ZOBACZ
    ZDJĘCIA

    Wystawa Kotów w Łodzi.

    Rozwiń
    „Nostalgia za Kresami" w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w...

    „Nostalgia za Kresami" w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi [ZDJĘCIA]

    Dariusz Pawłowski

    Dziennik Łódzki

    „Nostalgia za Kresami" w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi [ZDJĘCIA]
    1/14
    przejdź do galerii

    ©Łukasz Kasprzak

    Wystawa „Nostalgia za Kresami. Ludowa tkanina wileńska, poleska i huculska” w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi
    Dawna chata z Huculszczyzny, i jej wyposażenie – a to wszystko z tektury, na której prezentowane będą tkaniny. To jeden z elementów wystawy „Nostalgia za Kresami. Ludowa tkanina wileńska, poleska i huculska”, którą przygotowuje łódzkie Centralne Muzeum Włókiennictwa.

    Ekspozycja, której wernisaż zaplanowano na 30 marca, to sentymentalna podróż na Kresy, ale nie dworów i dworków, tylko wsi i jej mieszkańców.
    Codzienność i obyczajowość ludzi tamtego regionu odnajdziemy w historycznych tkaninach i ich przeznaczeniu. Widzowie zobaczą m.in. wileńskie radziużki, białoruskie dzierużki, huculskie kilimy i niezwykłe, unikatowe dziś czarne hafty poleskie.

    – Pragniemy podkreślić bogactwo regionalnej kultury wieloetnicznej Polski kresowej – wyjaśnia Lidia Zganiacz, kurator wystawy. – Pokażemy około stu tkanin, głównie z okresu międzywojennego, ale też bardziej współczesnych.

    Jak podkreślają twórcy wystawy, eksponaty, które się na niej znajdą pełniły nie tylko rolę użytkową czy dekoracyjną – miały także duże znaczenie w obrzędach religijnych, np. lniane lub lniano-bawełniane ręczniki, zdobione haftem i koronkami. W domach i kościołach były zawieszane nad świętymi obrazkami, a panna młoda podczas wesela rozdawała je w podarunku swoim krewnym i ważniejszym gościom. Z kolei charakterystyczne dla wystroju wnętrza domu na Huculszczyźnie, wieszane na ścianie kilimy, odgrywały dużą rolę w obrządku pogrzebowym – nakrywano nimi trumny zmarłych, a po ceremonii pozostawiano w cerkwi czy kościele. Inna typowa huculska tkanina – liżnik, czyli rodzaj grubego, włochatego koca, była używana jako kołdra. Nakrywano nią ławy i łóżka, ale też służyła jako dekoracja domu. Wierzono, że liżniki przynoszą szczęście, więc często ofiarowywano je młodej parze jako prezent ślubny.

    Oprócz tkanin zaprezentowane zostaną niezwykle rzadkie czarne hafty poleskie. Zdobiono nimi ręczniki, obrusy oraz fragmenty stroju. – Nie występują już w miejscach, w których powstawały, nie zachowały się także w muzeum białoruskich, a i w Polsce jesteśmy prawdopodobnie jedynym muzeum, które je posiada – dodaje Aneta Dalbiak, dyrektor Centralnego Muzeum Włókiennictwa.

    Ekspozycję uzupełniają niezwykłe, klimatyczne, archiwalne fotografie wnętrz, ludzi i pejzaży wykonane w latach trzydziestych XX wieku przez Józefa Szymańczyka. Szklane negatywy – zakopane w walizce w przydomowym ogrodzie – cudem przetrwały czas wojny. Teraz możemy przyjrzeć się strojom ówczesnych mieszkańców Kresów i otoczeniu, w którym żyli. Zaprezentowany zostanie również cykl fotografii, wykonanych w latach 2008-2011, pokazujący miejsca, gdzie nadal powstają liżniki oraz sposób ich produkcji, który niewiele się zmienił od przełomu XIX i XX wieku.

    Co ciekawe, niecodzienna aranżacja przestrzeni wystawienniczej tworzona jest z elementów z tektury, autorstwa Franciszka Kłaka, który od lat pracuje z tym materiałem.

    – Zakochałem się w tym materiale, gdy moja córka przygotowywała pracę z tektury w Akademii Sztuk Pięknych – opowiada Franciszek Kłak. – Od tego czasu wykonałem już wiele różnych przedsięwzięć z tektury: od dużego formatu elementów aranżacji po na przykład makiety z odwzorowanymi kościołami. Stworzyłem też rozmaite meble, które były sprawdzane przez różne osoby: i okazywało się, że na krześle z tektury spokojnie można usiąść.

    Część z prezentowanych na wystawie eksponatów trafiło do Łodzi z Krakowa, gdy Centralne Muzeum Włókiennictwa powstawało. Będzie można zobaczyć między innymi tkaninę z pierwszym muzealnym numerem inwentarzowym. Trzeba jednak pamiętać, że do Łodzi po wojnie trafiło niemało przesiedleńców z Kresów – oni również przekazywali tkaniny. Sporo elementów pochodzi z prywatnej kolekcji artystki i entuzjastki sztuki ludowej – prof. Eleonory Plutyńskiej.

    Wystawę w CMW można zwiedzać do 20 sierpnia, towarzyszyć jej będzie bogaty program edukacyjny: wykład, warsztaty dla dzieci oraz oprowadzania kuratorskie.


    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Co się dzieje w tym Muzeum?!

    Zawiedziony (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Całe szczęście, że ta wystawa się tam pojawi, bo w Muzeum Włókiennictwa ostatnio tkaniny jak na lekarstwo. Byłem tam niedawno i zastanawiam się, co się dzieje z tym Muzeum. Zniknęły dwie ciekawe...rozwiń całość

    Całe szczęście, że ta wystawa się tam pojawi, bo w Muzeum Włókiennictwa ostatnio tkaniny jak na lekarstwo. Byłem tam niedawno i zastanawiam się, co się dzieje z tym Muzeum. Zniknęły dwie ciekawe wystawy o modzie i Geyer. Jak na powierzchnię, którą dysponuje Muzeum to świeci ono pustkami. Ktoś chyba powinien się przyjrzeć, w jakim kierunku zmierza ta placówka…zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo