Nie chcemy krzywdzić uczniów. Ale chodzi o godność zawodu. Wywiad o strajku nauczycieli z Markiem Ćwiekiem, prezesem ZNP w Okręgu Łódzkim

Maciej KałachZaktualizowano 
(Na zdjęciu Marek Ćwiek, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Okręgu Łódzkim i członek Prezydium Zarządu Głównego ZNP)Maciej Kałach: Działacze ZNP wielokrotnie mówili o koszmarze tzw. podwójnego rocznika, w którym są ostatni gimnazjaliści i pierwsi ósmoklasiści. Teraz związkowcy dokładają temu rocznikowi jeszcze jeden koszmar – widmo strajku, który może sparaliżować egzaminy w gimnazjach i podstawówkach...Marek Ćwiek: Bierzmy pod uwagę, że 8 kwietnia to termin potencjalnego rozpoczęcia strajku. Do tej daty mamy jeszcze miesiąc i dużo może się wydarzyć. Wciąż liczymy na zrozumienie sytuacji przez rząd i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Kompromis jest jeszcze możliwy. Strajku nie rozpoczynamy w pierwszy dzień egzaminu gimnazjalnego, ale dwa dni przed nim. To daje MEN następną szansę na podjęcie rozmów i decyzji.Ale dodatkowy stres na uczniów i rodziców już został nałożony.Jest niepewność, czy te sprawdziany odbędą się, czy nie, ale miejmy na uwadze, że harmonogram Centralnej Komisji Egzaminacyjnej przewiduje termin główny oraz dodatkowy – w czerwcu. Można go wykorzystać w przypadku uczniów, których testy ewentualnie nie odbędą się w terminie pierwszym z powodu strajku.Tej opinii nie podziela CKE, która wydała komunikat, że termin dodatkowy dotyczy uczniów, których w pierwszym spotkało wydarzenie losowe, np. choroba albo awaria autobusu dowożącego do szkoły.Jest harmonogram z wyraźnym określeniem: terminy dodatkowe. Wstrzymam się od oceny interpretacji CKE.Nie obawiacie się, że radykalna forma protestu, a za taką trzeba uznać możliwy strajk w dniach egzaminu, zmniejszy poparcie społeczne dla waszych postulatów – w tym płacowego?Teraz główny postulat dotyczy płac, ale ciągle walczymy o poprawę sytuacji w całym systemie oświaty, w tym o poprawę jakości nauczania. Rodzice uczniów to rozumieją. Mamy od nich telefony do siedziby naszego okręgu. Dzwoniła mama gimnazjalisty. Powiedziała: „Strajkujcie, ja was rozumiem. Rząd zrobił ogromną krzywdę mojemu dziecku, wprowadzając tak nieprzygotowaną reformę”. Ta rodzina przeżyła już tyle, że zakłócenie egzaminów wcale nie byłoby najgorszą z rzeczy, która je spotkała. Oczywiście, są też telefony od osób, które z naszą akcją się nie zgadzają. My prosimy o zrozumienie naszego konstytucyjnego prawa do strajku. Powtarzam: to nie jest strajk rozpoczynający się w dzień egzaminu, on rozpoczyna się dwa dni przed egzaminem. Nie chcemy robić krzywdy uczniom. archiwum
Rozmowa z Markiem Ćwiekiem, prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego w Okręgu Łódzkim i członkiem Prezydium Zarządu Głównego ZNP.

Maciej Kałach: Działacze ZNP wielokrotnie mówili o koszmarze tzw. podwójnego rocznika, w którym są ostatni gimnazjaliści i pierwsi ósmoklasiści. Teraz związkowcy dokładają temu rocznikowi jeszcze jeden koszmar – widmo strajku, który może sparaliżować egzaminy w gimnazjach i podstawówkach...

Marek Ćwiek: Bierzmy pod uwagę, że 8 kwietnia to termin potencjalnego rozpoczęcia strajku. Do tej daty mamy jeszcze miesiąc i dużo może się wydarzyć. Wciąż liczymy na zrozumienie sytuacji przez rząd i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Kompromis jest jeszcze możliwy. Strajku nie rozpoczynamy w pierwszy dzień egzaminu gimnazjalnego, ale dwa dni przed nim. To daje MEN następną szansę na podjęcie rozmów i decyzji.

Ale dodatkowy stres na uczniów i rodziców już został nałożony.

Jest niepewność, czy te sprawdziany odbędą się, czy nie, ale miejmy na uwadze, że harmonogram Centralnej Komisji Egzaminacyjnej przewiduje termin główny oraz dodatkowy – w czerwcu. Można go wykorzystać w przypadku uczniów, których testy ewentualnie nie odbędą się w terminie pierwszym z powodu strajku.

Tej opinii nie podziela CKE, która wydała komunikat, że termin dodatkowy dotyczy uczniów, których w pierwszym spotkało wydarzenie losowe, np. choroba albo awaria autobusu dowożącego do szkoły.

Jest harmonogram z wyraźnym określeniem: terminy dodatkowe. Wstrzymam się od oceny interpretacji CKE.

Nie obawiacie się, że radykalna forma protestu, a za taką trzeba uznać możliwy strajk w dniach egzaminu, zmniejszy poparcie społeczne dla waszych postulatów – w tym płacowego?

Teraz główny postulat dotyczy płac, ale ciągle walczymy o poprawę sytuacji w całym systemie oświaty, w tym o poprawę jakości nauczania. Rodzice uczniów to rozumieją. Mamy od nich telefony do siedziby naszego okręgu. Dzwoniła mama gimnazjalisty. Powiedziała: „Strajkujcie, ja was rozumiem. Rząd zrobił ogromną krzywdę mojemu dziecku, wprowadzając tak nieprzygotowaną reformę”. Ta rodzina przeżyła już tyle, że zakłócenie egzaminów wcale nie byłoby najgorszą z rzeczy, która je spotkała. Oczywiście, są też telefony od osób, które z naszą akcją się nie zgadzają. My prosimy o zrozumienie naszego konstytucyjnego prawa do strajku. Powtarzam: to nie jest strajk rozpoczynający się w dzień egzaminu, on rozpoczyna się dwa dni przed egzaminem. Nie chcemy robić krzywdy uczniom.

ZNP i MEN prześcigają się w publikowaniu odmiennych wysokości pensji nauczycieli. Wy najczęściej używacie przykładu wynagrodzenia stażysty, który rozpoczyna karierę w szkole z wynagrodzeniem ok. 1800 zł na rękę. Dlaczego powinno być od razu o tysiąc złotych więcej?

Bo kwota, uściślając, 1840 zł netto dzisiaj nie zachęca młodego człowieka do żadnej pracy. Mamy dużo młodych nauczycielskich małżeństw – za taką stawkę nie są one w stanie się utrzymać. A na pewno nie w dużym mieście.

Mogą korzystać z 500 plus, bo „nie muszą żyć w celibacie”...

W ZNP żartujemy, że ministrowi Szczerskiemu należy się od nas bukiet kwiatów, bo bardzo pomógł przygotowywanej akcji strajkowej. Choć mówiąc poważnie, była to żenująca wypowiedź. Zwłaszcza w kraju, w którym kasjer w dyskoncie po 2 – 3 latach pracy zarabia tyle, co nauczyciel dyplomowany, czyli stojący najwyżej w hierarchii awansu zawodowego. Choć bardzo szanujemy pracowników handlu, uważamy, że nie jest to właściwa proporcja zarobków, a ten tysiąc przyczyni się do jej naprawy.

Dlaczego takiej determinacji do protestu nie było przed dwoma laty? Wtedy ZNP walczył nie tylko o podwyżki, ale przede wszystkim o zachowanie gimnazjów. Wiosną 2017 r. zapowiedzieliście strajk jednodniowy, który nie przyniósł sukcesu.

Determinacja ZNP była na pewno. Natomiast nie było odpowiedniej skali zrozumienia ze strony nauczycieli. W tamtym proteście wzięło udział tylko niecałe 40 proc. szkół w kraju. Teraz na pewno będzie to ponad 80 proc., a w woj. łódzkim przynajmniej 88 proc. Przed strajkiem w 2017 r. za mała część środowiska oświatowego zrozumiała, jakim zamieszaniem grozi reforma MEN pod przywództwem Anny Zalewskiej. Liceom i technikom wydłużała ona cykl kształcenia o rok, co nie sprzyjało wspierania ze strony ich kadry likwidowanych gimnazjów. Nasza sytuacja też nie była wtedy aż tak dramatyczna jak obecnie, choćby w porównaniu z pracownikami dyskontów. Teraz poparcie dla strajku rozkłada się dość równomiernie we wszystkich typach placówek.

Jak potraktujecie nauczycieli, którzy do strajku nie przystąpią? Znajomy dyrektor podstawówki opowiadał mi, że w tym roku ma tylko jedną klasę ósmą. Do organizacji egzaminu potrzebuje tylko czterech nauczycieli, a tylu „łamistrajków” znajdzie.

Nie wyobrażamy sobie, aby w szkole, w której w referendum większość załogi opowie się za legalną akcją strajkową, odbył się egzamin, jeśli ta akcja przeciągnie się na jego termin. Jako związek mamy swoje metody, aby to osiągnąć.

Jakie?

W tym przypadku nie będę mówił o szczegółach.

W ostatnią środę podczas spotkania ekspertów Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi z dyrektorami szkół kurator oświaty przypomniał, że organizacja sprawdzianów to ich moralny, ale i prawny obowiązek.

Przerabialiśmy to dwa lata temu, kiedy kuratorzy w całym kraju podważali nasze konstytucyjne prawo do strajku. Przykład daje minister Zalewska, odwołując się do naszej misji i posłannictwa, ale wiemy, że to po naszej stronie jest racja. A gra idzie nie tylko o pieniądze, ale i godność naszego zawodu.

Przed naszą rozmową zachęcałem czytelników, aby przekazali mi swoje pytania. Oto jedno z nich: „Komu przesłać fakturę za opiekunkę dla dziecka na czas strajku?”

Najlepiej do MEN, bo to ono odpowiada za obecną sytuację w oświacie. Ale jest możliwość skorzystania z zasiłku opiekuńczego dla pracownika, który musi się podjąć opieki nad dzieckiem do lat 8 z powodu nieprzewidzianego zamknięcia m.in. przedszkola lub szkoły. Oczywiście, taka nieobecność w pracy jest, zgodnie z prawem, usprawiedliwiona. ZNP będzie prowadziło odpowiednią kampanię informacyjną dla rodziców i wiadomość o tym zasiłku również znajdzie się w jej treściach.

Rodzice przeszli w tym roku szkolnym przez rodzaj przedstrajkowego „treningu”. Mówię o tzw. belferskiej grypie, w czasie której przedszkola i szkoły też nie prowadziły normalnych zajęć. Dlaczego ta akcja nie dała nauczycielom podwyżek?

Było to pewne preludium, choć przypomnę, że my tych działań nie inspirowaliśmy. Były oddolne, a to tylko świadczy o skali determinacji nauczycieli. Policjanci osiągnęli cel, bo mieli silniejszą kartę przetargową – bliskość 11 listopada i wydarzeń związanych z tym dniem w Warszawie. Ale powiem tylko, że gdyby akcja związana ze zwolnieniami osiągnęła w całym kraju łódzką skalę, miałaby dużą szansę na powodzenie. Przy okazji świadczyła o złym stanie zdrowia nauczycieli, bo nie wierzę w wydawanie przez lekarzy „lewych” zwolnień. Teraz mamy dalszy etap – przygotowania do legalnego strajku.

Wideo

Materiał oryginalny: Nie chcemy krzywdzić uczniów. Ale chodzi o godność zawodu. Wywiad o strajku nauczycieli z Markiem Ćwiekiem, prezesem ZNP w Okręgu Łódzkim - Dziennik Łódzki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
s
stary belfer

Kolego po fachu, trudno o lepsze podsumowanie. Sądzisz jednak, że Twoje argumenty dotrą do głów "pincetplusów"? Że prostak, który więcej wagarował niż był w szkole i nie potrafił się nauczyć tabliczki mnożenia, a teraz dumnie wychowuje swojego Brajanka do spółki z pustakiem w blond fryzie i z tipsami na paluchach, zrozumie nasza pracę? A co do kolegi porównań (świetnych!) z pracą innych, to dorzucę i swoje. Weźmy takiego gościa machającego łopata i ładującego żwir na wywrotkę abo do betoniarki. Dlaczego płacić mu za 8 godzin tego machania? Przecież dźwiga i wykonuje wysiłek tylko "w górę". W dół, to łopata sama opadnie!!! Sam Newton to opisał ;))) Z tej energii, która wychodzi z kolegi tekstu widać, że jednak kochasz swoją pracę. Je też. I czasem wydaje mi się, że już tylko to mnie w niej trzyma. Wiesz dlaczego nas tak nienawidzą, opluwają, pogardzają? A kto lubi mądrzejszego od siebie?
A tak trochę poważniej. Drodzy adwersarze, krytycy, opluwacze. Życzę Wam wszystkiego dobrego, tylko pragnę zwrócić uwagę na inny zawód z tzw. budżetówki - na pielęgniarki. O nich też często pisano i mówiono wiele pogardliwych rzeczy. Że nic nie robią, że za siedzenie w dyżurce to i tak się im za dużo płaci, itp, itd. Dostawały gów..ne pensje, a harowały coraz bardziej. I co? Teraz mimo, że wywalczyły sobie trochę lepsze wynagrodzenia, to według wszelkich faktów jest ich tak mało, że trzeba zamykać oddziały szpitalne, a gdyby nie praca na dodatkowych etatach, to większość przychodni, poradni, domów opieki, itp nie miałaby ŻADNEGO tzw. średniego personelu.
Traktujcie nauczycieli tak dalej w ten sposób. Pogardzajcie nimi, i opłacajcie tak jak teraz. Tylko chwilowo i to w tzw. przedmiotach ogólnych (nie wszystkich) jest lekka nadwyżka spowodowana burdelem, jaki powstał w związku z likwidacją gimnazjów. W kształceniu zawodowym, gdyby nie emeryci i doładowanie nadgodzinami, wiele szkół trzeba by już dziś zamknąć!!! Żaden rozsądny inżynier nie przyjdzie pracować za pensję niższą niż panie sprzątające szkołę. Przy całym szacunku do "cioć" sprzątaczek, bo bez nich też szkoła by nie mogła działać, a ich pensje to i tak żenada. Wiece, że np. zatrudniając pracownika z wieloletnim stażem np. w przemyśle, lub warsztacie można mu zapłacić tylko najniższe wynagrodzenie tzw. stażysty, bo nie pracował w oświacie i musi przejść ścieżkę tzw. awansu? Albo inny absurd. Pracownicy wyższych uczelni z doktoratami i dorobkiem naukowym, przechodząc do szkół są traktowani jak stażyści, bo praca ze studentami nie liczy się do stażu w oświacie! A Wy oczekujecie Bóg wie jakiego zaangażowania, dydaktycznych fajerwerków, poświęcania życia osobistego dla ucznia, który często traktuje nauczyciela i szkołę jak zło konieczne, a rodzic potrafi napisać, albo nawet w oczy powiedzieć, że jest się nierobem, nieudacznikiem, itp. A jednak Wasze dzieci są uczone, mają opiekę, zdobywają nagrody w konkursach i olimpiadach.
Wypominacie korepetycje. Na prawdę niewielu czynnych nauczycieli się nimi zajmuje. Zdecydowanie więcej jest emerytów, studentów itp. A kto z nich korzysta? Przeważnie (choć nie tyko) szkolne lenie, uczniowie z deficytami chęci i możliwości itp. Weźmy np. matematykę tak drażliwą i podobno trudną. Zdawałem maturę w początku lat 80-tych. Kto pamięta i może porównać ten wie, że dzisiejszy egzamin to na prawdę przy ówczesnym "bzdura" (30%zalicza!!!!). Ilu wtedy brało korki? WYJĄTKI. A jak uczono? Gość robił jeden, dwa przykłady, a potem radźcie sobie. To Wasza matura! Nie umiesz, droga wolna! A mimo to w moim technikum zaczynało nas 35 i maturę zdało 32. A dzisiaj. Uczniowie w klasach maturalnych nie umieją rozwiązać prostego równania z jedną niewiadomą!
Traktujcie nas tak dalej. Żądajcie płacenia za pół czy ćwierć etatu. Za kilka lat szkoły będą, będą uczniowie, tyko kto ich będzie uczył? Może imigranci z Ukrainy?

zgłoś
n
nauczyciel od 28 lat

Kiedy czytam te pełne pogardy i nienawiści do mojego zawodu komentarze, to dodatkowo upewniam się w przekonaniu, ze strajk jest nie tylko potrzebny, ale wręcz konieczny. I na dodatek nasze żądania powinny wzrosnąć nie o postulowane 1 tys. zł, a o tyle przez min. 3 lata. Skoro mam pracować ze świadomością takiej pogardy, skoro i tak będziecie mnie uważać za nieroba, nieudacznika, czy wręcz złodzieja, to chcę choć mieć z tego tytułu gratyfikację. Ludzie, co my Wam takiego złego uczyniliśmy? Wykonujemy swój zawód zgodnie z tym, co każą nam narzucone z góry programy, użeramy się z setkami stron papierów, z narastającą arogancją tak dzieci, jak i (zwłaszcza) rodziców, z nieustannie zmieniającymi się durnymi procedurami itp, itd. Co Was tak nastawia do ludzi, którzy często więcej czasu i wysiłku poświęcają Waszym dzieciom, niż własnym?
Mówicie, że nasza praca to mityczne 18 godzin w tygodniu, że mamy 2, 3 czy według niektórych nawet 5 miesięcy wolnego, że właściwie to "przebywamy" w budynku szkoły głównie pijąc kawusię i plotkując. To może odbijając piłeczkę zapytam prowokacyjnie za co płacimy np. strażakowi? Przecież w czasie dyżuru (zwykle 24 godzinnego) większość siedzi w remizie, śpi, słucha sobie radia, albo ogląda TV, a jak już jedzie do pożaru, to ile minut trzyma w ręku sikawkę, albo robi inne czynności? Założę się, że w sumie to góra 2 godziny, wiec zapłaćmy mu za tyle!!!
Przepraszam Was chłopaki z czerwonych wozów! Wiem na czym Wasza praca polega i, ze gdybym się znalazł w potrzebie, to będziecie pierwszymi, na których można liczyć.To tylko próba wykazania jakimi DEBILAMI są ludzie oceniający pracę innych nie znając jej specyfiki.
Mimo, że większość tzw. "mądrych" i tak ma mnie za nieroba, to spróbuję po raz n-ty wyjaśnić, że te 18 godzin to tyko tzw. "pensum dydaktyczne" w ramach 40 godzin etatu opisanego w umowie o pracę. To czas, jaki każdy MUSI spędzić prowadząc realnie lekcje. Do tych lekcji trzeba przygotować materiały, trzeba poświęcić nieraz równie dużo czasu na zebranie informacji, przygotowanie odbitek, wypisów z literatury, znaleźć coś w necie, itp. Jako fizyk i tzw. zawodowiec wiele czasu spędzam np. na naprawianiu i utrzymaniu przyrządów i pomocy, przygotowaniu różnych rzeczy do pokazania na lekcji, sprzątaniu pracowni po zajęciach, itp. Ostatnio np. spędziłem z 5 godz. po lekcjach naprawiając mierniki i narzędzia, które uczniowie niestety uszkodzili na ćwiczeniach.
Do tego dochodzą min. 2 wywiadówki w semestrze, z 5-6 Rad Pedagogicznych ( po lekcjach), obowiązkowe szkolenia i wiele innych. Ale co o tym może wiedzieć ktoś, kto pojawi się w szkole raz na kilka miesięcy i "wie swoje", bo nieraz widział sąsiadkę nauczycielkę o 12 w Lidlu? A dodajmy jeszcze prace klasowe, kartkówki, duże sprawdziany i inne prace, z reguły sprawdzane godzinami w domu!
Czy urzędnik zabiera niewypełnione dokumenty do chałupy? A u nas to codzienność! A może sprzedawca z Biedronki (dokąd wielu nas wysyła) liczy utarg i sprawdza paragony, które zabiera w torbie ze sobą?
Tak samo z tymi równie mitycznymi miesiącami wolnego. Otóż wbijcie sobie do tych Waszych ogarniętych pogardą łbów, że nawet gdy Wasze Brajanki i Dżesiczki mają wolne, to my bardzo często pracujemy. W lipcu, nawet do ok. 25, trwa rekrutacja do szkół (pracuję w technikum) i mamy dyżury. Zresztą do ok. 5 lipca trwają egzaminy zawodowe i większość z nas siedzi w komisjach, a od min. 20 sierpni zaczynają się poprawki matur i inne egzaminy. Trzeba przygotować wiele dokumentów na nowy rok, jest Rada kończąca definitywnie stary rok i zaczynająca nowy. Tylko trochę lepiej jest w ferie zimowe, ale np. w tym roku terminy kilku egzaminów wyznaczone centralnie przypadły w czasie łódzkich ferii. Ja spędziłem 4 dni po 6 godzin w szkole. Mógłbym tak jeszcze niestety długo
P.S. Już mamy z 5 wakatów - zapraszam, a będzie więcej.

zgłoś
t
tesa

Do Karolka
Wiesz, że w tym momencie oskarżasz lekarzy? Nie przyszło ci do głowy, że nauczyciele chodzą do pracy nawet jak są chorzy, a bo to zapowiedziany sprawdzian, a to wycieczka, którą rodzixe opłacili i nie można/nie wypada odwołać, a to zbliża się jakaś uroczystość i trzeba zrobić inscenizację itp. itd.
Nikt ci nie broni iść do pracy w szkole. Nauczyciele juz odchodzą z pracy i idą do korporacji. Będzie jeszcze więcej. W drugą stronę to nie dziala.

zgłoś
M
Maria

W szkole mojego dziecka 8 klasa totalne rozprężenie nauczycieli materiał nie przerobiony bo ponoć nie starcza czasu bo były strajki nieobecności nauczycieli.

I tak zastępstwa p psycholog zamiast matematyki polskiego- przedmioty egzaminacyjne

Dziecko zdobywa nagrody w konkursach dzięki nazwijmy to domowym kompletom czyli płatnym korepetycjom.
Nie dlatego ze nie jest zdolne ale dlatego ze są gigantyczne luki w przerobiony materiale.
Do tego obecne roszczenia i stres ufundowany dzieciom
Wstyd jak może Pan takie bzdury opowiadać..

