Kleszczowskie eldorado zbudowane na węglu z tamtejszej kopalni już od dawna szuka nowej drogi rozwoju, na czas „po odkrywce”. I znajduje, m.in. w finansowaniu start-upów, produkcji samochodów elektrycznych i... dżemów dla diabetyków.

Ponad 150 mln zł w tym roku na same tylko inwestycje chce wydać gmina Kleszczów. Żaden wiejski samorząd w Polsce nie śmie nawet marzyć o takich sumach. Wygrywająca od lat wszystkie rankingi zamożności gmina swe bogactwo czerpie z kopalni i elektrowni Bełchatów. Ale kurek z pieniędzmi wkrótce zostanie przykręcony, ponieważ węgiel w kopalni się kończy. Dlatego o przyszłości po wyczerpaniu złóż w Kleszczowie myślą od dawna.

Uzbrojone strefy to za mało

Robi to przede wszystkim Fundacja Rozwoju Gminy Kleszczów. Przez lata rozwijała strefy przemysłowe, oferując firmom tanią, uzbrojoną w pełną infrastrukturę ziemię pod inwestycje. Dzięki temu w kleszczowskich strefach przemysłowych zainwestowało blisko 30 firm z całej Europy.

Ten etap FRGK ma już także za sobą, bo jak mówi jej prezes Krzysztof Stębelski, dzisiaj mnóstwo samorządów w Polsce inwestuje w rozwój stref przemysłowych, by przyciągać biznes: - Sprzedaż gruntów w strefach to już melodia przeszłości, dlatego musimy poszukiwać innych instrumentów wspierania przedsiębiorczości - podkreśla.

To m.in. dlatego Fundacja skierowała swoje działania na obszary, w których do tej pory nie rozwijała. Przystępując do programu Jeremie 2 chce uruchomić długofalową usługę niskooprocentowanych pożyczek dla przedsiębiorców.

Nie oznacza to jednak, że w Kleszczowie przestaną rozwijać strefy. Warunki inwestowania w nich dla start-upów i większych firm strefach wciąż są bardzo korzystne. Aby jednak praca w strefach była atrakcyjna dla mieszkańców, trzeba szukać nowatorskich technologii, tak w przemyśle, jak i w rolnictwie.

Pożyczka na niski procent

W styczniu ubiegłego roku FRGK uruchomiła w Kleszczo-wie punkt konsultacyjny, aby zbadać potrzeby i oczekiwania jakie mają lokalni przedsiębiorcy. - Okazało się, że zainteresowanie dotacjami i pożyczkami preferencyjnymi jest duże - mówi Michał Michałek, przewodniczący Rady Gminy Kleszczów i jednocześnie przewodniczący Rady Fundacji, która podlega pod radę gminy.

Krzysztof Stębelski, prezes Fundacji Rozwoju Gminy Kleszczów archiwum prywatne

Dlatego Fundacja przystąpiła do przetargu Banku Gospodarstwa Krajowego, na pośrednictwo finansowe funduszu pożyczkowego Jeremie 2. Jednak nie mająca wcześniej własnej historii w tej sferze działalności FRGK musiała utworzyć konsorcjum z podmiotem, który ma w tej dziedzinie doświadczenie. Jego posiadanie było warunkiem uczestnictwa w przetargu.

- Nie było to łatwe, ponieważ partnerzy, z którymi rozmawialiśmy nie chcieli mieć w nas kolejnego konkurenta na rynku - podkreśla prezes.

Ostatecznie do konsorcjum przystąpiło Ostrowskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości. Ciężar finansowy programu wzięła na siebie Fundacja i to ona głównie partycypuje w kosztach udzielania pożyczek, które oczywiście są zwrotne. To ryzyko obliczone na przyszłość. Dzięki zdobytemu doświadczeniu w przyszłych latach FRGK sama będzie mogła przystąpić do przetargu. A plany w tej dziedzinie są ambitne. - Wdrażamy fundusz pożyczkowy, którego wcześniej w Kleszczowie nie było - podkreśla Michał Michałek. - W pierwszej transzy mamy 26 milionów, a jak je rozdysponujemy, to do dyspozycji dostaniemy kolejne 26 milionów - dodaje szef rady FRGK. - Ponieważ to sporo pieniędzy, dlatego chcemy wspierać przedsiębiorców nie tylko z gminy Kleszczów, ale z całego województwa łódzkiego.

Druga edycja programu Je-remie skierowana jest głównie do małych i średnich firm, a także start-upów, które wchodzą na rynek. To oferta dla tych, którzy z różnych przyczyn nie mają dostępu do kredytów bankowych, np. z powodu braku linii kredytowej, czy zbyt małych obrotów.

- Mamy pieniądze dla tych, którzy chcą zakładać drobne usługi, produkcję, czy handel - podkreśla prezes Stębelski. - Chcemy dawać im wsparcie nie przez rok, ale przez kolejnych kilkanaście lat, w formie kapitału na rozpoczęcie działalności, czy później - na rozwój.

- Mieszkańcy regionu będą mogli rozwijać istniejące już firmy, ale liczymy również, że do Fundacji będą się zgłaszać młodzi ludzie, mający ciekawe pomysły na własny biznes - tłumaczy Michał Michałek.

Osoby, które rozpoczynają działalność gospodarczą oraz te, które prowadzą działalność do 24 miesięcy, mogą liczyć na bardzo dużą preferencję w oprocentowaniu. Wynosi ono od 0,5 do 1 proc. i kwotę pożyczki do 70 tys. zł. Natomiast większe firmy, mające projekty inwestycyjne, mogą liczyć na kwotę od 300 tys. nawet do 1,5 mln zł. W ramach Jeremie 2 istnieje także cała gama bardzo atrakcyjnych pożyczek inwestycyjno-obrotowych do 500 tys. zł, które mają służyć inwestycjom i zakupom środków obrotowych - surowców i towarów handlowych. To jest nowość w Jeremie 2, bardzo oczekiwana przez przedsiębiorców.

Zainteresowanie programem Jeremie 2 jest duże. Pierwsi pożyczkobiorcy już podpisują umowy. Kilkanaście start-upów i firm gromadzi już dokumentacje.

Samochód elektryczny rodem z Kleszczowa?

Branża, którą szczególnie chce w Kleszczowie rozwijać FRGK jest elektromobilność. Duży panel dyskusyjny na temat tej dziedziny odbył się podczas wrześniowego II Forum Gospodarczego w Kleszczowie.

- Wpisujemy się w program premiera Mateusza Mora-wieckiego, który zakłada, że do 2025 roku po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych - podkreśla Michał Michałek. - Chcielibyśmy, aby fabryka takich aut powstała w naszych strefach przemysłowych. Zamierzamy pozyskać akceptację do tego pomysłu i przyciągnąć inwestorów, którzy chcieliby zainwestować w naszych strefach w elektromobilność, produkując u nas samochody elektryczne - dodaje.

Michał Michałek, przewodniczący Rady Gminy i Rady Fundacji Gminy Kleszczów
archiwum prywatne

Zresztą nie tylko o samochody toczy się gra, bo elektromobilność to znacznie szersza branża. Jak podkreśla Ryszard Marcińczak, prezes Warszawskiej Izby Gospodarczej, który od dawna promuje elektromobilność, to także gokarty, rowery elektryczne, motorowery, czy motocykle.

Jak podkreślają ci, którzy już pracują nad „polskim samochodem elektrycznym” przesiadka z auta o tradycyjnym napędzie spalinowym, do samochodu elektrycznego, jest jak zamiana starego, analogowego telefonu komórkowego na smartfon. To proces nieunikniony. Dlatego czując tę koniunkturę w FRGK pracują nad tym, by produkcja aut elektrycznych w Polsce ruszyła właśnie w Kleszczowie.

- Samochód elektryczny składa się z 4,5 tysiąca części. Kleszczów ze swoim potencjałem ma dużą szansę, aby produkować jeśli nie całe auta, to co najmniej podzespoły do nich - zauważa Ryszard Marcińczak.

Właśnie z Warszawską Izbą Gospodarczą Fundacja współpracuje przy tym projekcie.

Ale to nie jedyny zewnętrzny partner FRGK. Kilka miesięcy temu gminę Kleszczów, jako potencjalny teren dla inwestorów z Izraela, odwiedzili przedstawiciele Polsko-Izraelskiej Izby Gospodarczej. Od kilku miesięcy FRGK współpracuje także z Polsko-Czeską oraz Polsko-Hiszpańską Izbą Gospodarczą, dzięki której udało się nawiązać kontakty z zagranicznymi firmami. Władze kleszczowskiej fundacji nie kryją również, że chcą otworzyć się na rynek wschodni i mocniej zacieśnić współpracą z tamtejszymi firmami. Przedstawiciele FRGK są zapraszani m.in. na Litwę, Białoruś czy Ukrainę. - Jesteśmy za tym, aby ściągać tutaj inwestorów w każdej dziedzinie, w tym w nowoczesnych technologiach, tym bardziej, że dysponujemy potencjałem w postaci Technikum Mecha-tronicznego. Chcemy stworzyć absolwentom szansę pozostania, aby nie musieli stąd wyjeżdżać - mówi Michał Michałek.

Dżemy dla diabetyków produktem regionalnym?

Marką, którą promuje FRGK jest kleszczowskie Forum Gospodarcze, przeznaczone także dla rolników. O tym, że nie są to tylko spotkania „gadających głów”, świadczą inicjatywy rozwijane dzięki Forum.

Efektem finalnym Forum z 2016 roku może być kleszczowski produkt regionalny - dżem dla diabetyków.

- Pięciu rolnikom złożyliśmy propozycję uprawy borówki amerykańskiej, która będzie u nas przerabiana na dżemy dla diabetyków - mówi Krzysztof Stębelski. Fundacja będzie skupować owoce i w wybudowanych przez siebie laboratorium i przetwórni przerabiać je na dżemy. W perspektywie jest rozszerzenie tej działalności o inne owoce i produkty, w tym zdrową żywność opartą np. o jagodę kamczacką, czy inne owoce. - Projekt trwa minimum trzy lata, a wartością dodaną będą plantacje borówki, które przecież pozostaną na naszym terenie - dodaje Michał Michałek.