Napadli z nożami i szpadlami na młodzież przy ognisku

Wiesław Pierzchała
Grzegorz Gałasiński / archiwum
Jeden z napadniętych otrzymał sześć ciosów nożem w plecy. W ciężkim stanie został przewieziony do szpitala. Na szczęście lekarze go uratowali. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi.

Na ławie oskarżonych zasiądą: 33-letnia Barbara K., jej mąż 34-letni Łukasz K. oraz jej brat 41-letni Arkadiusz S., który w sprawie tej jest głównym oskarżonym. To właśnie on - zdaniem prokuratury - zadał sześć ciosów w plecy Przemysławowi K. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi dożywotnie więzienia. Podczas przesłuchania nie przyznał się do winy. Wręcz przeciwnie. Twierdził, że sam został zaatakowany, jednak śledczy mu nie uwierzyli.

Natomiast małżonkowie Łukasz i Barbara K. usłyszeli zarzut udziału w pobiciu, w którym użyto niebezpiecznego narzędzia, co jest zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności. Oboje nie przyznali się do winy i odmówili złożenia wyjaśnień.

Do prawdziwego zajazdu na młodzież biwakującą przy ognisku doszło późnym wieczorem 10 maja 2015 r. w małej miejscowości pod Rawą Mazowiecką. Na miejsce z ogniskiem okoliczni mieszkańcy mówili „widok”. Położone jest ono na terenie dawnego Państwowego Gospodarstwa Rolnego, które od pewnego czasu należy do jednego z oskarżonych - Łukasza K.

Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Rawie Mazowieckiej wynika, że zaczęło się od tego, iż okoliczna młodzież - wśród pokrzywdzonych są dwie dziewczyny i pięciu chłopaków w wieku 20-23 lat - rozpaliła ognisko na „widoku”. Nie spodobało się to właścicielowi terenu Łukaszowi K., który przyjechał i wyprosił młodych. Wezwał nawet policję. Młodzi odeszli.

Jednak po pewnym czasie wrócili w rejon ogniska, bowiem jedna z osób zgubiła tam telefon komórkowy. Widząc to Łukasz K. skrzyknął żonę, szwagra i dwóch Ukraińców, którzy pracowali w jego gospodarstwie.

Wsiedli do samochodów i przyjechali w rejon ogniska. Wyglądali groźnie, bowiem uzbrojeni byli w noże i szpadle. Pod adresem młodzieży posypały się pogróżki - nawet takie, które dotyczyły pozbawienia życia.

Na widok agresorów młodzi rzucili się do ucieczki. Niestety, Przemysławowi K. szczęście nie dopisało. Według prokuratury, dopadł go Arkadiusz S. i zadał sześć ciosów nożem w plecy. Koledzy Przemysława wezwali policję i pogotowie ratunkowe, które zawiozło ciężko rannego do szpitala. Szybki zabieg uratował mu życie.

Termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze przez sąd wyznaczony.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Ja1985
Jednak kiedy polska sierść zrozumie, że własność prywatna jest świętością i nikt nie ma prawa wchodzić na cudzą posesję pod jakimkolwiek pretekstem.
To, że coś kiedyś (25 lat temu) należało do PGR było wspólne, znaczy niczyje to inna kwestia.

Ludzie tego w Polsce nie rozumieją. Oczywiście zgubiony telefon pewnie był tylko pretekstem... . W USA strzelają do intruzów.
Wina jak zwykle leży po środku. Co prawda facet zbyt "amerykańsko" podszedł do sprawy, jednak proszę pamiętać, że w wielu miejscach ludzie z takimi problemami się borykają - z wymówką, bo coś kiedyś... .
m
móżdżek
Około 150 tys zł za jeden cios nożem w plecy.
Jeśli nożownik byłby niewypłacalny, trzeba będzie bandycie oczywiście zlicytować majątek.
m
móżdżek
Około 150 tys zł za jeden cios w nożem w plecy.
Jeśli nożownik będzie niewypłacalny - oczywiście trzeba będzie zlicytować jego majątek.
Dodaj ogłoszenie