Nice Polska Liga Żużlowa. Orzeł Łódź nie dał rady liderowi

    Nice Polska Liga Żużlowa. Orzeł Łódź nie dał rady liderowi

    Dariusz Kuczmera

    Dziennik Łódzki

    Witold Skrzydlewski: Liczyłem, że postawimy trudniejsze warunki drużynie lidera z Piły.

    Witold Skrzydlewski: Liczyłem, że postawimy trudniejsze warunki drużynie lidera z Piły. ©Krzysztof Szymczak

    Żużlowcy Orła Łódź przegrali w 14 maja w Pile 39:51 z liderującą w tabeli I ligi Polonią. Był to zaległy mecz drugiej kolejki.
    Witold Skrzydlewski: Liczyłem, że postawimy trudniejsze warunki drużynie lidera z Piły.

    Witold Skrzydlewski: Liczyłem, że postawimy trudniejsze warunki drużynie lidera z Piły. ©Krzysztof Szymczak

    Łódzcy juniorzy dali sygnał do walki, bo w drugim wyścigu Michał Piosicki i Arkadiusz Potoniec wygrali 5:1. Gospodarze odpowiedzieli w trzecim wyścigu 5:1. Również siódmy bieg gospodarze wygrali 5:1, bo potwierdzał doskonałą dyspozycję Adrian Cyfer. Po siedmiu biegach Polonia prowadziła 22:20.

    Wydawało się po dziewiątym wyścigu, że Orzeł może wygrać w Pile. Rohan Tungate i Aleksand Łoktajew objechali samego Adriana Cyfera. Wygrana 5:1 sprawiła, że łodzianie objęli prowadzenie 28:26. Rosjanin w następnym swoim starcie jednak zawiódł, w parze z Edwardem Mazurem przegrał 1:5. Polonia prowadziła 35:31.

    W następnym wyścigu był remis, a w trzynastym łodzianie ulegli 1:5. Rohan Tungate i Robert Miśkowiak oglądali plecy rywali. To zdecydowało o zwycięstwie Polonii.

    W pierwszym biegu nominowanym sprawcą groźnej kraksy był Edward Mazur. Uderzył w motocykl wyprzedzającego go Wadima Tarasienkę. Obaj żużlowcy upadli na tor. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Edward Mazur bardzo chciał wywalczyć w tym biegu punkty, bo od jego wyniku zależało przedłużenie szans Orła na zwycięstwo. Nie udało się, tak bywa. Ma pecha Edward Mazur, w środę poobijał się w Danii, wczoraj w Pile. Powtórkę wygrał Hans Andersen.

    Obecny na meczu prezes Orła Witold Skrzydlewski najpierw zjadł obiad z senatorem Henrykiem Stokłosą, właścicielem Polonii, a później udzielając wywiadu nie złorzeczył, ale przyznał, że liczył na lepszą postawę swej drużyny.

    50 tys. widzów na Stadionie Narodowym

    - To były najlepsze zawody Grand Prix, bez wątpienia - mówił Maciej Janowski, drugi zawodnik turnieju w Warszawie.

    Polak od początku był wyróżniającą się postacią drugiej rundy indywidualnych mistrzostw świata. Po dwóch seriach z startów miał na koncie komplet punktów i razem z Jasonem Doylem prowadził w klasyfikacji generalnej. Potem zaliczył jeden kiepski wyścig, ale rundę zasadniczą zakończył z kolejnymi dwoma wygranymi i pozycją lidera. Do finału wjechał za plecami Doyle’a, a w finale - po ambitnej i zaciętej walce - na mecie był za Fredrikiem Lindgrenem.

    50 tys. widzów zasiadło na trybunach. - Byłem jak napędzany adrenaliną. To znakomite uczucie startować na tym obiekcie, przy tylu kibicach - mówił Fredrik Lindgren. - Czuję się wyjątkowo, to był dla mnie ważny wieczór. Długo pracowaliśmy na to całym teamem. To zespołowe zwycięstwo, wszyscy wykonali dobrą robotę. No i te tłumy ludzi dały nam dodatkowego kopa.

    Do zakończenia walki o medale zostało jeszcze 10 turniejów, w tym dwa w Polsce - w Gorzowie i Toruniu.

    Nice Polska Liga Żużlowa
    Polonia Piła - Orzeł Łódź 51:39


    Polonia: Adrian Cyfer 12, Michał Szczepaniak 5+1, Norbert Kościuch 13+1, Wadim Tarasienko 7+1, Tomasz Gapiński 13+2, Kacper Grzegorczyk 1, Paweł Staniszewski 0.

    Orzeł: Hans Andersen 12+1, Edward Mazur 5+1, Aleksandr Łoktajew 4+1, Rohan Tungate 5, Robert Miśkowiak 4, Michał Piosicki 5+1, Arkadiusz Potoniec 4+3.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo