Odsłonięto pamiątkową tablicę poświęconą Zofii Hertz. Była...

    Odsłonięto pamiątkową tablicę poświęconą Zofii Hertz. Była pierwszą w Polsce kobietą notariusz

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Tablica pojawiła się na budynku, w którym przed wojną Zofia Hertz pracowała jako notariusz
    1/3

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Grzegorz Gałasiński

    Tablicę pamiątkową poświęconą Zofii Hertz, która przed wojną była pierwszą kobietą notariuszem w Polsce, zaś po wojnie prawą ręką Jerzego Giedroycia, odsłonięto w czwartek w Łodzi.
    Z tablicy możemy się dowiedzieć, że w tej kamienic w kancelarii rejenta Apolinarego Karnawalskiego w latach od 1929 do 39 pracowała Zofia Hertz, z domu Neuding.

    Była ona pierwszą w Polsce kobietą notariuszem, żołnierzem armii generała Władysława Andersa oraz współzałożycielem Instytutu Literackiego w Paryżu. Jego szefem był Jerzy Giedroyć, którego opinię przytoczono: "Zosia jest widomą ilustracją mojej teorii, wedle której w Polsce najważniejsze są kobiety".

    Tablicę wykonano z brązu kosztem 13 tysięcy złotych. Pieniądze wyłożyła Izba Notarialna w Łodzi. Kto i kiedy wpadł na pomysł takiego uczczenia Zofii Hertz?

    - Było to trzy lata temu, kiedy kolejny numer naszego pisma poświęciliśmy ważnym łodziankom - wspomina Marcin Kieruzel z "Kroniki miasta Łodzi". - Ja wtedy napisałem artykuł o Zofii Hertz i o jej mało znanym życiowym epizodzie w Łodzi, bowiem głośno o niej było jedynie dzięki powojennej działalności w paryskiej "Kulturze". Wpadliśmy na pomysł, aby uczcić tablicą jej pamięć. O pomoc zwróciliśmy się do notariuszy, którzy podchwycili nasz projekt i sfinansowali pamiątkową tablicę.

    Szkoda, że razem z Zofią nie uczczono pamięci jej męża Zygmunta Hertza, który - w przeciwieństwie do niej - był rodowitym łodzianinem, zaś po wojnie razem z żoną zamieszkał z Maisons Laffitte i też należał do bliskiego kręgu współpracowników Jerzego Giedroycia. Co ciekawe, jego ojciec Mieczysław Hertz był przed wojną wiceprezesem prestiżowej Izby Przemysłowo-Handlowej w Łodzi.

    Zofia Hertz (1910-2003) pochodziła z Warszawy. Jej dzieciństwo nie należało do zbyt udanych. Gdy miała cztery lata, jej rodzice rozeszli się. Cztery lata później zmarła jej matka Helena z Orzechowskich. W tej sytuacji Zosia zamieszkała u ciotki w Łodzi. Tutaj skończyła szkołę średnią. Było to Prywatne Gimnazjum Humanistyczne Romany Konopczyńskiej-Sobolewskiej. W latach szkolnych, aby jakoś związać koniec z końcem, udzielała korepetycji, których notabene nie cierpiała.

    Marzyła za to o podjęciu studiów medycznych. Nie wybrała się na nie ze względów finansowych, okazały się zbyt drogie.
    Dlatego zaczęła studiować prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Przeprowadziła się do stolicy, ale nie na długo. Gdy na wakacje przyjechała do ojca, który przeprowadził się z Piotrkowa Trybunalskiego do Łodzi, na ulicy spotkała dyrektora swego gimnazjum. Spotkanie okazało się przełomem w jej życiu.

    Opowiedziała dyrektorowi o swych tarapatach finansowych, a on skontaktował ją ze wspomnianym rejentem Karnawalskim, który przygarnął ją do swojej kancelarii.

    Zofia przeprowadziła się ponownie do Łodzi. Do Warszawy jeździła tylko na egzaminy. Wkrótce w Polsce wprowadzono egzamin na stanowisko notariusza i Zofia zdała go jako pierwsza w historii kobieta.

    Wkrótce, po zdaniu egzaminu zawodowego, poznała Zygmunta Hertza. Stało się to u znajomych na balu, na który oboje nie chcieli iść. Przeznaczenie zdecydowało inaczej i na początku 1939 roku Zofia i Zygmunt stanęli na kobiercu ślubnym. Ślub był skromny. Młodzi zamieszkali w mieszkaniu Zygmunta przy alei Kościuszki.

    Do nowego mieszkania mieli wprowadzić się wiosną 1940 roku, ale wojna pokrzyżowała te plany. Jedynie zdążyli latem 1939 roku wspólnie wyjechać na wakacje do Juraty i Jastarni.

    Wkrótce wybuchła II wojna światowa. Zygmunt cudem uniknął śmierci, gdy bolszewicy ujęli go na Kresach. Na dworcu w Czortkowie udało mu się uciec z transportu jenieckiego. Jego kolegów wywieziono do łagru, a po wojnie znaleziono ich ciała w dołach śmierci w Katyniu.

    Zofia i Zygmunt zostali jednak zesłani przez Sowietów, zaś z "domu niewoli" wydostali się dzięki generałowi Andersowi.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Adres

    podpis_nieczytelny (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Kancelaria notarialna Apolinarego Karnawalskiego mieściła się w kamienicy przy pl. Wolności 2 - tam właśnie umieszczono ową pamiątkową tablicę.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Menadżer Roku 2018

    Menadżer Roku 2018

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Łódzkiego

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Łódzkiego

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny