Sformułowania typu: artykuły mleczarskie, wyroby mięsne, artykuły wędliniarskie widniejące do niedawna na paragonach odeszły do lamusa. Zastąpiły je konkretne nazwy: jogurty, mielone, szynka gotowana. Urzędnicy skarbowi i przedstawiciele organizacji konsumenckich twierdzą, że klientom łatwiej będzie reklamować wadliwy towar, handlowcy skarżą się na wydatki.

Ministerstwo Finansów uznało, że informacje na paragonach powinny być bardziej precyzyjne. Takie było też stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego. Początkowo planowano, że na rachunku ma się znaleźć tzw. jednoznaczna nazwa towaru. Drobni handlowcy oponowali, że ich urządzenia fiskalne nie są przygotowane na to, by na paragonie znalazł się zapis: jogurt o smaku malinowym. Okazało się, że nikt od nich tego nie wymaga.

- Na paragonie od października musi znaleźć się nazwa jogurt, a nie artykuł mleczarski - wyjaśnia Agnieszka Pawlak, rzecznik Izby Skarbowej w Łodzi. - Opis jest bardziej szczegółowy, co ułatwi klientom składanie reklamacji.

Zgadza się z tym Zdzisława Wilk, prezes Miejskiego Klubu Federacji Konsumentów w Łodzi. - Pod nazwą wyroby wędliniarskie kryje się potencjalnie wiele artykułów - zauważa Zdzisława Wilk. - Klientowi trudno było udowodnić, co to był za artykuł. Obecna zmiana dużo lepiej definiuje towar.

Mniej powodów do zadowolenia mają handlowcy. Zdzisław Pawelczyk, właściciel sklepu spożywczego przy ul. Gdańskiej w Łodzi musiał zmienić sprzęt.

- Wydałem 3.800 zł na nowego laptopa, gdyż stary nie był przystosowany do zmiany kodów, których zrobiło się znacznie więcej niż do tej pory - mówi przedsiębiorca. - Każdy artykuł ma bowiem inny kod, a w sklepie mam ok. tysiąca różnych artykułów. Mieliśmy dużo pracy przy zmianach, do tej pory posługiwaliśmy się ograniczoną liczbą kodów, obecnie jest ich więcej. Wprowadzenie zmian było czasochłonne, a klienci nie zwracają na to uwagi.

Innego zdania jest łodzianka Agata Modrzewska, która często kupuje w małych sklepach. - Przy starych paragonach nawet nie mogłam sprawdzić, ile co kosztowało - mówi. - Kupowałam różne gatunki szynki, a opis brzmiał: wyroby wędliniarskie. Był zbyt ogólny.