zgłoś
M
Marek

zdelegalizować ZNP, zlikwidować dzień nauczyciela jako dzień wolny od pracy, zlikwidować etaty nauczycielskie - wprowadzić kontrakty 1-roczne, a dalszej kolejności 3-5 letnie w zależności od poziomu dokształcania i wyników nauczania. Jeżeli można robić rankingi szkół ( są kryteria ) to dlaczego nie oceniać nauczycieli po wynikach ich pracy.
Jeżeli nauczyciel chcą być wynagradzani za naukę a nie za przyjście do pracy to trzeba im to umożliwić. Na świecie są różne szkoły z różnymi nauczycielami również z takimi nieudacznikami i nierobami jakich wielu w tym zawodzie. A ambitni i dobrze przygotowani do zawodu niech mają dobrą pracę i godne wynagrodzenie. Czas skończyć ze szkołą PRL ( razem ze sławetnym ZNP )

zgłoś
G
Gość

Anastazy piszesz bzdury, o których nie masz zielonego pojęcia. To tez efekt kłamstw i PiSowskiej propagandy. Otóż w pierwszych latach rządów PO-PSL nauczyciele dostali podwyżki, które w sumie wyniosły ponad 40% rozłożone na 3 lata. Był to jeden z większych skoków wynagrodzenia. Od 2012 roku nasze pensje pozostały zamrożone, podobnie jak i w większości budżetówki. Była jedna deflacja - ceny nie rosły, lecz spadały więc pensje miały realną wartość. to dlatego pani Zalewska w swych kłamstwach pokazuje słupki wynagrodzeń tylko po 2012 roku.

zgłoś
A
Anastazy

Godnośc ty wiesz co to godność pajacu!Czemu za rudego kaszuba siedzieliscie cichutko ani pisneliscie, bo i tak gówno byscie dostali !To sprawa polityczna ewidentnie,a za nie wykonanie materiału szkolnego powinni was wypierdzielic ze szkoł !!!

zgłoś
r
realista

Wystarczy wypowiedzieć Konkordat, ograniczyć ilość przyjmowanych uczniów (egzaminy wstępne na każdy poziom edukacji) i pieniądze się znajdą.

zgłoś
A
Anna

Prawo do zasiłku opiekuńczego przysługuje jedynie w przypadku, gdy zamknięcie przedszkola lub szkoły, do których uczęszcza dziecko jest traktowane, jako nieprzewidziane, jeśli rodziców zawiadomiono o tym w terminie krótszym niż 7 dni przed zamknięciem. W chwili obecnej wiadomo, że rozpoczęcie strajku zaplanowano na 8 kwietnia, więc zgodnie z prawem prawo do zasiłku opiekuńczego w tym przypadku rodzicom przysługiwać nie będzie. Tak samo było w trakcie grudniowo-styczniowych masowych zwolnień nauczycieli. W przedszkolach opiekę nad dziećmi sprawowali dyrektorzy a więc nie były one oficjalne zamknięte. Początkowo popierałam walkę nauczycieli o wyższe wynagrodzenia, jednak po tym jak dwukrotnie musiałam brać nieplanowany urlop wyłącznie z tego powodu, że przedszkole z powodu masowej nieobecności nauczycieli nie było w stanie zapewnić opieki dziecku moje poparcie znacznie spadło. Myślę, że jak większość rodziców urlop rodzica w przypadku dzieci przedszkolnych jest na wagę złota, gdyż w wakacje przedszkole jest przez cały miesiąc zamknięte. Miejsca w przedszkolach dyżurujących są ograniczone więc w większości przypadków rodzice kurczowo trzymają swoje urlopy by móc w okresie wakacyjnym zapewnić opiekę dziecku.
Poza tym jest naprawdę wiele grup zawodowych, gdzie pracują ludzie z wyższym wykształceniem, mnóstwem dodatkowych kwalifikacji, wykonują pracę, za którą ponoszą dużą odpowiedzialność zaś ich zarobki są na poziomie 2100 zł netto.

zgłoś
W
WYPOWIEDZIEC KONKORDAT

.

zgłoś
K
Karolek

Na godność zawodu nauczyciele zapracowali m.in. lewymi zwolnieniami.
Na marginesie: strajk szkolny był we Wrześni za Wilusia a teraz to jest strajk nauczyciel.

zgłoś
G
Gość

Chodzi wyłącznie o kasę

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3