Najwyższa cena za pracę

    Najwyższa cena za pracę

    Joanna Leszczyńska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    23-letni Robert wyjechał za chlebem do niemal mitycznej dla bezrobotnych, dobrze płacącej stolicy. Tydzień temu w lesie pod Grójcem kierowcy znaleźli go okaleczonego, z poderżniętym gardłem i nagiego. Sprawcy chcieli, żeby wykopał dla siebie grób w lesie. Oprawcami byli jego szef i kolega, z którym pracował. Chcieli go pozbawić życia, bo domagał się, by pracodawca wypłacił mu należne pieniądze za wykonaną robotę. Tysiąc czterysta złotych.
    Najwyższa cena za pracę

    ©Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Jego historia jak w soczewce skupia problemy, z jakimi się boryka dziś wielu ludzi. Robert, absolwent zawodówki z Katowic, zajmujący się remontami mieszkań, wszędzie pracował na czarno. Często szefowie nie mieli pieniędzy na wypłatę. W Warszawie też poszedł do pracy na czarno.

    Miał wielkie szczęście, że przeżył i doczołgał się do drogi. Historia, jak w filmie. Podobną, opartą na autentycznych wydarzeniach, już oglądaliśmy. W filmie "Dług" Krauze pokazał historię dwóch młodych biznesmenów, szantażowanych przez gangstera, którego w końcu zamordowali. Bo 14 lat temu, kiedy powstawał film, haracze i wymuszenia były znakiem czasu. Dziś jest nim fatalna sytuacja na rynku pracy i poczucie całkowitej bezkarności części pracodawców, żerujących na bezrobociu. Robertowi, zamiast wypłacić należną pensję, szef kazał wykopać grób. Jeszcze nigdy praca nie osiągnęła takiej ceny.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo