MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Olgierd Annusewicz: Lubimy Unię, ale na wybory nie pójdziemy

Piotr Brzózka
Olgierd Annusewicz
Olgierd Annusewicz Wojciech Gadomski / Polskapresse
Z dr. Olgierdem Annusewiczem, politologiem, rozmawia Piotr Brzózka

Nieco lekceważone w Polsce wybory do europarlamentu zbiegają się w tym roku z 10 rocznicą wejścia Polski do Unii Europejskiej. Czy przełoży się to na frekwencję na najbliższy weekend?
Jestem pesymistą, jeśli chodzi o frekwencję, nie spodziewam się, żeby była nadmiernie wysoka. Rzeczywiście mamy rocznicowy rok, bo minęło 10 lat od wejścia do Unii i 25 lat od roku 1989. Ten czas jest wykorzystywany przez wiele instytucji, odbywa się wiele imprez i to wszystko sprawia, że Polacy w badaniach lepiej oceniają cały ten okres. Ale dla zbliżających się wyborów to ma znaczenia najwyżej marginalne. To, że lepiej nam się żyje traci na znaczeniu w obliczu permanentnego konfliktu między głównymi partiami politycznymi, które przestały ze sobą rozmawiać, okładają się sztachetami, a zaraz te sztachety nabiją gwoździami. Więc nie chodzi o to, że wybory do europarlamentu są niedoceniane, tylko w ogóle należy się spodziewać niższych frekwencji w najbliższych wyborach, również parlamentarnych i samorządowych.

Świętujący nasze 10-lecie w Unii często z żalem zauważali, że Polacy nie doceniają tego, co przez tę dekadę dostali.
Rzeczywiście, zapominamy o tym jak było kiedyś, przyzwyczajamy się do tego co dobre. Ale generalnie Polacy doceniają Unię. Wyniki badań pokazują, że jesteśmy narodem, szczęśliwszym niż Węgrzy, Słowacy i inni nowi obywatele UE. Dostrzegamy pozytywne zmiany, które zaszły w ciągu tych 10 lat, albo szerzej - 25, bo obie rocznice trochę się zlewają. Tylko 15 procent obywateli uważa, że w tym czasie im się w życiu pogorszyło.

Czy ci, którzy Unię doceniają, widzą w niej tylko dojną krowę, która daje pieniądze na nowe drogi?
Trochę to zależy od pokolenia. Na pewno widzimy pomniki Unii: drogi, mosty, domy kultury, parkingi, chodniki. Natomiast jest duża część społeczeństwa, która docenia inne elementy. Studenci mają otwartą drogę do stypendiów zagranicznych. Nie chcę uchodzić na wapniaka, ale ja takich możliwości nie miałem. Osoby, które mają problemy ze znalezieniem pracy, mają możliwość emigracji zarobkowej, choć wiem, że to nigdy nie są proste decyzje. Oczywiście, zawsze z Polski wyjeżdżano za chlebem, ale nigdy to nie było takie proste, jak dziś. Wsiadamy w samochód i jedziemy do Londynu, tak po prostu. W dodatku nie musimy tam pracować na czarno. Poza tym jakaś część społeczeństwa dostrzega, że Unia to pewna idea. I jest jeszcze jeden aspekt: porównajmy Polskę i Ukrainę. 25 lat temu nasze kraje były na porównywalnym poziomie. My dziś się coraz dynamiczniej rozwijamy, mamy kwitnącą demokrację a kilkaset kilometrów od nas sytuacja jest zupełnie nieporównywalna i na poziomie politycznym, i ekonomicznym. To w dużej mierze zasługa nas samych, ale także Unii.
Rozmawiał Piotr Brzózka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki