Nadwiślański World Tour równie gorący jak na Copacabanie

red/bl
Turniej potrwa do niedzieli.
Turniej potrwa do niedzieli. sylwia dabrowa /polska press
W tegorocznym warszawskim World Tourze aura towarzysząca zawodom sprawia, że temperatury na obiektach w Monta Beach Volley Club są tak samo wysokie, jak na brazylijskiej Copacabanie, która jest mekką siatkówki plażowej. Sprawia to, że uczestnicy turnieju rywalizują nie tylko z parą przeciwną, ale i z warunkami panującymi w Warszawie. Mimo to siatkówki na najwyższym poziomie nie brakuje, spotkania są ciekawe, a atmosfera gorąca. W czwartek na boiska wybiegło w sumie sześć polskich duetów, z czego cztery zobaczymy jeszcze w piątkowych rozgrywkach.

Turniej główny rozpoczęły siatkarki, a jako pierwsze zagrały Monika Brzostek i Aleksandra Wachowicz. Rywalkami polskich zawodniczek były dobrze znane w naszym kraju groźne Brazylijki Agatha/Duda. W pierwszej odsłonie Polki starały się gonić rywalki, ale w kolejnej oddały im już inicjatywę. Zakończyło się to porażką 0:2 i walką o pozostanie w turnieju. Drugi mecz polska dwójka zagrała jeszcze w czwartek, ale i w nim musiała zejść z boiska pokonana. W pierwszej partii Brzostek i Wachowicz zagrały bardzo dobrze, ale w dwóch kolejnych Niemki nie pozwoliły im na wiele. - Popsułyśmy sporo zagrywek, aż osiem w drugim secie. Miałyśmy tie-breaka przed sobą, ale problemy ze skończeniem pierwszej akcji sprawiły, że trochę nam zabrakło - oceniła Monika Brzostek.

Z turniejem pożegnały się także Agata Ceynowa i Martyna Kłoda, które najpierw uległy Brazylijkom, a następnie przegrały z parą chińską. - Zebrałyśmy w Warszawie bardzo dużo doświadczenia i cieszmy się, że mogłyśmy tu być. Grało nam się całkiem dobrze, jednak pojawiło się po naszej stronie kilka błędów - powiedziała Martyna Kłoda.

Dobrze w pierwszym spotkaniu spisały się Kinga Wojtasik i Katarzyna Kociołek. Polki w trzech setach wygrały z Japonkami, które dzień wcześniej wyeliminowały z kwalifikacji duet Legieta/Kaczarek. Jeszcze wieczorem Polki stanęły do walki o pierwsze miejsce w grupie, a ich rywalkami były Amerykanki. To duet z USA okazał się lepszy w tie-breaku. - Pierwszy mecz był ważny, ponieważ wygrana w nim oznaczała wyjście z grupy. Ta druga przegrana jest trochę deprymująca, ponieważ do końca walczyłyśmy punkt za punkt. Dziewczyny trochę pogoniły nas w końcówce i to zdecydowało o przebiegu całego trzeciego seta - stwierdziła Katarzyna Kociołek.

Nieco lepiej poradziły sobie duety męskie. W pierwszym meczu Polaków stworzona niedawno, ze względu na kontuzję Bartosza Łosiaka, para Kantor/Prudel zagrała solidne spotkanie przeciwko Hiszpanom Herrera/Gavira i pokonała ich w dwóch setach. Pierwszą partię polska dwójka kontrolowała od samego początku, w kolejnej pozwoliła rywalom na dość wyrównaną grę w pierwszych akcjach. Z czasem przewaga reprezentantów Polski rosła, a ci nie pozostawili rywalom złudzeń, kto jest w tym meczu lepszy. - Graliśmy konsekwentnie i staraliśmy się wypełniać taktykę, a także analizować grę. Skupiliśmy się na ważnych dla nas elementach - ocenił po starciu Mariusz Prudel.

Wygraną na koncie zapisała także para Fijałek/Bryl. Warunki atmosferyczne mocno wpłynęły na Polaków, a zwłaszcza na blokującego tej pary. Mimo to biało-czerwoni zdołali rozegrać trzy sety i wygrać w całym meczu. - Przygotowujemy się do mistrzostw świata i ciężko trenujemy. Za nami wymagająca siłownia. Nie odpuszczamy kondycyjnie, nie odpuszczamy treningu na piasku, dlatego dzisiaj Michała zmęczenie dopadło już bardzo szybko - w pierwszym secie. Chwała mu za to, że się podniósł i wyciągnął ten mecz, bo tak naprawdę mógł się poddać, zejść z boiska i przegralibyśmy 0:2. Takie mecze nas budują - powiedział Grzegorz Fijałek. Pary Kantor/Prudel, jak i Fijałek/Bryl w swoich dopołudniowych piątkowych spotkaniach walczyć będą o pierwsze miejsca w grupach i bezpośredni awans do drugiej rundy.

O pozostanie w zawodach rywalizować będzie natomiast dwójka Rudol/Szałankiewicz, która mimo nie najgorszej gry musiała uznać wyższość Rosjan. - Brakowało regularności, a mecz nie układał się nam od początku. Pierwszy set mógł być lepszy, mogliśmy grać punkt za punkt, jak w tym drugim. Rosjanie w tym meczu na pewno byli w naszym zasięgu - podsumował Maciej Rudol.

Dla kibiców odwiedzających Monta Beach Volley Club i turniej World Tour Warsaw 2019
w piątek ruszyło wiele atrakcji, a z każdym dniem będzie ich jeszcze więcej. Na doping polskich fanów beach volleya liczą także miejscowe pary. – Wiadomo, przed własną publicznością gra się najlepiej i liczymy na wsparcie naszych kibiców, z nim gra się łatwiej - podsumowała Katarzyna Kociołek.

Za informacją prasową

Wyniki meczów polskich par:

kobiety:

Agatha/Duda (BRA) - Brzostek/Wachowicz 2:0 (21:16, 21:9)

Brzostek/Wachowicz (POL) - Sude/Borger (GER) 1:2 (21:18, 12:21, 12:15)

Wojtasik/Kociołek (POL) - Ishii/Murakami (JPN) 2:1 (21:18, 16:21, 15:10)

Wojtasik/Kociołek (POL) - Claes/Sponcil (USA) 1:2 (22:24, 21:15, 11:15)

Ana Patricia/Rebecca (BRA) - Kłoda/Ceynowa (POL) 2:0 (21:15, 21:11)

Kłoda/Ceynowa (POL) - X.Y. Xia/Wang (CHN) 0:2 (16:21, 15:21)

mężczyźni:

Herrera/Gavira (ESP) - Kantor/Prudel (POL) 0:2 (13:21, 13:21)

Semenov/Leshukov (RUS) - Rudol/Szałankiewicz (POL) 2:0 (21:14, 21:18)

Fijałek/Bryl (POL) - Kunert/Mullner (AUT) 2:1 (17:21, 21:16, 15:13)

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Materiał oryginalny: Nadwiślański World Tour równie gorący jak na Copacabanie - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie