Ojciec walczy o syna. Wyjechał z banerem na ulice miasta [ZDJĘCIA]

Agnieszka Jasińska
Grzegorz Gałasiński
"Zabraniasz mi mieć tatę! A przecież to nie ja rozwodzę się z tatą! Mam prawo kochać tatę!" - baner z takim napisem pojawił się w poniedziałek na ulicach Łodzi.

W poniedziałek o godz. 9 przed szkołą nr 42 na Nowym Rokiciu w Łodzi pojawiła się przyczepa reklamowa. Na niej można było zobaczyć baner ze zdjęciem chłopca.

"Zabraniasz mi mieć tatę! A przecież to nie ja rozwodzę się z tatą! Mam prawo kochać tatę!" - taki napis widniał na banerze.

W taki sposób pan Krzysztof chciał pokazać, jak bardzo zależy mu na synu.

- Syn ma 9 lat, bardzo go kocham. Niestety, mieszka z żoną, jesteśmy w trakcie rozwodu. Żona utrudnia mi kontakt z dzieckiem, nie pozwala mi się z nim spotykać - mówi pan Krzysztof.

- Ostatni raz widziałem syna w czerwcu. Zdecydowałem się na taką akcję, żeby wiedział, jak bardzo mi na nim zależy. Chcę mu pokazać, że nie zrezygnuję z walki o niego.

Wideo

Komentarze 47

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Grześ
Matką powinni z automat ograniczać prawa,a dzieci być z ojcem.Matką się nic nienalezy zawsze ograniczają kontakty są statystyki i rząd powinien wprowadzić ustawę. Ojciec tak/matka nie
A
ANNA
Moje Panie, ja ,żyję z partnerem, który walczy o dziecko. Jest bardzo dobrym człowiekiem, a nie został chyba już oskarżony o pedofilię. I wiecie co? Mam syna, i to on kiedyś może być ojcem, z którego dla dobra dziecka zrobią psychopatę. Bo nie wiem, czy wiecie, ale mama może w Sądzie kłamać dla dobra dziecka. Jako mama trzynastoletniego syna uważam, że system jest chory. A teoria jednego domu to przestarzała komunistyczna teza, odnosząca się do kobiet, które dla dobra dzieci tkwiły w chorych związkach do śmierci. A teraz dla dobra dziecka, zgodnie z teorią jednego domu, nie dopuszcza się ojców do dzieci. Ja nie chcę, żeby mój syn przechodził przez taki koszmar. Kobieta zrobi z mojego syna psychopatę, a Sędzia uzna, że to normalne. PRZECIEZ TO DLA DOBRA DZIECKA. Większość kobiet może spokojnie kłamać w Sadach powołując się na wyrok Sądu Najwyższego. Także Panowie nie idźcie do Sądu po sprawiedliwość. Bo jej tam nie znajdziecie.
n
novaa16
Pozwole sie z tym nie zgodzic choc pewnie w wiekszosci przypadkow tak jest. Sama walcze o syna. Nie mam z nim niemal zadnego kontaktu a sprawa trwa juz 3 lata! W polskich sadach sa albo urlopy albo za malo czasu na rozprawe albo swiadkowie nie przychodza i sprawa przeniesiona na za pol roku!? I mimo ze biegli psychologowie (2 odrebne zespoly na dwoch odrebnych badaniach w odstepie kilku miesiecy) orzekly ze syn powinien mieszkac ze mna to Sad dalej bawi sie w odwlekanie sprawy!
T
Tomasz
Jestem ojcem niepełnosprawnego dziecka, który musi walczyć nie tylko o spotkanie z dzieckiem ale i o to by dziecko nie zostało skrzywdzone dodatkowo przez matkę emocjonalnie. Sąd przyznał mi tylko 4 razu w miesiącu spotkania w czasie, których najczęściej wraz z dzieckiem słyszę jakim to złym ojcem jestem. Co bym nie robił jest źle nic nie mogę się dowiedzieć najwyżej po fakcie słyszę o wizycie u lekarza. Wysłuchanie jednej strony nigdy nie czyni nikogo obiektywnym. Niestety sądy również koncentrują się na poszkodowanej matce i z tond z całego spotkania 4 razy w miesiącu i sprowadzenie roli ojca do płacenia alimentów. Pogadaj z obojgiem!
d
dla żyda goj to bydło
a kogo obchodzi to wszystko, istotne dla talmudu jest zapewnienie dopływu gotówki do syjony kosztem wszelkim. Goj ma wyprodukowac podatnika oraz jak najdłużej pracować, co daje wpływ podatku od wynagrodzeń oraz zmniejsza dług tj wydatek na emerytury. Dziecko wyprodukowane oraz wyłacznie utrzymywane przez goja, jest produktem oraz towarem- jest włąsnością talmudu , nie jest własnością rodziców.
Im szybciej dziecko pójdzie do szkoły tym szybciej będzie płaciło podatek od wynagrodzeń. Im dłużej dziecko będzie pracować tym dłużej będzie płaciło podatek od wynagrodzeń. Im dłuższa praca dziacka, ty krótszy okres wypłaty emerytury tj mniejszy dług, tj większa kasa pozostająca do dyspozycji prokoszernego rządu. Pieniądze ze wspólnego wora ida do syjonu, jako celu nadrzędnego, ktory uświęca środki.
a
akcja" gorący ołów"
Od ponad 70 lat eclowo tak ustawino system ab ynie istniały karne przepisy zabezpieczająe ojcow i ich dzieci przed przemocą oraz przed naruszaniem ich praw. Gdyby takie przepisy istniały, to tysiące kiurew w togach adwokacko sędziowskich po prostu było by zbędne, dlatego też aby zapobiec owej zbędności celowo utrzyuje się brak ochrony prawnej za co odpowiedzialna jest talmudyczna sitwa prawniacza, zainteresowana taki stanem rzeczy
T
Tata
Prawo musi się zmienić. Matki z pomocą polskich Sądów robią co chcą, ojcowie mają związane ręce!
T
Tomasz
Niby zdrowa i trzeźwa matka znęca się psychicznie nad dzieckiem i myśli, że nad byłym mężem. O terapii przymusowej matce nikt nigdzie nie wspomni.
T
Tomasz
Jeśli jesteś tatą to nie życzę Ci żadnych rozmów w takich sprawach. Człowiek z pewnością wykorzystał już wszystkie możliwości.
G
Gorszy rodzic
Od 7 lat tylko "widuję" córki pomimo, że mam pełnię praw rodzicielskich. G***** ja łudziłem się, że pomoże mi pedagog szkolny, że może w szkole będę mógł porozmawiać z córkami. Szkoda czasu by o cokolwiek zwracać się do szkolnego pedagoga. Oni mają ciepłą posadkę i najlepiej by ich nie wciągać w prywatne sprawy. Dziecku nic złego nie dzieje się w szkole więc nie ma sprawy. A sprawy rodzinne to załatwiajcie sobie w domu. Taką "pomoc" uzyskałem w SP 19 na ul. Balonowej.
T
Tomasz
U nas to raczej zawsze matek!
T
Tomasz
W końcu niech wszyscy widzą do czego doprowadzają "biedne-porzucone matki" wraz z Sądami rodzinnymi "ojców bez serca".
G
Gość
Matka dziecka pracuje w pełnym wymiarze czasu pracy oraz opiekuje się dzieckiem po pracy bez przerw. Nie spoczęła na laurach za 500 zł miesięcznie z opieki. Próbuje godnie żyć pomimo przeciwności losu jakie na nią spadły. Alimenty nie są zasądzone matce tylko dziecku. Na jego pełną rehabiltację, a i to jest niewystarczające dlatego nie zrezygnowała z zatrudnienia, aby dziecko utrzymywać i z jej pensji (opieka lekarzy specjalistów neurologa, rehabiltanta, okulisty, rehabiltacja), sprzęt rehabiltacyjny itp. "Reszta spraw umyka" (dobra niematerialne) - zaangażowanie "ojca" w codzienne życie dziecka, dowozy do lekarzy, na rehabiltację, na zajęcia pozaszkolne itp., bycie z dzieckiem. Jak pisałam w komentarzu poniżej "ojciec" zajmował się przed postanowieniem sądu dzieckiem ok. 6-7 dni w miesiącu. Dlaczego zatem nie walczył skoro tak zależy mu na kontakcie z dzieckiem o WIĘCEJ? (a zaakceptował wyłącznie 2 weekendy). Bo tak wygodniej, łatwiej, problem z głowy, byłem w sądzie jestem wielki. Jak matka usłyszała od "ojca" prosząc o spacer z dzieckiem "nie będziesz dysponowała moim czasem prywatnym, przecież płacę alimenty" to co poczuła? Jak myślicie, dobre intencje? Podziwam wszystkich prawdziwych ojców walczących o swoje dzieci nie tylko w dwa weekendy w miesiącu!!!
i
iga
Brak reakcji na przemoc jaką jest alienacja rodzicielska i błędne dostrzeganie konfliktu rodziców zamiast przemocy wobec dziecka i jego ojca oraz przyzwolenie społeczne na takie zachowanie kobiet oraz bezkarność są przyczyną krzywdy coraz większej liczby dzieci i dorosłych. Rozwodów jest coraz więcej. Trzeba UKRÓCIĆ TO ZJAWISKO I ZACZĄĆ NAZYWAĆ JE PO IMIENIU. Alienacja rodzicielska to ogromna krzywda raniąca dzieci na całe życie. Takim matkom trzeba pomóc - terapią, odizolowaniem i to jak najszybciej, by szkody były jak najmniejsze.
K
KIKO
Krzysztof popieram ciebie. Też walczą o syna 2-lata, Polski wymiar sprawiedliwości to jakaś pomyłka. Do zabaczenia na fejsie. WALCZYMY O NASZE DZIECI DO KOŃCA. A właścicielkom mówimy STOP.
Dodaj ogłoszenie