Nie ma pieniędzy na superrozrywkę, Łódź stawia na "Lato z...

    Nie ma pieniędzy na superrozrywkę, Łódź stawia na "Lato z kocykiem"

    Matylda Witkowska, Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Nie ma pieniędzy na superrozrywkę, Łódź stawia na "Lato z kocykiem"
    1/6

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Paweł Łacheta

    Lato z kocykiem? Brzmi, jak "Wakacje z duchami". A jednak to całkiem poważna inicjatywa, której powagi swym majestatem nadaje Radosław Stępień. Osobistym przykładem wiceprezydent pokazuje, jak można spędzić lato w mieście z kocykiem w ręku, a nawet pod pupą. A co poza tym Łódź ma do zaoferowania mieszkańcom na czas wakacji? Trochę powtórki z rozrywki, trochę nowych inwestycji o mało porażającej skali, i jak zawsze - dużo zapowiedzi.
    Pierwszym miejscem, w którym szuka ochłody łodzianin, są miejskie baseny oraz ośrodki wypoczynkowe nad zbiornikami na obrzeżach miasta. Ich oferta jest, delikatnie mówiąc, różna. Najnowszym i najbardziej atrakcyjnym obiektem jest Aquapark Fala. Obiekt wybudowany przez słoweńską firmę z dużym rozmachem i sporym zarazem marnotrawstwem powierzchni, został z czasem przejęty przez miasto. W ramach przygotowań do prywatyzacji rozpoczęło się uatrakcyjnianie obiektu i zapełnianie pustych przestrzeni.

    W ostatnich sezonach aquapark przyzwyczaił łodzian do nowych atrakcji szykowanych na wakacje. W kolejnych latach pojawiła się m.in. zjeżdżalnia kamikadze, zjeżdżalnia rodzinna, nowe place zabaw, a po ostatniej przerwie technologicznej - drzewo ze sztucznym deszczem. Pod tym względem obecny rok różnić będzie się od poprzednich. Z nowych atrakcji pojawić ma się jedynie... malowidło na ścianie za placem zabaw. Za to w przyszłym roku będzie COŚ. Nie wiadomo tylko, co. Anna Pawlak, rzecznik aquaparku, zapowiada "inwestycję zewnętrzną", ale nie może powiedzieć jaką.

    Większość miejsc, w których można zażyć kąpieli, należy do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Sztandarowym obiektem wśród nich jest Wodny Raj na Teofilowie - jest najnowszy, składa się z części zewnętrznej na sezon letni oraz całorocznej, z licznymi atrakcjami. Ale są też pod skrzydłami MOSiR takie miejsca, jak basen Promienistych. Tu czas jakby stanął w miejscu lata temu. Inwestycje są prowadzone nie na basenie, lecz w sąsiedniej hali sportowej.

    Na pocieszenie można dodać, że zmian może się doczekać inny relikt minionych czasów - basen Anilana. Choć też nic pewnego. W tym sezonie został zamknięty, bo woda nie spełniała norm. W planie na ten rok przewidziany jest remont stacji uzdatniania wody. Obecnie przygotowywane są projekty jej wymiany, efekty pracy mamy zobaczyć w przyszłym roku.

    Marzeniem dyrektora MOSiR-u jest zadaszenie basenu i zmienienie go w obiekt całoroczny. Drobny szkopuł - na to oczywiście potrzebne są pieniądze, których MOSiR nie ma. Pozostaje wierzyć, że jakimś cudem inwestycję uda się przeprowadzić w ramach budżetu obywatelskiego - bo taki właśnie projekt został zgłoszony. Zakłada przykrycie basenu rozsuwaną kopułą z poliwęglanów. Latem basen działałby jako zewnętrzny, zimą - jako obiekt kryty, podobnie jak kiedyś Olimpia. Problemem jest ogromna konkurencja wśród obywatelskich projektów, a do wydania jest ledwie 20 mln zł w skali całego miasta.

    Największą inwestycją, która realnie ma zmienić jakość wypoczynku łodzian, jest kończony właśnie projekt Ekohydrologicznej Rekultywacji Zbiorników Wodnych Arturówek, prowadzony w ramach unijnego programu Life +. W ramach trwającego już czwarty rok i wartego 1,24 mln euro projektu, naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego opracowali i wprowadzili do stawu rozwiązania pozwalające zwalczyć rozwijające się co roku sinice. Zbiorniki zostały oczyszczone z mułu, wprowadzono naturalne instalacje filtrujące oraz pływającą wyspę, która ma stanowić schronienie dla zooplanktonu, który będzie walczył z sinicami. W poniedziałek ma się odbyć pierwsze badanie wody. Jeśli będzie pozytywne, kąpielisko będzie otwarte dla łodzian. Według zapewnień naukowców, woda ma być dużo lepsza.

    Jednym z założeń projektu rekultywacji Arturówka było opracowanie metod, które później można będzie zastosować na innych łódzkich zbiornikach, zwłaszcza na Stawach Stefańskiego. Zbiornik ten od lat ma najgorszą w Łodzi jakość wody, bywa, że przez większą część sezonu nie jest dopuszczony do kąpieli. Także w tym roku jest, póki co, zamknięty. Od czasu rozpoczęcia projektu Life + o rekultywacji Stawów Stefańskiego jest jednak cicho. Jak zapewnia Radosław Podogrodzki, dyrektor MOSiR, jest to docelowe rozwiązanie, które "co roku jest rozważane".

    Nie będzie inwestycji na tzw. Młynku, choć korzystający z niego mieszkańcy Widzewa i Dąbrowy narzekają na brak atrakcji. Dyrektor Podogrodzki mówi, że plac zabaw na Młynku jest "średnio wykorzystywany". I dodaje, że sam plac zabaw ludzi nie przyciągnie, konieczne byłyby kompleksowe inwestycje. A mając do wyboru inwestycje w miejsca już chętnie odwiedzane przez łodzian albo tworzenie nowych, MOSiR wybiera to pierwsze.

    A więc na co możemy liczyć? Docelowo wizje kreślone w MOSiR zapierają dech w piersiach: przy miejscach zwyczajowo wykorzystywanych do kąpieli, a więc w Arturówku, na Stawach Jana i Stawach Stefańskiego mają powstać sztuczne baseny, w których będzie można utrzymać dobrą jakość wody. Inwestycje wymagają jednak tak wielkich nakładów, że nikt poważnie nie określa nawet terminu ich wykonania.

    Na szczęście są obiekty, w których widać drobne, lecz pozytywne zmiany. MOSiR postawił w tym roku na dzierżawę obiektów prywatnym firmom, które mają pieniądze i ciekawe pomysły na ich zagospodarowanie. W ten sposób w Arturówku pojawiła się "tyrolka", pozwalająca przejechać na linie z jednej strony stawu na drugi, połączona z umiejscowionym tam parkiem linowym.

    Na Stawach Stefańskiego dzierżawca przystani uruchomił pierwszy w Łodzi wakepark, czyli instalację do uprawiania wakeboardingu - sportu łączącego snowboard z nartami wodnymi. Według właścicieli pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę: w ładne weekendy rezerwacje są od rana do wieczora. Na tej samej zasadzie MOSiR chce zapewnić łodzianom kolejne atrakcje: w fazie negocjacji jest kwestia wybudowania w Parku 3-go Maja parku linowego. MOSiR rozmawia też z Polskim Związkiem Żeglarskim w sprawie organizacji na Stawach Stefańskiego szkółki żeglarskiej.

    Nie dalej, jak trzy tygodnie temu Rada Miejska przyjęła projekt strategii rozwoju i rozbudowy łódzkiego zoo. W ciągu najbliższych 9 lat w ogród mają być wpompowane 43 mln zł. Na lata 2013-15 zaplanowano budowę obiektu dla panter śnieżnych, jaguarów i pum, rewitalizowana będzie Skała Lemurów, modernizowany wybieg dla niedźwiedzi, słoni oraz akwarium. Kolejne lata to kolejne remonty, na koniec programu zaplanowano budowę pawilonu dla tropikalnej dżungli.

    Łódzkie zoo jest dopiero dziesiąte w kraju pod względem wielkości (16 ha), ponoć jednak znajduje się na czwartym lub piątym miejscu pod względem zróżnicowania gatunków zwierząt (356 gatunków, 2566 zwierząt). W Polsce jest 16 ogrodów zoologicznych, czyli wstydu nie ma, rewelacji też. Odwiedzający zazwyczaj chwalą sobie to miejsce. Szkoda tylko, że za wstęp muszą zapłacić o złotówkę więcej niż przed rokiem. Zresztą nie tylko tam.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo