Nasz Nowy Dom w Łodzi. Katarzyna Dowbor wyremontowała dom pani Ani na Bałutach! 13.10.2021

Anna Gronczewska
Nasz Nowy Dom na Bałutach! Program Polsatu Nasz Nowy Dom zawitał do Łodzi.
Nasz Nowy Dom na Bałutach! Program Polsatu Nasz Nowy Dom zawitał do Łodzi. Polsat
Przypominamy jak Katarzyna Dowbor wyremontowała dom Pani Ani z Łodzi! Nasz Nowy Dom na Bałutach! Na twarzy kobiety wreszcie zagościł uśmiech. Mieszka teraz w pięknie wyremontowanym domu na Bałutach. Wcześniej spadło na nią pasmo nieszczęść. Katarzyna Dowbor i ekipa programu Nasz Nowy Dom znów remontują mieszkania i domy osobom potrzebującym.

Katarzyna Dowbor i ekipa programu Nasz Nowy Dom wyremontowali dom Pani Ani z Łodzi! Nasz Nowy Dom na Bałutach!

Pani Ania pokazuje nam jak wygląda jej domu po wizycie polsatowskiej ekipy „Naszego nowego domu” i Katarzyny Dowbor. Pachną świeżością dopiero ułożone panele. W łazience nowa kabina prysznicowa, pralka. W niewielkim salonie nowe meble i duży telewizor. 11-letnia Gabrysia siedzi w swoim pokoju przed komputerem.

Ma zdalne lekcje – tłumaczy jej babcia. - Ale bardzo się cieszy, że ma wreszcie swój pokój. Wcześniej razem spałyśmy. Warunki były bardzo trudne.

Bar Modrzewiak

Anna Malinowska to osoba, którą zna wielu mieszkańców Łodzi i okolic. Przez wiele lat prowadziła bar „Modrzewiak”. Zjeżdżali tam rowerzyści. Mogli zjeść kapuśniak z prażokami, pstrąga z grilla zalewajkę, spróbować dobrej szarlotki. Jak zapewnia pani Ania wszystko robiła sama, ze świeżych produktów.

Niestety GS do którego należał budynek wymówił mi umowę i sprzedał komu innemu – żali się pani Ania.

Łódzcy rowerzyści chętnie odwiedzali ten bar.

Pani Ania to bardzo miła, sympatyczna kobieta – mówi Kasia, która wiele raz podczas przejażdżek rowerowych po Łagiewnikach i Arturówku odwiedzali ten bar. - Stwarzała bardzo dobrą atmosferę, a smak zalewajki to pamiętam do dzisiaj!

Dziewczyna z Modrzewia

Jej dom stoi naprzeciw zielonego budynku w którym przez lata mieścił się bar. Pani Ania mówi, że w tej okolicy się wychowała i spędziła całe swoje życie.

Ten teren nazywał się Modrzew, dopiero w 1957 roku został włączony do Łodzi – tłumaczy pani Ania. - Zresztą ten teren na którym stoi bar moja mama wiele lat temu po śmierci ojca sprzedała GS-owi. Nastąpiła potem zmiana pieniędzy i za to co dostała kupiła sobie puchową kołdrę i dwie poduszki. A ten budynek budowała cała okolica. Nawet mój szwagier. Potem w nagrodę dostali książkę. Siostra ma ją do dzisiaj.

Pani Ania skończyła szkoły handlowe, wiele lat pracowała w handlu. W 1977 roku zatrudniła się w „Feniksie”, bo tam lepiej płacili. W końcu w 1984 roku otworzyła krawiectwo.

Brakowało ubrań, to się uszyło sprzedawało się na rynkach w Polsce, albo wiozło się na Węgry – wspomina. - Od 1990 roku prowadziłam sklep i bar. Potem skupiłam się na barze „Modrzewiak”. Pootwierali różne supermarkety i interes w sklepie nie szedł już dobrze.

Pasmo nieszczęść

Pani Ania prowadziła bar „Modrzewiak” i na brak klientów nie narzekała. Byli to głównie rowerzyści. Ale nagle jej świat zaczął się walić. W ostatnich latach prowadziła bar ze swoim partnerem Jankiem.

Janek w 2018 roku zachorował – opowiada. - Od sierpnia czuł się źle. Poprzeziębiał grypy. Padło na serce, układ krążenia. W styczniu 2019 roku było z nim już tak źle, że zawiozłam go do szpitala. Umarł 26 stycznia..

Pół roku później nowotwór stwierdzono u 37 -letniej córki pani Ani. Urszulę bolał od dłuższego czasu żołądek. Zrobiła gastroskopię.

Okazało się, że to zaawansowany nowotwór żołądka – dodaje pani Ania. - Szybko wszystko poszło. Okazało się, że są przerzuty do kości, szpiku kostnego. Nikomu nie życzę, by przeżył śmierć własnego dziecka!

Urszula umarła 8 marca 2020 roku. Pani Ania została z wnuczką Gabrysią, która uczy się teraz w czwartej klasie szkoły podstawowej. Muszę żyć dla niej! - zapewnia. - Z Gabrysią nie ma problemów. Bardzo dobrze się uczy.

Spały w jednym łóżku

Dom w którym jeszcze niedawno mieszkała 64-letnia pani Ania i Gabrysia znajdował się w fatalnym stanie. Używały tylko jeden pokój, w drugim dwie ściany pokryte były potwornym grzybem. Spowodowany był brakiem rynien. Woda wsiąkała w ściany jak w gąbkę. Babcia i wnuczka zmuszone były spać w jednym łóżku. Ogrzewanie domu zapewniał stary piec - „śmieciuch”, ulokowany w głębokiej piwnicy. Pani Ania nosiła węgiel i wdychała pył, co rujnowało jej zdrowie. Ma astmę. Sytuacja rodziny była beznadziejna.

Wszystkie pieniądze ładowałam w bar, który mi zabrano – żali się pani Ania. - Zaniedbałam przez to dom...

Do programu „Nasz nowy dom” została zgłoszona z dwóch źródeł. Jego złożyła koordynator rodzin zastępczych, drugie jedna z rowerzystek, która często odwiedzała "Modrzewiaka".

- To nie jest tak, że każdego do programu przyjmują – twierdzi pani Ania. - Sprawdzają najpierw wszystko. Musiałam ekipie pokazać wiele dokumentów. Między innymi akt własność domu. Od momentu zgłoszenia do programu do wizyty ekipy minęły cztery miesiące.

Katarzyna Dowbor na podwórku

Ekipa „Naszego nowego domu” pojawiła się u pani Ani 4 stycznia rano. Pod dom zajechały auta, z dziesięciu filmowców, pani reżyser Joasia.

Od rana kręcili zdjęcia – opowiada nam pani Ania. - Było po godzinie czwartej, gdy kazali nam z Gabrysią wyjść przed dom.

Tam czekała na nas Kasia Dowbór. Było to dla nas zaskoczenie. Powiedziała, że wyremontują nasz dom. Pani Ania nie zapomni słów, które wypowiedziała wtedy znana dziennikarka.

Pani Aniu, Gabrysiu bardzo wiele w życiu przeszłyście – mówiła do nich Katarzyna Dowbor. -Kiedy człowiek ma tyle problemów, tyle kłopotów to powinien mieć bezpieczne schronienie. Niejeden by się poddał mając tyle stresów, tyle problemów, a pani jednak walczy, bo ma pani dla kogo walczyć. Ja jestem przerażona tym budynkiem - miejscem, w którym Wy musicie żyć i mieszkać. Takiego grzyba, jak siedem lat robimy ten program, nie widziałam. Te problemy z piecem, z centralnym ogrzewaniem, te podłogi ,które się załamują. Nie wspomnę już o łazience i o kuchni, bo tego tak naprawdę nie ma. Ten dom wymaga generalnego remontu, tu trzeba tak naprawdę zmienić wszystko.

Pani Ania opowiada, że dostali piętnaście minut na spakowanie. Potem zajechał samochód, który zawiózł ją i Gabrysię do Warszawy.

Hotele były nieczynne więc zamieszkałyśmy na czas remontu w apartamencie – opowiada pani Ania. - Jedzenie przywoził nam catering. Było nam tam bardzo dobrze. Tak jak teraz w tym wyremontowanym domu.

Nowy dom

Pani Ania i Gabrysia były szczęśliwe, wzruszone tym jak po remoncie wygląda ich dom. Dziewczynka ma wreszcie swój pokój, pani Ania też śpi sama.

Cała ekipa „Naszego nowego domu” była bardzo miła – zapewnia Anna Malinowska. - Od robotników, po szefa ekipy Wiesława, architekt Martynę. No i Kasia Dowbor jest cudowna. Miła, sympatyczna, nic nie robi na pokaz.

Pani Ania jest szczęśliwa, że ma wyremontowany dom. Przyznaje, że sama, gdy jej się dobrze powodziło, pomagała innym. Po śmierci koleżanki co drugi dzień nosiła siatki z jedzeniem jej dzieciom.

Jedna z sąsiadek urodziła dziecko – opowiada. - Miała 15 lat. Chciała je zostawić w szpitalu. W domu była bieda. Dziewczyna miała kilkoro rodzeństwa. Razem z ówczesną posłanką Elą Jankowską doprowadziłyśmy, że dziewczyna zostawiła syna. Nosiłam jej mleko, pampersy. Dziś ten chłopiec ma blisko 20 lat.

Marzenie o barze

Pani Ania cieszy się, że spotyka się z życzliwością wielu osób. Do dziś nie może pogodzić się z tym, że GS sprzedał budynek po jej barze w który tyle zainwestowała. Śmierć córki, Janka, a potem zamieszanie z barem sprawiło, że ma coraz większe kłopoty ze zdrowiem. Ma nadciśnienie, a przecież musi być zdrowa dla Gabrysi. Teraz marzy, by dla rowerzystów otworzyć nowy lokal, teraz na terenie jej ogrodu.

Już kilku rowerzystów obiecało, że pomoże mi uporządkować teren – dodaje. - Sama nie dam rady.. Wierzę jednak, że z pomocą dobrych ludzi uda mi się pokonać trudności.

Były poseł PO przechodzi do Hołowni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
To pani Ania teraz po zasiłek do mopsu trzeba zaprosić znajomych patoli i opić chałupę co frajerzy zasponsorowali a jak się zniszczy to ruda ci.pa wyremontuje znowuż
Dodaj ogłoszenie