Nadia była oczkiem w głowie mamy i taty...

Joanna Leszczyńska
Joanna Leszczyńska
Joanna Leszczyńska Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego
Miały piękne imiona: Szymon, Angelika, Wiktor, Nadia. Rodzice wybrali je z rozmysłem, kierując się może modą i aspirując w ten sposób do lepszego świata, jaki mogli podejrzeć w telewizyjnych serialach. Sami jednak stworzyli swoim dzieciom piekło. W tych domach miejsce czułości i miłości zajęło bicie. Tak brutalne, że doprowadziło do śmierci.

Nadia żyła tylko trzy miesiące. Sąsiedzi jej rodziców roztkliwiają się dziś, że ta śliczna dziewczynka była "oczkiem w głowie" taty i mamy, że na spacerach widzieli ją wesołą, a jeśli płakała w nocy - to tak jak wszystkie dzieci. Łódzki MOPS powtarza za swoim pracownikiem socjalnym, że nie było "żadnych przesłanek świadczących o zaniedbaniach w stosunku do dziecka".

Jeżeli się skonfrontuje obie opinie z ustaleniami prokuratury, że dziewczynka miała złamanych sześć żeber, które już się zaczynały goić, że zmarła na skutek rozległych obrażeń głowy, brzmią one co najmniej mało wiarygodnie. To nie był jednorazowy wybuch agresji rodzica, ale dłuższe znęcanie się nad dzieckiem. Dowody maltretowania Nadii są wstrząsające. Warto byłoby zatem poznać "przesłanki", na podstawie których opiekun społeczny uznał, że u Nadii jest wszystko w porządku? Bo argument, że ojciec miał pracę, a matka się uczyła, co miałoby świadczyć, że życie w tej rodzinie toczyło się normalnie, świadczy, że opieka zadowala się powierzchownymi działaniami.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
olka
Niestety nie ma w Polsce kary smierci ale mam nadzieje, ze ich zapierd........ w wiezieniu
d
dozywocie
26-letni Arkadiusz A. - przyznaje, że wielokrotnie bił dziecko. Ostatni raz w dzień przed śmiercią mocno uderzył córkę pięścią w głowę. Dziecko zaczęło się dziwnie zachowywać. Zaczęła mu opadać powieka. Aby "zmyć" siniaki - mężczyzna był przekonany, że znikają w wodzie - postanowił wykąpać dziecko. Nie zwracał uwagi, że z buzi ulewała się krew. Po kąpieli odłożył niemowlę do łóżeczka i poszedł odpocząć przed komputerem. Odwiedził ulubione strony internetowe: Facebook i Nasza-klasa.

Arkadiusz. M. przyznaje, że nie obchodził się delikatnie z córką. Zdarzało mu się, że trzymając ją, uderzał dzieckiem o różne przedmioty, na przykład łóżeczko. A kiedy ktoś dzwonił do drzwi, a on akurat miał Nadię na kolanach, zrzucał ją na podłogę i szedł otworzyć.

Mężczyzna nie ukrywa, że nie miał cierpliwości do córki. Mówi, że przeszkadzał mu jej płacz, kiedy zmęczony wracał z pracy. Według śledczych dziecko płakało z bólu, bo bolały je np. połamane żebra. Aby przerwać płacz, ojciec mocno łapał córkę i potrząsał nią.
Dodaj ogłoszenie