Narkotyk dla ubogich - tajemniczy napój dekadentów. Po stu latach absynt przeżywa swój renesans

Michał Pomorski
Absynt nazywano zieloną wróżką i narkotykiem dla ubogich. Ponoć zawdzięczamy mu wiele dzieł literackich
Absynt nazywano zieloną wróżką i narkotykiem dla ubogich. Ponoć zawdzięczamy mu wiele dzieł literackich CC-BY-SA/ Ari
Kiedyś zupełnie niedostępny w Polsce, okryty nimbem szaleństwa i zwariowanych twórców...

Powodował wizje, wyzwalał moce twórcze. W pewnych kręgach był kwintesencją dekadencji. Scenki z nim malowali Picasso i Degas, pisali o nim Hemingway i Baudelaire, a Henri de Toulouse-Lautrec ponoć wlewał go do laski, na której się opierał, żeby przypadkiem nie zabrakło mu napoju w trakcie rajdu po ukochanych paryskich burdelach. Absynt, alkohol francuskiej bohemy, swoje złote lata przeżywał na przełomie wieków XIX i XX. Nieco później okryty był złą sławą i zakazany, dziś jest znowu modny.

Ze względu na kolor nazywano go zieloną wróżką - mówi się, że gdyby nie intensywne spożycie tego magicznego eliksiru, nie podziwialibyśmy dzieł Picassa z okresu niebieskiego, a i nasyconym obrazom Gauguina brakowałoby koloru. Podobno dzięki niemu niezwykłą paletę kolorystyczną stosował van Gogh, który zresztą z powodu zamiłowania do absyntu miał stracić ucho. Swój mocny, anyżowy smak zawdzięcza składnikom: fenkułowi, piołunowi i anyżowi właśnie.

Zawartość tujonu o psychoaktywnych właściwościach powodowała, że chętnie pijali go spragnieni mocnych doznań artyści, którzy później wizje doznawane pod wpływem działania "zielonej wróżki" przelewali na płótno czy papier. Oscar Wilde mawiał: "Po pierwszej szklance absyntu widzi się rzeczy, jakich byśmy sobie życzyli. Po drugiej widzi się rzeczy takie, jakimi nie są. W końcu widzi się rzeczy takimi, jakie są naprawdę, i to najgorsze uczucie na świecie".

Długo nazywany był narkotykiem dla ubogich. Legenda absyntu narodziła się w kręgach paryskiej bohemy. Ernest Hemingway wymyślił koktajl, który sam nazywał śmiercią po południu: absynt i szampan na kostkach lodu. Choć sposobów picia absyntu było tyle, ilu jego licznych wielbicieli. Wysoka zawartość alkoholu i olejków eterycznych sprawiała, że pito go z lodowatą wodą, co powodowało jego mętnienie, zaś by pozbyć się charakterystycznej, piołunowej goryczy, dodawano cukru. Z biegiem lat powstał cały rytuał picia tego alkoholu, w czasie którego używa się specjalnych, misternie rzeźbionych, ażurowych łyżeczek niezbędnych przy rytuale ognia, wody i powietrza. W rytuale ognia pełną cukru łyżeczkę nadstawiamy nad kieliszkiem, powoli przelewając przezeń absynt, który dzięki temu naciąga cukrem.

Trunek podpalamy, czekamy, aż się wypali, przelewamy łyżeczką wody mineralnej, mieszamy i pijemy. W rytuale wody do kieliszka wlewamy absynt, na łyżeczkę z cukrem lejemy wodę, aż do naczynia zacznie spływać syrop. Mieszamy i voila - gotowe! W rytuale powietrze na srebrnej łyżeczce podgrzewamy nad płomieniem wodę z cukrem, aż utworzą syrop, który następnie wlewamy do kieliszka. Dodajemy tyle samo absyntu, ile wody, wlewając go po ściance naczynia. Wszystko podpalamy, zdmuchujemy płomień i pijemy.

Pierwsza receptura alkoholu, który szybko podbił sporą część Europy i w której niebawem zakazano jego spożycia, uważając absynt za niebezpieczny, silnie uzależniający narkotyk, powstała w XVIII w. w Val de Travers w Szwajcarii. Przepis na trunek stworzył francuski lekarz Pierre Ordinaire, który początkowo sprzedawał go jako środek przeciwbólowy. W 1797 r. recepturę odkupił Francuz Major Dubied wraz ze swoim synem oraz szwagrem Henrym-Louisem Pernodem, który stworzył pierwszą destylarnię absyntu.

Druga powstała w Pontarlier we Francji, była to Pernod Fils. Zielony alkohol szybko zyskiwał popularność dzięki wracającym do domu francuskim żołnierzom, którzy dostawali absynt jako środek przeciwgorączkowy. Francuska bohema szybko pokochała "zieloną wróżkę" do tego stopnia, że 17 zaczęto nazywać zieloną godziną. Szacuje się, że na przełomie XIX i XX w. we Francji wypijano około 30 mln litrów absyntu rocznie. Faktem, który pośrednio tłumaczy ogromną i szybko rosnącą popularność absyntu we Francji, kraju winiarzy, był atak filoksery na plantacje winogron. Nastąpił błyskawiczny wzrost cen wina, co spowodowało, że konsumenci zwrócili się w stronę napojów wysokoprocentowych, których cena była zbliżona do ceny wina po podwyżce.
Do grona wielbicieli trunku szybko dołączyli mieszkańcy monarchii austro-węgierskiej. Te tradycje przetrwały zresztą w Czechach do dziś. Ze względu na właściwości psychoaktywne, czyli główny powód, dla którego absynt był tak popularny wśród artystów, do 1915 r. zakazano produkcji i sprzedaży tego trunku w większości państw europejskich i Stanach Zjednoczonych. Wkrótce, na początku XX w., absynt wytwarzała tylko firma Pernod w hiszpańskiej Tarragonie. Hiszpanie okazali się jednak mniej podatni na jego działanie niż Francuzi i wkrótce wstrzymano produkcję ze względu na brak popytu i brak rynków zbytu - w większości krajów Europy i USA sprzedaż oraz spożycie absyntu były zakazane. Zła sława absyntu, którego nazwa często zaczęła pojawiać się w kontekście różnorakich zbrodni, była chętnie podtrzymywana przez opowieści właścicieli winnic i działaczy ruchu abstynenckiego.

Wznowienie produkcji składnika "popołudniowej śmierci" nastąpiło dopiero w latach 90. XX w. Przez lata pokutowała opinia, że spożycie absyntu może prowadzić do ślepoty, gruźlicy i wielu innych chorób. Obwiniano go także o choroby weneryczne, co nie było skutkiem spożycia samego trunku, ale poluzowania obyczajów już po jego wypiciu. Szkodliwe skutki spożycia absyntu wynikały też z ogromnego popytu na ten alkohol - wytwórnie nie nadążały z produkcją, błyskawicznie wyrastały więc miejsca, gdzie absynt produkowano metodami chałupniczymi, co powodowało, że w alkoholu pojawiły się liczne zanieczyszczenia. To właśnie one były przyczyną opłakanych nieraz skutków spożycia i bynajmniej nie o syndrom dnia następnego tu chodzi.

Pierwszym krajem, który wprowadził zakaz produkcji i sprzedaży absyntu, było Wolne Państwo Kongo. Nastąpiło to już w 1898 r., zaś sześć lat później zakazano produkowania i sprzedawania tego trunku w Szwajcarii. Zakaz objął wkrótce całą Europę. Małe ilości wytwarzano w Czechach, ale wówczas już absynt i jego producenci swój najlepszy czas mieli za sobą.

Ci, którzy skuszeni romantyczną legendą absyntu zdecydują się na spróbowanie czarodziejskiego trunku z uwagi na jego magiczne właściwości, mogą być jednak rozczarowani - współcześni producenci absyntu zapewniają, że wytwarzany przez nich produkt nie ma neurotoksycznych właściwości. Sprawę regulują przepisy unijne, według których zawartość tujonu nie może przekraczać 5 mg/l w napojach alkoholowych z nie więcej niż 25 proc. objętości alkoholu, 10 mg/l w napojach alkoholowych z więcej niż 25 proc objętości alkoholu, 25 mg/l w środkach spożywczych zawierających preparaty na bazie szałwii, 35 mg/l w gorzkich napojach alkoholowych.

Grupie badaczy z Europy i Stanów Zjednoczonych nie wystarczyły mgliste wspomnienia o absyncie i jego magicznych właściwościach, dlatego postanowili zbadać ten trunek pod kątem składu chemicznego. Na warsztat, a raczej pod mikroskop wzięli jednak nie jedną z współcześnie produkowanych butelek, ale trunek wytworzony w 1915 r. Po zbadaniu próbek pobranych z zamkniętych przez dekady butelek okazało się, że w wiekowym absyncie zawartość tujonu to od 0,5 do 48,3 mg/l, czyli mieścił się w normach przyjętych przez UE, która w 1988 r. ponownie zalegalizowała absynt.

Do czasu opublikowania tych badań przez naukowców, m.in. Dirka W. Laczenmejera, niesłusznie sądzono, że "stary" absynt zawierał ponad 200 mg tujonu na litr. Badacze doszli do wniosku, że wyjątkowe skutki działania absyntu na organizm wynikały nie tyle z "magicznych" właściwości trunku, ale z faktu, że przyzwyczajeni do wina Francuzi spożywali go o wiele za dużo - a mowa tu o trunku 70-procentowym!

Ciekawe, czy gdyby młodopolski poeta i namiętny wielbiciel absyntu Antoni Lange znał wyniki tych badań, pisałby w "Balladach pijackich": "Idź i pij absynt!/Gryzące cię bole? Uciekną przed nim jako mary senne (...)/Absynt nad wszystkie wyższy alkohole".

Wideo

Materiał oryginalny: Narkotyk dla ubogich - tajemniczy napój dekadentów. Po stu latach absynt przeżywa swój renesans - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3