Nie słyszałem, by za kłamcę lustracyjnego uznano konsultanta SB

Andrzej Paczkowski
Andrzej Paczkowski
Andrzej Paczkowski Marcin Obara
O tym, że Jan Tomaszewski (poseł elekt, wybrany w Łodzi z listy PiS- red.) mógł być konsultantem Służby Bezpieczeństwa, już słyszałem.

Nie tak dawno byłem promotorem pracy doktorskiej, której autor cytował analizy Tomaszewskiego, z których wynikało, że igrzyska olimpijskie w Los Angeles to jakiś imperialistyczny spęd. Tyle że w ustawie lustracyjnej kluczowe są tzw. osobowe źródła informacji, którymi może być tajny współpracownik czy kontakt operacyjny, ale nie konsultant. Tajny współpracownik to jest ktoś, kto podpisał dokument o współpracy z SB, przekazywał informacje w zamian za jakieś gratyfikacje, a przede wszystkim kogoś skrzywdził. Także wzór oświadczenia lustracyjnego dla osób pełniących funkcje publiczne dotyczy tajnej i świadomej współpracy. Sąd Najwyższy na tyle to zawęża, że bywają wyroki dosyć kuriozalne. Przykładem jest sprawa Mariana Jurczyka, który podpisał współpracę, przekazywał informację, pobierał gratyfikację, ale... nikogo zdaniem sądu nie skrzywdził, nie był zatem w tym rozumieniu kłamcą lustracyjnym. A czy Jan Tomaszewski kogoś skrzywdził? Nie wiem. Wiem, że konsultant niczego nie podpisywał, był tylko pytany o opinie w jakiejś sprawie, na przykład czytano mu jakiś tekst, a on analizował, kto mógł być jego autorem. Teraz jest pytanie, czy Instytut Pamięci Narodowej potwierdzi po swej rutynowej kontroli informacje "Newsweeka", że w archiwach są informacje, dotyczące Jana Tomaszewskiego jako konsultanta SB. Ta rutynowa kontrola właśnie trwa, tak jak po każdych wyborach czy uzupełnieniu składu parlamentu. Nawet jeśli tak się stanie, to nie jest to jednoznaczne z tym, że prokurator lustracyjny uzna to za wystarczający dowód na to, by podważyć oświadczenie lustracyjne Jana Tomaszewskiego. Ale gdyby prokurator w ten sposób zadziałał, to sprawa musiałaby trafić do sądu. A ten rozstrzygnie prawomocnie, czy Tomaszewski skłamał i traci mandat posła, czy też żadnej współpracy z SB w rozumieniu ustawy lustracyjnej nie było. Jak się w tej sprawie zachowa biuro lustracyjne IPN? Tego nie wiem, bo jestem historykiem, a nie prokuratorem. Faktem jednak jest, że tak jak większość z nas, słyszałem o procesach dotyczących tajnych współpracowników czy kontaktów operacyjnych, ale nigdy o procesach konsultantów SB. Zresztą Jan Tomaszewski może też szukać ścieżki do autolustracji i samemu skierować sprawę do sądu.
not. Marcin Darda

Andrzej Paczkowski
profesor historii, przewodniczący Rady IPN

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie