Czynsze niższe o 50-60 proc. dla 20 tys. rodzin - to nowy pomysł rządu na wspieranie budownictwa mieszkaniowego. Przygotowywany przez rząd program ma doprowadzić do obniżki stawek najmu, a jednocześnie przyczynić się do pobudzenia rozwoju branży budowlanej, która tkwi obecnie w głębokim kryzysie.

- Ministerstwo Finansów chce, by Bank Gospodarstwa Krajowego utworzył fundusz mieszkań na wynajem - ujawnił wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej.

Jak wyjaśnił, istotnym filarem przygotowywanego programu ma być specjalny fundusz, który utworzy Bank Gospodarstwa Krajowego. Na zasilenie funduszu planuje się przeznaczyć nawet 5 mld zł. Taka kwota ma doprowadzić do powstania w ciągu czterech lat nawet 20 tys. lokali na wynajem.

Celem jest zwiększenie dostępności mieszkań na wynajem oraz zmniejszenie problemu braku lokali w kraju.
- Zwiększy to mobilność młodych ludzi i ułatwi wejście na rynek pracy. Szczegóły zostaną zaprezentowane w przyszłym tygodniu - wyjawił wiceminister Kowalczyk. Dodał, że fundusz będzie działał na zasadach rynkowych.

Zdaniem ekspertów z firmy Home Broker - gdyby program działał dziś w Warszawie, zmiana stawek najmu byłaby bardzo wyraźna. - Z pojawiających się zapowiedzi wynika, że czynsz w mieszkaniach zarządzanych zgodnie z rządowym programem wynosiłby zaledwie 901 zł miesięcznie. Dla porównania, dziś przeciętny czynsz takiego lokum można szacować na 2120 zł miesięcznie - a więc na ponad dwukrotnie więcej - mówi Bartosz Turek, analityk Home Broker.

Rządowy pomysł jest odpowiedzią na postulaty niektórych środowisk, że budżet nie powinien wspierać osób kupujących mieszkania na własność. A do takich osób adresowane są programy "Rodzina na swoim" czy "Mieszkanie dla młodych". W tym wypadku wsparty ma być rynek wynajmu mieszkań.

- Wyższa podaż mieszkań na wynajem doprowadziłaby nie tylko do większej mobilności obywateli, którym łatwiej byłoby podjąć decyzję o przeprowadzeniu się w poszukiwaniu pracy, ale też doprowadziłaby do spadku stawek za najem. Dziś w dużych miastach statystyczni single wynajmujący kawalerkę wydają na nią nawet ponad połowę miesięcznego wynagrodzenia. Na Zachodzie wynik ten bywa 2-3-krotnie niższy. Biorąc więc pod uwagę tylko te czynniki, należałoby ocenić pomysł pozytywnie - uważa Bartosz Turek.

Jak dodaje - w Polsce jedynie 3,5 proc. obywateli zaspokaja swoje potrzeby mieszkaniowe poprzez najem rynkowy. - Dla porównania, Eurostat szacuje, że średnia unijna to 18 proc., a u naszych zachodnich sąsiadów wynajem sięga 39,9 proc. - dodaje Turek.

Poza tym dzięki temu z pomocy publicznej będą mogli skorzystać ubożsi obywatele, którzy osiągają dochody nie pozwalające na ubieganie się o kredyt na zakup mieszkania.

Kiedy ruszy program? Tego wiceminister nie sprecyzował. Zdaniem ekspertów HB - nieprędko. - Trzeba oczywiście pamiętać, że czasochłonność procesu legislacyjnego spowoduje najprawdopodobniej, że nowy program nie ruszy wcześniej niż za rok. Poza tym budżet jest już na tyle napięty, że trudno spodziewać się, aby przyjął dodatkowy wydatek w takiej skali - uważa Turek.