgłoszeń nie jest żadnym kryterium, ale może jest - komentował jeden z rodziców, który oczekiwał nad ranem przed żłobkiem przy ul. Gogola na początek rekrutacji.

Przyjmowanie zgłoszeń trwa do 30 kwietnia. Ponieważ nabór nie jest prowadzony przez internet (jak do przedszkoli i szkół), rodzic sam musi się pofatygować do wybranego żłobka, aby dowiedzieć się, czy dziecko zostało do niego przyjęte. Będzie to możliwe po 31 maja.

Czytaj też: 10 żłobków z najdłuższą "listą rezerwową". Zobacz najpopularniejsze żłobki w Łodzi

Niezależnie od naboru, na okres od września 2018 r. większość żłobków ma listy oczekujących. Zawierają nazwiska maluchów, których rodzice chcieliby je umieścić tam natychmiast. Ale nie mogą, bo wszystkie miejsca są zajęte. W 9 żłobkach nie ma takiej kolejki, zaś w 4 innych liczba oczekujących nie przekracza piątki dzieci. W 10 najbardziej obleganych placówkach listy mają od 20 do 39 nazwisk. Tym krańcowym przypadkiem jest żłobek nr 18 (Teofilów).

Zobacz też: Batalia o żłobki. Radni PO swoje, ministerstwo swoje

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czemu nie ma wiecej miejsc
dlaczego jesli jeden z rodzicow nie pracuje dziecko dostaje wiecej punktow? przeciez ten rodzic moze w takim razie sie dzieckiem zajac. Dochodzi do sytuacji gdzie rodzina z pracujacymi obojgiem rodzicow to patolka i prawie nie ma szans na dostanie sie do zlobka
ł
łódzki menel!
moje dzieciaki bez kolejki muszą zapisać.
R
Rodzic
Fajnie że chciało im się tak wcześnie wstać. Tylko kolejność zgłoszeń nie ma u nas znaczenia. Liczy się punktacja a nie kolejność zgłoszeń.
M
Matka
To wszystko jest chore u nas w kraju... kryteria rekrutacji, terminy (krótkie) a nabór elektroniczny również śmieszny, ponieważ i tak należy pójść do wybranej placówki i złożyć dokumenty. Co ciekawsze dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności nie podlegają rekrutacji internetowej. Należy składać dokumenty w Wydziale Edukacji... świetne udogodnienie dla rodzica, doprawdy. Poza tym punkty zbierane przy rekrutacji sprawiają, że dzieci bez rodzeństwa mają automatycznie mniejsze szanse. Bez rodzeństwa,które uczęszczało do danego przedszkola czy danej szkoły- dodam. Kolejność składania dokumentów może nie liczy się, ale nigdy nie wiadomo. Nie dziwię się tym rodzicom. Kiedyś było wiadomo, że dziecko z pewnością przyjęte będzie np do szkoły rejonowej. Obecnie jest walka o miejsce i jak usłyszałam w UMŁ, dziecko może nie dostać się do wybranej szkoły...wtedy zostanie zaproponowana inna placówka, ale już nie wiadomo czy w obrębie zamieszkania itd. A wiadomo, że bliskie umiejscowienie szkoły to rzecz istotna. Szczególnie gdy wychowuje się dziecko samemu i nie posiada się samochodu. Dodam jeszcze, że podczas rekrutacji elektronicznej do przedszkoli, okazało się, że należy do każdej z wybranych placówek zanieść odpowiedni dokument... wiec jaki sens ma ten nabór internetowy, skoro i tak trzeba przejść się w każde miejsce i składać dokument? Może jestem dziwna, ale według mnie nie ma to sensu...jak wiele rzeczy zresztą.
J
Joko
We wtorek 3 kwietnia gamoniu skończony.
Dodaj ogłoszenie