Pakt nie dla Platformy

Piotr Brzózka
Piotr Brzózka
Piotr Brzózka fot. Grzegorz Gałasiński/archiwum
No i nie udało się zadekretować zmowy milczenia w łódzkiej polityce. Zaproponowana na konwencji wyborczej Platformy umowa, szumnie nazwana "paktem dla Łodzi" nie zdołała zainteresować pozostałych graczy na lokalnej scenie politycznej.

Nic dziwnego, kto chciałby wylewać z baku paliwo wyborcze? Zmowa, zwana też paktem, miała polegać na wyjęciu kluczowych inwestycji z bieżącej walki politycznej. Innymi słowy - pani prezydent buduje, reszta się przygląda i nie gdera...

To był prawie idealny tydzień Hanny Zdanowskiej. Zdobyła 100 procent minus dwa głosy w wyborach na przewodniczącą PO w Łodzi. Zabłysnęła też pani prezydent w filmie, w którym blask osobisty jej samej zlewa się w jedną całość z blaskiem bijącym od Łodzi, białego smartfona i używającej go dziewczyny. Do pełni szczęścia zabrakło, by rzeczywistość subiektywną Platformy przekształcić w rzeczywistość obiektywną, usankcjonowaną paktem, przyjętym przez ciało samorządowe, jakim jest rada miasta. Okazało się, że rzeczywistość jest bardziej złożona, w prawdziwym życiu nie zdarza się, by ktoś miał 100 procent racji...

Pakt dla Łodzi - jakkolwiek szlachetnie by to nie brzmiało - skażony był grzechem założycielskim, jako że zrodził się w łonie partii rządzącej, oczekującej, że uchwała partyjna stanie się uchwałą miejską. Jedyna słuszna ideologią zgodna z linią partyjną - to już nie te czasy. Aż dziw bierze, że komuś do głowy przychodzą takie pomysły. Pytanie, czy to wszystko należy interpretować jako manifestację siły i arogancji władzy przekonanej o własnej nieomylności?

Niekoniecznie - szczerze mówiąc bardziej to wygląda na gest dość rozpaczliwy, odzwierciedlający nienajlepsze nastroje w partii. Charakterystyczne, że wołanie o pakt pojawia się w sytuacji, gdy partia która wygrała w mieście wybory, nie ma już większości w radzie. Charakterystyczne, że wołanie o jedność dotyczy materii, która będzie najprawdopodobniej osią przyszłorocznej kampanii wyborczej. Inwestycje, których miałby dotyczyć pakt, zamiast Platformie przynosić chwałę, stanowią bardziej źródło doraźnych problemów. Kto wie, w jakim tonie za rok będziemy rozmawiać o budowie dworca, czy planach nowego centrum. O tym, że przebudowę trasy W-Z będziemy malować w czarnych barwach, można być spokojnym.

Propozycja paktu dla Łodzi jawi się jako prośba o roztoczenia parasola ochronnego nad łódzką Platformą. Jeśli zbić to z próbami scedowania ojcostwa trasy W-Z na poprzedników, wygląda na to, że partia wybitnie nie jest przekonana co do swoich racji. A jeśli jest, to skąd te obawy? Przecież racja obroni się sama. Naprawdę nie trzeba jej dekretować.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
funs
Nie jestem pewien. Nadchodzi kampania wyborcza, ludzie uwielbiają narzekać i krakać i uwielbiają narzekających i kraczących. Na czym więc można najłatwiej zarobić punkty? Raz już pozbyliśmy się łódzkiego ministra łapami pustego krytykanta. Powodzenia w rozwalaniu miasta pod publiczkę. Przerażające. Jak już w mieście nie ma merytorycznej opozycji wśród polityków to trzeba szukać miejsca do życia gdzie indziej.
Dodaj ogłoszenie