Nie tylko samochód...

    Nie tylko samochód...

    Artykuł sponsorowany

    Dziennik Łódzki

    Nie tylko samochód...
    U progu lata wiele osób staje przed dylematem wyboru i kupna odpowiedniego roweru. Rower ma, przede wszystkim, pasować do stylu jazdy. Jeśli nie interesuje nas sportowy wyczyn a rower ma nam służyć głównie do jazdy po mieście (praca, uczelnia itp.) oraz chcemy mieć możliwość przewiezienia zakupów, torebki bądź plecaka, wybieramy rower miejski.
    Nie tylko samochód...
    Miejski rower nie musi być wcale klasycznym "holendrem". Powinien mieć natomiast: błotniki i chlapacz z przodu, przynajmniej kilka biegów, bagażnik i sakwę oraz wszelkie elementy odporne na brud i kaprysy aury, tj. piastę z wewnętrznymi biegami, osłony na łańcuch, bębnowe hamulce itp. Zbędne są: amortyzatory, koła w "góralowym" rozmiarze 26 cali. W "mieszczuchu" lepiej sprawdzą się koła 28 cali z oponami bez agresywnego bieżnika.
    Rower na wycieczkę to, oczywiście, tak zwany crossowy. To w zasadzie "ułagodzona" odmiana "górala". Ma taki sam osprzęt, ale większe, 26-calowe koła. To rower najbardziej uniwersalny. Można do niego domontować dowolne akcesoria (błotniki, bagażnik itp.) i przekształcić w rower turystyczny bądź miejski.

    Rower na długie, wielodniowe wyprawy to model turystyczny, czyli trekkingowy. A może lepiej wziąć zwykłego "crossa" i dokupić potrzebne akcesoria? Rowery trekkingowe wyposaża się w olbrzymią liczbę ciężkich i niekoniecznie przydatnych akcesoriów.

    Jeśli zamierzamy podróżować po drogach twardych, dobrym wyjściem może okazać się tzw. poziomka. Dzięki niej niestraszne będą bóle nadgarstków bądź pleców, nawet po bardzo długiej jeździe. Rower poziomy jest dłuższy, cięższy i mniej zwrotny. Nie nadaje się także (zazwyczaj) do jazdy w terenie.

    Rower górski: ma mocne koła i amortyzację, toteż ciężko go uszkodzić. Poza tym, ma bardziej terenowe przełożenia, dostosowane do stromych podjazdów i dróg, którym daleko do gładkiego, przyjemnego asfaltu.
    Rower szosowy: wąskie, stawiające minimalny opór ogumienie, aerodynamiczna pozycja i ciasno zestopniowane, szosowe przełożenia. To maszyna sportowa, w której nie ma kompromisu między szybkością a wygodą. Liczy się prędkość i niska masa.

    A może rower elektryczny? To zwykle "trekking" bądź rower miejski wyposażony dodatkowo w zasilany akumulatorem silnik, który wspomaga rowerzystę. Zalecany dla osób o słabej kondycji fizycznej, np. ludzi starszych bądź z problemami układu krążenia.

    Jest jeszcze rower składany, który okazuje się olbrzymim udogodnieniem dla osób podróżujących, np. koleją, bowiem po zapakowaniu w torbę traktuje się go jak zwykły bagaż.

    A co z tzw. ostrym kołem? Ostre koło to raczej stan umysłu, za którym stoją moda i pewna filozoficzna otoczka. Wszystkim, którzy cenią praktyczność, radzimy coś innego, niż rower bez biegów, wymuszający mocno pochyloną pozycję. Chyba że minimalizm cenimy ponad wszystko.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo