O referendach nie decydujmy bez realiów

    O referendach nie decydujmy bez realiów

    Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Na blogu napisałem, że cieszy mnie, iż referendum w Łodzi nie będzie, bo być może prezydent i radni na nie zasługują, ale nie zasługuje na nie Łódź. I nadziałem się na cenne komentarze (a czasem epitety), że nie znam tradycji "referendów szwacjarskich", że "do idei referendów próbuję dodać teorie, które nic nie mają wspólnego z samą ideą referendum", albo, że jestem "tendencyjny" i 'manipuluję".
    Marcin Darda

    Marcin Darda ©fot. Grzegorz Gałasiński

    Dobrze, przyjmuję te oceny, ale się z nimi nie zgadzam. Bo Łódź to nie Szwajcaria, a ja nie dodaję żadnych "teorii do idei". Dodaję łódzkie realia polityczne i historię najnowszą, bo uważam, że w oderwaniu od rzeczywistości o prawach demokracji można mówić tylko na wyższych uczelniach.

    Z demokracją i referendami jest jak z życiem i książkami: albo się żyje, albo się o życiu czyta. Nie bronię prezydent Hanny Zdanowskiej, ani radnych, bo oni nawet własnym sprzymierzeńcom często zabierają argumenty, bez względu na to, czy są w koalicji czy w opozycji. Bronię po prostu Łodzi. A jak wyglądałaby Łódź po odwołaniu prezydent i radnych? Ano tak: nie ma żadnej pewności, że będą przedterminowe wybory, a prawo wyborcze powiada, że w takiej sytuacji premier powołuje p.o.
    prezydenta oraz komisarza w miejsce radnych, a do wyborów kalendarzowych zostaje jeszcze ponad rok. Sprawa druga, banalna, ale nieodzowna: część tych łodzian, którzy złożyli podpisy po prostu nie chce w Łodzi rządów Platformy, a kogo wstawi na zarządców Łodzi premier z Platformy, jeśli nie ludzi z Platformy?

    Byłoby to samo, albo gorzej. Sprawa trzecia to prosty fakt, że istotą rzeczywistości jest sens. A skoro tak, to po referendum w żaden sposób nie ustałyby przyczyny jego zwołania: nikt nie zerwie marmurowych płyt z Piotrkowskiej, nikt nie obniży podatków i czynszów, nie wycofa się z "głupich inwestycji", nie wyrwie parkomatów, a korki mniejsze nie będą. Sprawa czwarta: jedyne skuteczne dotąd referendum w Łodzi jakoś nie pchnęło miasta do przodu. I piąta rzecz: sama myśl o tym, że 43 radnych (dobrych, słabych, głupich, kompetentnych czy nie - nie wnikam) dzięki przerwaniu kadencji traci forum do lansu (czyli sesje Rady Miejskiej) na rok przed wyborami, przyprawia mnie o mdłości. To byłby po prostu rok kampanii wyborczej, kopania się po kostkach i obrzucania błotem. Jeden płynący przez rok ściek… Takiej Szwajcarii chcemy w Łodzi?

    Władzy można nie akceptować, można, a nawet trzeba kląć na te wszystkie smarkate wojenki na zapleczu Zdanowskiej, w łódzkiej PO. Ale wchodząc w temat referendum trzeba przedstawić swoją ofertę. Skoro prezydent i radni są do niczego, trzeba pokazać kto będzie lepszy i z nim iść po władzę. Teraz i przed rokiem żadnej oferty nie było, tylko czysta chęć odwetu. Ale i władza po fiasku kolejnego referendum odetchnęła trochę nieświeżym oddechem. Zebrano ponad 39 tys. podpisów, a prezydent Zdanowska jest dumna z łodzian i cieszy się, że tych podpisów było mniej niż przed rokiem. No i co to znaczy? Że negatywny elektorat jej spada? A może, że poparcie rośnie? Jeśli tak, to po prostu żart i to mało śmieszny. Jedynym wytłumaczeniem niewystarczającej liczby podpisów jest fakt, że wniosek referendalny zakładał odwołanie również Rady Miejskiej, i dlatego nie przyłączyły się opozycyjne partie SLD oraz PiS, tak jak Platforma zrobiła to w roku 2010 razem z SLD popierając referendum, które odwołało Jerzego Kropiwnickiego.

    Poza tym dziś z obu tych klubów słychać, że im referendum nie byłoby na rękę, bo uważają, że prezydent sama się wyłoży na zablokowanym mniej lub bardziej potrzebnymi inwestycjami mieście, a politycy Platformy przez rok do wyborów wytłuką się sami między sobą. Na tym - kalkulują - zyskają więcej, niż na odwołaniu. Przedsmak tej wojenki mieliśmy w ostatnią środę, gdy radni PO dołożyli się do odwołania własnego przewodniczącego Rady Miejskiej i jego zastępczyni. A przed nami jeszcze serial z kolejnymi odwołaniami i powołaniami w Radzie Miejskiej z ukrytą większością opozycji. Nie chcę by z tego wynikało, że opozycja zachowała się dojrzale nie popierając referendum, bo ona na tym zyska. Ale na odwołaniach wskutek referendum nie zyskałby nikt w Łodzi.

    Zapisz się do newslettera

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Referendum i realia

    Jacek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    Tym razem zgadzam sie z panem Dardą co do litery. Chciałbym tylko spojrzeć na sprawę z nieco innego punktu widzenia. Po pierwsze u nas referendum jest dwustopniowe. I to referendum Zdanowska...rozwiń całość

    Tym razem zgadzam sie z panem Dardą co do litery. Chciałbym tylko spojrzeć na sprawę z nieco innego punktu widzenia. Po pierwsze u nas referendum jest dwustopniowe. I to referendum Zdanowska wygrała już w pierwszym etapie. Takie są realia, z którymi "referendziarze" nie chcą się pogodzić, co znaczy, że demokrację traktują na sposób Kalego. Kiedy odwoływano Kropiwnickiego, bez trudu zebrano ponad półtora raza więcej podpisów, a w drugim etapie, weryfikującym, głosów za odwołaniem padło prawie trzykrotnie więcej, niż tym razem udało się zebrać. Pan Kropiwnicki komentował i nadal komentuje swoją porażkę w ten sposób, że część łodzian dała się ogłupić grupie niegodziwców, którzy akurat rekrutowali się z opozycyjnego ugrupowania politycznego. Dla mnie była to i nadal jest rażąca nieuczciwość z jego strony, a ponadto obraza, bo uznał większość ludzi głosujących za jego odwołaniem po prostu za głupich, niepotrafiących rozsądnie wybrać. No, ale pan Kropiwnicki jest renomowanym politykiem i w starciu z kimś takim jak ja, na pewno jemu przyznają rację. Skoro tak, to popatrzmy na obecne wyniki pod tym kątem. Grupa niegodziwców i głupców próbujących odwołać Zdanowską stanowi około 5% ludności Łodzi, a więc naprawdę mało. I to jest optymistyczne zwłaszcza, gdy się spojrzy na ujemne skutki tego szaleństwa. A skutek jest taki, że prezydent Komorowski właśnie przygotował projekt ustawy ograniczający uprawnienia do przeprowadzania referendum. Wedlug projektu tej ustawy, aby teraz kogoś odwołać, będzie w referendum musialo wziąć udział co najmnie tylu obywateli co w wyborach samorządowych. To praktycznie uniemożliwi odwołanie kogokolwiek. Niektórzy politolodzy oceniają to w ten sposób, że prezydent chce zalegalizować porubstwo, arogancję i korupcję lokalnych władz. Oto do czego doprowadzili organizatorzy obecnego referendum: zadali głęboki cios demokracji i swobodom obywatelskim, bo nie potrafili zdobyć się ani na obiektywizm ani na zdrowy rozsądek. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    "Grupa niegodziwców i głupców próbujących"

    Krzysztof (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 5

    Jaka jest różnica pomiędzy słowami "Grupa niegodziwców i głupców próbujących" a słowami Kropiwnickiego ? Zarówno Kropiwnicki jak i Pan Panie Jacku poprzez nadawanie różnych epitetów Łodzianom...rozwiń całość

    Jaka jest różnica pomiędzy słowami "Grupa niegodziwców i głupców próbujących" a słowami Kropiwnickiego ? Zarówno Kropiwnicki jak i Pan Panie Jacku poprzez nadawanie różnych epitetów Łodzianom chcącym referendum i tym którzy wzięli w nim udział, próbujecie pozbawić ich podstawowych praw. Równie dobrze mógłby Pan napisać o różnych mniejszościach, że są gorsi od większości. A co do Prezydenta Komorowskiego i jego projektu- łatwo sobie wyobrazić, że w wyborach bierze udział 5% społeczeństwa, czy to by oznaczało, że 5% obywateli odwołuje władzę??? Głęboki cios demokracji zadaje Prezydent Komorowski, co tylko potwierdza moje zdanie, że politycy z zasady są przeciwni referendom jak i projektom obywatelskim, gdy nie są po myśli partii z których się wywodzą. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czemu przeszkadza- referendum

    Krzysztof (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 5

    Po przeczytaniu Pana artykułu byłem ciekaw na jakie komentarze się Pan "nadział". Niestety brak dostępu do blogu- "Nie udało się znaleźć tego, czego szukasz. Być może wyszukiwanie przyniesie lepsze...rozwiń całość

    Po przeczytaniu Pana artykułu byłem ciekaw na jakie komentarze się Pan "nadział". Niestety brak dostępu do blogu- "Nie udało się znaleźć tego, czego szukasz. Być może wyszukiwanie przyniesie lepsze rezultaty". W moim przekonaniu wskazywanie przez Pana referendum, jako teorii dla uczelni nie mającego nic wspólnego z życiem, wpisuje się w głosy polityków, którym często głos społeczeństwa jest nie w smak. A dlaczego politycy nie lubią referendum- powód jest prosty, w przypadku gdyby referendum w jakieś sprawie się "udało" byłoby wiążące dla polityków. Dlaczego Pan uważa referendum za teorię - myślę, że czytający ten artykuł sami sobie odpowiedzą zgodnie ze swoimi przekonaniami. Na koniec mam pytanie; czy będzie dostęp do Pana blogu gdzie umieścił Pan artykuł "Bez referendum. I dobrze" myślę, że dobrze by było aby zainteresowani czytelnicy sami się przekonali, czego dotyczyły wpisy na Pana blogu. Czy dotyczyły jak Pan stara się sugerować tylko Łodzi czy ogólnych problemów dotyczących prawa obywateli do referendum. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    sprostowanie

    Krzysztof (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 3

    Popełniłem błąd, za co przepraszam- wynikający z braku dostępu do artykuł "Bez referendum. I dobrze" bezpośrednio ze strony Dziennika Łódzkiego- adres do artykułu...rozwiń całość

    Popełniłem błąd, za co przepraszam- wynikający z braku dostępu do artykuł "Bez referendum. I dobrze" bezpośrednio ze strony Dziennika Łódzkiego- adres do artykułu http://blogi.dzienniklodzki.pl/standardy/2013/06/25/bez-referendum-i-dobrze/zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jak by było - nie wiemy, ale.....

    Obserwator (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 9

    Myślę, że brak referendum będzie dla Łodzi bardziej kosztowny niż wprowadzenie komisarza - choćby z Platformy. Odwołanie władz, zawsze zmusza do jakiejś refleksji. Myślę też , że spółdzielnia...rozwiń całość

    Myślę, że brak referendum będzie dla Łodzi bardziej kosztowny niż wprowadzenie komisarza - choćby z Platformy. Odwołanie władz, zawsze zmusza do jakiejś refleksji. Myślę też , że spółdzielnia Grabarczyka osłabiłaby się, a to już dla Łodzi byłby bardzo korzystny zwrot (dla reszty Polski też). Może przyhamowane byłoby nieprzemyślane wydawanie pieniędzy w tak wielkiej skali. Mam wrażenie, że do rządzenia dorwali się noworysze, przekonani o własnej nieomylności, bez doświadczenia w efektywnym inwestowaniu, nierozumiejący - że sama budowa dróg czy inwestycji kolejowych to nie jest ani postęp, ani gwarancja rozwoju gospodarczego (dodatkowo - rzeczy często źle zaprojektowanych i za dużych). Ta ekipa, ze swą gigantomanią, po odejściu - nie zostawi następcom możliwości ruchu. Będzie jak po Gierku i Jaruzelskim. Komisarz musiałby tu trochę spasować. Nie mniejszym problemem Łodzi jest rodzaj sitwy, która łączy właściwie wszystkie ugrupowania polityczne. Ta sitwa też pozostanie z przekonaniem, że nic o nich bez nich. I że mieszkańcy to są jedynie owce do strzyżenia. Nie trzeba zważać na ich beczenie.zwiń

    Polecamy

    Menadżer Roku 2018

    Menadżer Roku 2018

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny