MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nawet sukces piłkarzy nic nie da, jeśli PiS nie przestanie eskalować napięcia

Piotr Brzózka
Piotr Brzózka
Czy w 2016 r. uda się uspokoić polityczne emocje? Odpowiada dr Olgierd Annusewicz politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Koniec roku 2015 upłynął pod znakiem ogromnego napięcia w polityce. Można jeszcze mieć nadzieje na uspokojenie emocji w roku 2016?

Na pewno nie w pierwszym kwartale. PiS podjęło szerokie działania. Wczoraj Trybunał, dziś służba cywilna, jutro media publiczne, pojutrze próba uchwalenia ustawy krępującej media prywatne. Wcześniej odzyskane zostały służby specjalne, a zaraz przyjdzie czas na prokuraturę. PiS przejmuje kontrolę, bądź wybija zęby tym instytucjom, które są istotne dla funkcjonowania państwa, a nie są bezpośrednio związane z władzą wykonawczą. Dlatego spokoju nie będzie. Zaraz będziemy mieć demonstracje w obronie niezależności mediów publicznych. A co się będzie działo dalej? Nie wiemy. Gdy PiS będzie już kontrolować prawie wszystkie aspekty życia publicznego, to albo się zatrzyma i zajmie realizacją obietnic z kampanii wyborczej, albo się nie zatrzyma. Jeśli się nie zatrzyma, to będzie coraz gorzej.

Co się może jeszcze wydarzyć?

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. Śmieję się, bo PiS daleko do władzy absolutnej, ale może się pojawić poczucie wśród niektórych polityków tej partii, że skoro są już wszędzie, to wolno im na więcej sobie pozwolić. A to będzie generować dalszy szum medialny i społeczny. Dodatkowym czynnikiem są spadające sondaże PiS i możliwe tendencje odśrodkowe. To dziś political fiction, ale proszę sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś z rządu, np. Jarosław Gowin, staje w opozycji do Jarosława Kaczyńskiego i mówi: idziemy za daleko...

Czy w 2016 roku będzie się pogłębiać podsycany przez polityków rozłam w społeczeństwie?

Tezę o podziale społeczeństwa formułuję od lat. Kiedyś nazwałem to podziałem na „zdrajców” i „świrów”. Dzisiaj on dalej istnieje, tylko na dalszy plan zeszła pierwotna przyczyna, katastrofa smoleńska. Ten konflikt się zaognia. Nie jest jeszcze tak, że nie usiądziemy przy stole z osobami o innych poglądach, ale mechanizm jest prosty. Im bardziej politycy będą eskalować emocje, tym bardziej ten nastrój będzie się udzielać społeczeństwu. Na dwa sposoby. U części osób będzie się pogłębiać polityczna alienacja - wyparcie polityki, zajmowanie się wyłącznie tym, co piszą na Pudelku. Ale ta część ludzi, która od polityki się nie odwróci, będzie się jeszcze bardziej radykalizować. Oba procesy są negatywne. Pamiętajmy, że jeśli polityk PiS mówi, że politycy PO są głupi, to wciąż jest to normalny proces polityczny. Ale jeśli polityk PiS mówi, że głupi są ci, którzy popierają PO, a zwolennicy Nowoczesnej i KOD są na usługach bankierów, to są to mechanizmy szalenie polaryzujące.

Ale może Polska zdobędzie mistrzostwo Europy w piłce i wszyscy padniemy sobie w ramiona?

Nie sądzę. Nawet sukces piłkarzy nie jest w stanie wiele zmienić. Klucze leżą tam, gdzie siedzi większość parlamentarna. Jeśli PiS nadal będzie świadomie polaryzować, to konflikt będzie się wzmagać. Oczywiście, PO i Nowoczesna też polaryzują, ale sprytniej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki