Nauka w relacji ze społeczeństwem okiem artystów z różnych stron świata

Materiał informacyjny MSL w Łodzi
Superstudio, „Superpowierzchnia. Alternatywny model do życia na Ziemi”, 1972, film kolorowy z dźwiękiem, dzięki uprzejmości Giana Piero Frassinellego
Superstudio, „Superpowierzchnia. Alternatywny model do życia na Ziemi”, 1972, film kolorowy z dźwiękiem, dzięki uprzejmości Giana Piero Frassinellego
Udostępnij:
Muzeum Sztuki w Łodzi 24 września zaprosi na nową wystawę zbiorową zatytułowaną „Ziemia znów jest płaska”. Rozmawiamy z kuratorem ekspozycji, Jakubem Gawkowskim. Wystawa w ms1 będzie czynna do 16 stycznia.

Tytuł najnowszej wystawy Muzeum Sztuki w Łodzi - „Ziemia znów jest płaska” - brzmi prowokacyjnie. Co się za nim kryje?

Tytuł nawiązuje do wizji świata spłaszczonego przez technologie informacyjne, które miały zapewnić powszechny dostęp do wiedzy, wyrównać istniejące wcześniej podziały i hierarchie. Ta wizja nie do końca się to sprawdziła, a wiek informacji zmienił się w wiek zakłóceń. Tytuł odnosi się także do historycznego mitu, iż w wiekach ciemnych uznawano Ziemię za płaską. Obecnie wiemy, że średniowieczni, a nawet antyczni uczeni wiedzieli, że Ziemia jest kulą, choć nie potrafili jeszcze dokładnie oszacować jej wielkości. To punkt wyjścia do opowiedzenia o tym, w jaki sposób budujemy sobie obraz nauki, do jakiego stopnia jest ona zbiorem faktów, a na ile również wyobrażeń i konstruktów. Artyści i artystki biorący udział w naszej wystawie przyglądają się temu, jak nauka funkcjonuje w w społeczeństwie. Badają to, jak wokół nas cyrkulują wiedza i niewiedza, jak przenikają się one i jak stają się narzędziami wpływu i kontroli.

Tak postawiony temat zawiera w sobie ciekawą opozycję, bo przecież nauka powinna dążyć do obiektywizmu, a sztuka wręcz przeciwnie - jest dziedziną silnie subiektywną.

Oczywiście naukowa obiektywność i niezależność jest bardzo istotna, szczególnie dziś, gdy szerzy się denializm i ruchy antyintelektualne. Jednocześnie przeciwstawienie sobie obiektywnej nauki i nienaukowego zabobonu to zbyt prosta dychotomia, aby była prawdziwa. Z historii wiemy, że nauka była wielokrotnie daleka od obiektywizmu, wikłała się w różnego rodzaju relacje z władzą.
Mówiąc o płaskiej Ziemi, możemy pomyśleć sobie o mapach, które mają być obiektywnym obrazem świata. Wiemy jednak, że wiele map, które powszechnie funkcjonowały i funkcjonują, są obrazem zafałszowanym, sugerującym centralną pozycję Europy, nieproporcjonalnie wielkiej w stosunku do innych kontynentów. To jest ciekawe napięcie, które możemy rozważać w kategoriach obiektywizmu, racjonalności i tego, co jest reprezentowane jako prawda. Mapy, teorie i kategorie roszczące sobie prawo do obiektywności są jednym z wątków, które pojawiają się na wystawie. Filipiński artysta Cian Dayrit swoją praktykę twórczą określa jako kontra–kartografię. Poprzez sztukę zachęca innych do tworzenia własnych map i obrazów świata różniących się od tych obowiązujących i utrwalonych przez imperializm i kolonializm.

Wspomniał pan o mapach, a do jakich jeszcze materiałów naukowych odwołują się artyści?

Do naukowych kategorii i taksonomii podchodzą na przykład takie artystki jak Diana Lelonek czy Luiza Prado de O. Martins. To przykłady artystek, które starają się przełamać obowiązującą antropocentryczną i hierarchiczną strukturę tworzenia i przekazywania wiedzy.
Twórcy i twórczynie analizują również, w jaki sposób informacja staje się surowcem budującym naszą rzeczywistość. Uwidaczniają oni naukowe instrumenty, teorie czy infrastruktury technologiczne, które wpływają na to, jak widzimy i interpretujemy rzeczywistość.
Innym tematem poruszanym przez artystów są spotkania światopoglądów i systemów myślenia, które trudno pogodzić, ale które muszą w jakiś sposób razem funkcjonować. Żyjemy w świecie, który teoretycznie zasadza się na odziedziczonym po oświeceniu postępie naukowo-technologicznym, ale jednocześnie systemy wartości oparte na wierze, a nie wiedzy funkcjonują na całym globie. To, w jaki sposób różni ludzie tworzą sensy, szukają ich, stanowi kolejny z wątków wydobywanych na wystawie.
Jedna z prac nowozelandzkiego artysty Michaela Stevensona przytacza historię Jamesa Irvina, astronauty, który był ósmą osobą chodzącą po Księżycu i zebrał najstarszą znaną próbkę materiału księżycowego szacowaną na cztery miliardy lat. Po powrocie na Ziemię założył on jednak organizację ewangelicką, promującą pogląd o dosłowności biblijnej historii stworzenia świata, gdzie wiek naszej planety szacuje się na sześć tysięcy lat. Natomiast inspirujący się filozofią nauki artysta András Cséfalvay swobodnie porusza się pomiędzy naukowymi i religijnymi formami prawdy, zestawiając postęp zachodniej nauki z wierzeniami rdzennych mieszkańców.

Żyjemy w czasach, kiedy z jednej strony nauka jest rozwinięta jak nigdy dotąd, a z drugiej jest mocno kwestionowana i odnotowujemy kryzys zaufania do naukowców. Czy taka kontrowersja również pojawia się na wystawie?

Nasza wystawa ucieka od publicystyki, ale porusza szereg aktualnych problemów. Łatwo mówić o kryzysie zaufania do nauki czy nawet dewaluacji naukowych idei, o tym, w jaki sposób coraz większe grupy społeczeństwa próbują szukać sensu w myśleniu spiskowym czy magicznym, szukając prostszych rozwiązań dla zbyt skomplikowanych problemów. Być może jest to naturalna cecha ludzkiego mózgu, próbującego sobie radzić z obecnym przebodźcowaniem. Ale tak postawiony problem warto jednak odwrócić i zapytać, z czego ten kryzys zaufania do nauki może wynikać. Szybka odpowiedź jest taka, że wynika on z niewiedzy, niedoinformowania, ale jest to chyba kolejne zbyt proste rozwiązanie. Być może odpowiedzi na to pytanie należy szukać w historycznych i społecznych uwarunkowaniach.

Według jakiego klucza następował dobór artystów do tej wystawy?

Odnajdziemy wśród nich twórców mało rozpoznanych, ale i cenionych, jak choćby Mark Lombardi, amerykański artysta, który jest klasykiem sztuki spiskowej. W swoich pracach-diagramach naświetlał on wielokrotnie powiązania kapitału i polityki. Obnażał relacje, które nie były jedynie jego spiskową wizją, ale stanowiły rzeczywiste nadużycia. Artyści i artystki, których prace prezentowane są na wystawie, reprezentują różne generacje. Od tych urodzonych w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych jak Lombardi, czy Anne-Mie van Kerckhoven, do artystów najmłodszego pokolenia, jak Zuza Piekoszewska.

Czy zobaczymy w większości nowe prace czy raczej prezentowane jest to, co najbardziej charakterystyczne dla danego artysty?

Jedno i drugie. Zobaczymy zarówno prace historyczne, tworzone od lat siedemdziesiątych, po prace stworzone w ostatnich latach, a także te powstałe specjalnie na tę wystawę. Takim przykładem są prace Jakuba Woynarowskiego, a także Szymona Kobylarza. Na potrzeby wystawy przygotowują oni realizacje, które są wynikiem i rozwinięciem ich wcześniejszej pracy.
Zestaw zaproszonych artystów pozwala spojrzeć na tematykę wystawy wielu, często bardzo odmiennych punktów widzenia – i to też jest istotne w kontekście wspomnianej relacji obiektywności i subiektywności. Sądzę, że w dzisiejszym spolaryzowanym świecie, w którym wszystko musi być jasne i określone, a każdy ma się opowiedzieć po jakiejś stronie, muzeum może być cały czas przestrzenią, w której rozmaite pytania i ambiwalencje mogą ze sobą współistnieć i wchodzić w relacje.

Czytaj więcej: https://msl.org.pl/ziemia-znow-jest-plaska/

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki