Nawet święty Mikołaj szuka pomocników, tak jak polscy rolnicy osób do zbierania borówek oferując nawet 300 złotych dziennie

Jacek Pająk
Jacek Pająk
Według ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego powodzi sie nam coraz lepiej. Przez osiem lat nasze pensje wzrosły o połowę, a niektórzy pracodawcy teraz wręcz dramatycznie poszukują pracowników. Zatem o co chodzi? Nie chcemy pracować? A może statystyki "rozjechały" się z prawdziwym życiem...

Porobiło się! W Laponii szukają... pomocnika św. Mikołaja i zapraszają m.in. Polaków. A na naszej wsi pożądani są chętni do zbioru borówek, czy śliwek.
Niektórzy mogą zarobić nawet 300 złotych dziennie, ale jakoś kolejki do tej ciężkiej pracy w polu się nie ustawiają.

Z kolei francuscy winiarze też są złaknieni rąk do pracy (oferują 10 euro za godzinę).

Wielka Brytania, w obliczy brexitu, już nie nęci pracowników tak jak dawniej. A w ogóle „na zachodzie” szału już nie ma, za to w Polsce w ciągu 8 lat pensje wzrosły o połowę. W Bełchatowie przekroczyły ponad 6 tys. zł brutto (głównie dzięki kopalni i elektrowni).

Oczywiście wielu z nas wciąż pracuje za najniższą pensję krajową, ale bezrobocie jest rekordowo niskie, natomiast programy socjalne typu „500+” mogą zniechęcać do pracy i wręcz prowokują do żądań płacowych.

Czy pracodawców stać na podwyżki? Oto jest pytanie...

Stanowcze „nie” zmianom w przepisach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie