Nieważne referendum ws. podwyżek w MPK Łódź. Zabrakło 26 głosów, a byli i głosujący przeciw podwyżkom

Marcin Darda
Marcin Darda

Wideo

Udostępnij:
Załoga MPK Łódź w referendum wypowiadała się w temacie, czy chce podwyżek od października 2021 r. Referendum okazało się jednak nieważne przez zbyt niską frekwencję, a jego fiasko oznacza koniec sporu zbiorowego w spółce, co oddala widmo strajku ostrzegawczego przed Wszystkich Świętych.

REFERENDUM W SPRAWIE PODWYŻEK MPK ŁÓDŹ

W referendum rozpisanym na 5 i 6 października uprawnionych do głosowania było 3,1 tys. pracowników. Ogłoszono je po tym, jak strona związkowa nie dogadała się z prezesem Zbigniewem Papierskim w sprawie podwyżek w trakcie sporu zbiorowego. Ostatnia propozycja związków brzmiała: 2 zł podwyżki za godzinę pracy dla stanowisk robotniczych i 340 zł dla stanowisk nierobotniczych od października 2021 r., tymczasem prezes MPK proponował 1,1 tys. zł brutto wypłaconych jednorazowo dla każdego członka załogi w ramach tzw. kwoty szczególnej. Załoga w referendum odpowiadała na pytanie, czy jest za podwyżkami, przy czym głos za oznaczał jednocześnie głos przeciw jednorazowej wypłacie.

Wyniki? Za podwyżkami ponad 1,4 tys. pracowników, przeciw około 100, ale do tego, by referendum było wiążące zabrakło 26 głosów. Pytanie, co to za pracownicy, którzy nie chcą podwyżek, tylko z pozoru jest absurdalne, bo odpowiada na pytanie o grę i relacje między związkami zawodowymi, a prezesem spółki.

Otóż w spór zbiorowy na tle sytuacji płacowej w MPK weszły cztery z ośmiu związków zawodowych. Dwa największe, ale nie uczestniczące w sporze, czyli Związek Zawodowy Kierowców i Motorniczych Komunikacji Miejskiej w Łodzi oraz Solidarność wprost rekomendowały swoim członkom, by... nie brali udziału w referendum. Pierwszy z tych związków wydał komunikat, którego logika jest następująca: jeśli referendum będzie ważne, to spór zbiorowy nie zakończy się z pewnością w 2021 r., tymczasem podwyżki dla załogi mają być od stycznia 2022 r. Lepiej zatem zdusić referendum, bo zamknie spór zbiorowy i otworzy drogę do podwyżek w 2022 r. Przy czym stwierdzono wprost, że 1,1 tys. brutto dla wszystkich "w tej chwili" i podwyżki od stycznia to "propozycja Pana Prezesa Zbigniewa Papierskiego", co oznacza, że te związki negocjowały z prezesem nie tylko podwyżki, a może i grę na niską frekwencję w referendum.

Co zatem ugrał prezes na fiasku referendum? Nie wypłaci podwyżek w 2021 r., a tylko 1,1 tys. zł brutto dla każdego, czyli tak jak chciał, poza tym nieważność referendum oznacza koniec sporu zbiorowego i brak strajku ostrzegawczego w okresie Zaduszek, co oznaczałoby paraliż miasta. Ale największym zyskiem zarządu MPK jest w tej sytuacji zamknięcie sporu, bo wizerunkowo oznacza to przynajmniej formalny spokój w spółce, co zadowoli prezydent Hannę Zdanowską (PO).

Związki, które referendum przegrały, paradoksalnie nie są jednak przegrane do końca. Otóż na referendum mimo akcji "zniechęcających" i tak przyszło niemal dwa razy więcej ludzi niż liczą cztery związki, które weszły w spór. Druga kwestia jest taka, że przecież spór zbiorowy ogłosiły, bo prezes MPK odrzucał ich wszystkie roszczenia płacowe, a teraz obiecał podwyżki, choć nie od października, a od stycznia 2022 r. Jednak jeśli pieniądze na podwyżki nie znajdą się w tzw. powierzeniu, które MPK otrzymuje z budżetu miasta, rok 2022 może być naprawdę burzliwy w spółce.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ustawka śmierdząca
Dodaj ogłoszenie