MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Olgierd Annusewicz: W krytycznej chwili Tuska może zastąpić Bieńkowska

Marcin Darda
Olgierd Annusewicz
Olgierd Annusewicz Wojciech Gadomski / Polskapresse
Z dr. Olgierdem Annusewiczem, politologiem z UW, rozmawia Marcin Darda

Premier Tusk znów uciekł do przodu. Sam zgłosił wniosek o wotum zaufania i wygrał. Na jak długo?
Trudno przewidzieć, bo ta historia ma kilku rozgrywających i nie wiadomo, kto jest najsilniejszy. Z jednej strony jest Tusk, który na chwilę rozegrał sprawę, ale nie wiadomo, ile ta chwila potrwa. Z drugiej strony stoi szafa z taśmami, mamy tam również "Wprost", który kapie nagraniami. Nie wiemy, czy coś jeszcze ma, czy musi czekać na kolejne nagrania. Scenariusz jeszcze się zatem będzie pisał, a w dużej mierze zależał będzie od tego, kto ma dostęp do nagrań, oczywiście w zależności od tego, co w tych nagraniach jeszcze jest.

Załóżmy, że nie ma nic. Co w takim razie PiS zyska na wniosku o konstruktywne wotum nieufności, skoro Tusk potwierdził większość? Chodzi tylko o grillowanie rządu?
Uważam, że konstruktywne wotum nieufności jest ważnym narzędziem do zmiany politycznej scenografii, ale w takiej sytuacji jest to pokazanie, że ma się jakiś własny plan, inicjatywę. Ale inicjatywa PiS jest w tym momencie słaba.

Bo słaby jest prof. Gliński, kandydat PiS na premiera?
Nie, nie on jest słaby. Chodzi o to, że mamy do czynienia z powtórką z rozrywki. Gdyby było tak, że od czasu, gdy poprzednio głosowano wotum nieufności z prof. Glińskim jako kandydatem na premiera, nie wydarzyło się nic, co by prof. Glińskiego nobilitowało bardziej do bycia premierem niż wcześniej. Nie był w stanie zbudować sobie osobowości politycznej. PiS w niego nie inwestowało, nie delegowało do mediów, teraz więc będzie powtórka z rozrywki z prof. Glińskim z tabletu, bo regulamin Sejmu się nie zmienił. Mogli wymyślić kogoś innego, nawet po to, bo pokazać, że mają dłuższą ławkę.

Ale Sejm się będzie kłócił o taśmy bez przerwy. Tak się nie da rządzić, może więc premier uzna, że najlepsze będą wcześniejsze wybory?
Nie sądzę, bo powinien się liczyć z tym, że on tych wyborów nie wygrałby. To, czego ja się spodziewam, to raczej wprowadzenie scenariusza Thatcher - Major. W momencie, gdy notowania PO będą tak niskie, że Tusk nie będzie mógł liczyć na partię liderską, jest wielce prawdopodobne, że odda partię i poda rząd do dymisji, a prezydent powoła nową panią premier. Panią, bo spodziewam się, że będzie to Elżbieta Bieńkowska lub ktoś z nazwiskiem nieobryzganym żadną taśmą lub inną kompromitacją, a w każdym razie takim nazwiskiem, którego rozpoznawalności nie trzeba budować od nowa. To taki manewr na 6-9 miesięcy przed wyborami kalendarzowymi, który mógłby dla PO uratować najwięcej.

Rozmawiał Marcin Darda

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki