O kulcie jednostki czyli o Stalinie i... Piłsudskim

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Autor ma żal do aliantów, że w wyniku bezmyślnego nalotu zrujnowali klasztor Monte Cassino
Autor ma żal do aliantów, że w wyniku bezmyślnego nalotu zrujnowali klasztor Monte Cassino Wikipedia
Rozdział nosi tytuł „Kult jednostki”. Zaglądam do niego, aby dowiedzieć się czegoś nowego o Stalinie, a dowiaduję się o... Piłsudskim. W ten sposób Ludwik Stomma, autor zbioru publicystki historycznej „Polskie złudzenia narodowe” wydanej przez Iskry, polemizuje z pewnymi mitami, które wyrosły wokół wydarzeń historycznych. Zapowiada, że będzie szargał świętości i słowa dotrzymuje.

W „Kulcie jednostki” autor przytacza teksty sprzed wojny, w których przesadnie, wręcz na kolanach, poezją i prozą sławiono myśli i czyny Józefa Piłsudskiego. Porównuje to z dytyrambami ku czci Józefa Stalina i znajduje liczne podobieństwa - takie same przymiotniki: genialny i nieśmiertelny oraz figury symboliczne: lew i orzeł. Syn znanego publicysty „Tygodnika Powszechnego” zaznacza jednak, że ma sentyment i szacunek wobec Marszałka, którego portret wisi w jego gabinecie. Chodzi mu jedynie o to, aby w Polsce nie przesadzać z kadzeniem wybitnym postaciom historycznym.

Ciekawe są uwagi Stommy dotyczące powstania warszawskiego. Autor nie wnika w spór podstawowy, czy decyzja o wybuchu powstania była słuszna, czy niesłuszna, lecz zajmuje się wątkiem mniej poruszanym. I zaczyna od przytoczenia scysji w Londynie między Stefanem Kisielewskim a gen. Tadeuszem Pełczyńskim, jednym z inicjatorów pamiętnego zrywu w 1944 roku. „Kisiel” zapytał dlaczego stracił fortepian i domową bibliotekę, czyli spytał o sens powstania. W odpowiedzi usłyszał, że jest demagogiem. Stomma podkreśla, że brakuje mu w kraju głębszej refleksji nad tym, że podczas powstania uległy zagładzie skarby kultury i sztuki. Chodzi zarówno o pałace, kościoły i biblioteki, jak i domowe kolekcje mebli, obrazów, książek i cennych pamiątek gromadzonych od wielu pokoleń.

Pierwszy szwoleżer Drugiej Rzeczypospolitej

Autor zajął się też klasztorem Monte Cassino, który nazywa jednym z cudów kultury europejskiej. Zaznacza, że Niemcy chcieli go uratować, więc wyłączyli z systemu fortyfikacji. I ma żal do aliantów, że zniszczyli wspaniałe opactwo w wyniku „bezmyślnego i taktycznie zbędnego nalotu”. Niemcy zajęli dopiero ruiny klasztoru i przystąpili do zażartej obrony, w wyniku której załamały się szturmy aliantów. I dopiero żołnierze Andersa umieścili sztandar na zdobytym wzgórzu klasztornym. Autor twierdzi, że było to gorzkie, okupione licznymi ofiarami zwycięstwo. A to dlatego, że wywodzący się głównie z Kresów żołnierze wiedzieli, że nie wrócą do domów i swych małych ojczyzn, gdyż te - w wyniku zdrady w Teheranie - znajdą się w ZSRR. A mimo to ruszyli do boju, bo tak im honor nakazywał. Stomma daje do zrozumienia, że oto mamy kolejną, daremną, narodową ofiarę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie