Nawet wiceprezes PZPN nie kryje irytacji postawą ŁKS

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Nawet wiceprezes PZPN nie kryje irytacji postawą ŁKS
Nawet wiceprezes PZPN nie kryje irytacji postawą ŁKS Fot. Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
Po blamażu z Zagłębiem Sosnowiec (0:1) nastroje wśród kibiców, trenerów oraz piłkarzy pierwszoligowego ŁKS Łódź są nieszczególnie i prawdę mówić trudno się dziwić.

Drużyna trenera Kibu Vicuny z 17 punktami na koncie zajmuje w tabeli odległe ósme miejsce, tracąc do pierwszego Widzewa dziewięć „oczek”, a do wicelidera z Kielc siedem. Przypomnijmy, że dwa pierwsze miejsca premiowane są awansem do PKOEkstraklasy. Z kolei zespoły, które w tabeli końcowej uplasują się na pozycjach od trzeciej do szóstej walczyć będą w barażach o jedno premiowane promocją miejsce.
Słaba gra nie napawa optymizmem fanów ekipy z alei Unii 2, tym bardziej że w najbliższej perspektywie niezwykle ciężkie mecze - 17 października na swoim boisku z Arką Gdynia, a 23 na alei Piłsudskiego z liderem pierwszoligowego rankingu Widzewem. Derby, o czym zapewne piłkarze, choć w większości nie pochodzący z Łodzi, ani z naszego okręgu, doskonale wiedzą mecz najważniejszy z ważnych - to bój o honor oraz prestiż. Irytacji postawą ekipy Kibu Vicuny nie kryje nawet wiceprezes PZPN i prezes ŁZPN Adam Kaźmierczak. - Postawa ŁKS, to dla mnie duży zawód - mówi. -Czegoś takiego się nie spodziewałem. Przed inauguracją rozgrywek ligowych twierdziłem, że zarówno ŁKS, jak i Widzew będą bardzo poważnymi kandydatami do awansu. Na razie tylko widzewiacy nie zawodzą. Kryzys w ŁKS jest bardzo poważny, a jego przyczyn jest wiele, to nie tylko plaga kontuzji w drużynie. Nie wykluczam, że wpływ na słabe wyniki mają relacje w drużynie oraz klubie. To naprawdę złożony problem.
Cóż, trudno sternikowi naszego okręgu piłkarskiego nie przyznac racji. A zawodnicy jak to zawodnicy, starają się zachować dobra minę do złej gry i karmią kibiców buńczucznymi wypowiedziami, do czego fani akurat zdążyli się przyzwyczaić. - Musimy się podnieść, przed nami derby, które musimy wygrać - twierdzi kapitan ełkaesiaków Maciej Dąbrowski. - Brakuje nam stabilności, ale nie możemy mówić, że przez stabilność nie wygrywamy meczów.
Po porażce z Zagłębiem Maciej Dąbrowski przeprosił nawet przed kamerami Polsatu kibiców z porażkę. Tyle tylko, że piłkarze ŁKS przepraszali już swoich fanów za lanie na swoim boisku z Resovią (0:3) i nic to nie dało.
- Trzeba zakasać rękawy, zebrać się do roboty i zapieprzać na boisku - deklaruje z kolei bramkarz Marek Kozioł. - Żal mi naszych kibiców, gra się przecież dla nich, chcemy zresztą dla nich jak najlepszych rezultatów. Przecież nie można powiedzieć, że robimy im na złość i przegrywamy mecze.
Przypominamy, że w najbliższy weekend ełkaesiacy nie grają meczu ligowego, bowiem ich starcie z Chrobrym Głogów odwołano. Nie jest jeszcze znany nowy termin spotkania. W sobotę (9 października) zespół Kibcu Vicuny czeka wyjazdowy sparing z Lechem Poznań, liderem PKOEkstraklasy. Mecz będzie utajniony i kibice go nie zobaczą. ą

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
hahaha Kozioł to sam swoim podaniem prosto pod nogo zawodnika z Sosnowca prawie sie przyczynił do utraty gola
Dodaj ogłoszenie