Nudny zjazd łódzkiej Platformy Obywatelskiej

Marcin Darda
Marcin Darda
Marcin Darda fot. Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego
W sobotę zjazd wyborczy łódzkiej Platformy Obywatelskiej, chyba najnudniejszy w historii. Premier Donald Tusk goszcząc w poniedziałek w Łodzi po festiwalu obietnic znalazł czas, by na zamkniętym spotkaniu namaścić na szefową łódzkiej PO Hannę Zdanowską.

To była nawet nie formalność, a po prostu ukłon, bo i tak większa część PO w Łodzi nie widzi kogoś innego na tym fotelu. Oczywiście zawsze istnieje margines, że mimo takiej rekomendacji ktoś na zjeździe się wychyli, ale zrobi to tylko dla zdjęcia w gazecie, bo i tak nie ma szans na zwycięstwo. Jak to powiada jeden z klasyków łódzkiej PO "polityka to matematyka, a wszystkie szable są policzone".

Gdzie zatem sobotniemu zjazdowi do emocji sprzed trzech i pół roku? Kandydatem najpierw został minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, co miało być tylko środkiem do celu, czyli zdobycia prezydentury Łodzi. A jako, że Kwiatkowski odsłonił się bez uprzedzenia o tym ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, to i Grabarczyk nie chciał być gorszy. Też ogłosił start.

Okładanie się po czaszkach obu ministrów przerwał dopiero Tusk, który dzień przed wyborami "poprosił" obu, by się wycofali. Grabarczyk się wycofał zgłaszając Zdanowską, Kwiatkowski się wycofał nie wskazując nikogo. W zastępstwie za niego Jana Mędrzaka zgłosiła Wiesława Zewald. I Mędrzak, urzędujący wtedy szef łódzkiej PO, przegrał ze Zdanowską i to z bladym wynikiem. Niektórzy mówią, że mógł wypaść lepiej, gdyby się go Kwiatkowski nie wyparł.

Ale te emocje w wyborach w łódzkiej PO zawsze jakieś tam były, bo niemal zawsze było dwóch kandydatów. W 2006 r. Maciej Grubski pokonał Cezarego Grabarczyka, co tak zbulwersowało Johna Godsona, że ten na chwilę wystąpił z partii. Gdy Grubski został senatorem, wspaniałomyślnie zrezygnował z posady partyjnej. Namaścił starego przyjaciela Mędrzaka, a ten pokonał późniejszego komisarza Łodzi Tomasza Sadzyńskiego.

Mało kto pamięta, że Sadzyński miał kiedyś ambicje rządzić łódzką Platformą. Przed Grubskim Platformą rządził także Jan Mędrzak, ale czy miał konkurenta w wyborach, tego nie pamięta nawet on sam. A teraz...

A teraz łódzka Platforma ma tę "małą stabilizację", która według jej ścisłego dowództwa powinna nastąpić trzy lata temu. Teraz w zarządzie nie będzie ani Kwiatkowskiego, ani nikogo z jego radnych, których z partii usunięto. Trzeba było Tuskowi wypchnąć Kwiatkowskiego do NIK, żeby ta mała stabilizacja nadeszła, choć cena jest wysoka, bo oznacza utratę większości przez PO w Radzie Miejskiej. I pomyśleć, że jedyne emocje na zjeździe PO będą dotyczyć tylko tego, ile miejsc w zarządzie stracą Młodzi Demokraci.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
as
Ale trzeba by najpierw mieć pojęcie
k
kacperek
Jak może być nudno w partii,która ma w szeregach takiego błazna jak Niesiołowski?
w
wacek
PO to dno
o
ostatnie namaszczenie
POcałunek śmierci
P
POlit zombie
muł i kilo kitu
P
POlit zombie
muł i kilo kitu
Dodaj ogłoszenie