Pewne zwycięstwo PGE GKS Bełchatów [FILMY]

Paweł Hochstim
Dariusz Śmigielski/archiwum
Piłkarze PGE GKS Bełchatów pewnie pokonali GKS Tychy w Jaworznie 3:1 i umocnili się na pozycji lidera pierwszej ligi. Z bardzo dobrej strony pokazał się debiutujący w pierwszej drużynie bełchatowskiego klubu Damian Podleśny, który godnie zastąpił podstawowego bramkarza PGE GKS Arkadiusza Malarza.

Trener Kamil Kiereś mógł się obawiać występu Podleśnego, bo ten musiał wejść do bramki w trudnym momencie. Wprawdzie mecz z GKS Tychy teoretycznie wydawał się łatwy, ale... tylko teoretycznie. Tyszanie zajmują ostatnie miejsce w tabeli, ale niedawno zmienili trenera, co zawsze wywołuje w drużynach większą mobilizację. I było to widać w pierwszej połowie spotkania w Jaworznie, bo do przerwy outsider rozgrywek był równorzędnym rywalem dla lidera. Ba, miał nawet lepsze sytuacje bramkowe, ale świetnie spisywał się Podleśny.

W pierwszych czterdziestu pięciu minutach bramkę debiutanta w lidze najgroźniej atakowali Dawid Dzięgielewski i Łukasz Małkowski. W obu sytuacjach Podleśny zachował się jednak jak rutyniarz. Zwłaszcza obrona strzału Małkowskiego z wolnego była najwyższych lotów. Jeśli zatem piłkarze PGE GKS nie byli pewni postawy swojego bramkarza, to w tym momencie musieli nabrać do niego zaufania.

Ale bełchatowianie też atakowali w pierwszej połowie i mogli zdobyć prowadzenie za sprawą najlepszego strzelca PGE GKS Michała Maka. Jego strzał w 36. minucie z najwyższym trudem zatrzymał jednak Piotr Misztal. Mak miał się stać bohaterem tego spotkania, ale stało się dopiero po przerwie.

Widać, że trener Kiereś odpowiednio zmotywował swoich piłkarzy po pierwszej połowie, bo gdy wyszli na boisko, widać było w ich poczynaniach olbrzymią determinację. Tym bardziej, że bełchatowianie znali wyniki swoich najgroźniejszych rywali do awansu, którzy w sobotę pogubili punkty.

Zanim jednak Mak pokonał Misztala, mógł popisać się świetną asystą. W 55. minucie Michał Mak dobrze podał do swojego brata Mateusza, ale odważnym wybiegiem popisał się Misztal i wyjaśnił sytuację. Sześć minut później bramkarz gospodarzy popełnił jednak błąd, przepuszczając do bramki piłkę po strzale Kamila Wacławczyka. Ofensywny pomocnik bełchatowskiej drużyny zdecydował się na strzał z dystansu, a zasłonięty Misztal spóźnił się z interwencją.

Gol bardzo uspokoił bełchatowian, którzy dopiero wtedy mogli pokazać pełnię swoich możliwości i udowodnić wyższość nad najsłabszym zespołem w lidze. W 66. minucie było już 2:0, bo sprytnym uderzeniem popisał się Michał Mak. To był ósmy gol Michała w tegorocznym sezonie i wygląda na to, że napastnik bełchatowskiej drużyny zamierza latem nie tylko cieszyć się z awansu do ekstraklasy, ale również z tytułu króla strzelców 1. ligi.

Szybkie dwa ciosy wyraźnie podłamały tyszan, którzy nie potrafili już przeciwstawić się bełchatowskim faworytom. Przewaga gości była wyraźna i wydawało się, że kolejne gole są tylko kwestią czasu.

Kibice PGE GKS wiedzą jednak, że ich ulubieńcy w tym sezonie "uwielbiają" komplikować sobie życie. W Jaworznie było tak samo, bo prowadząc 2:0 bełchatowski zespół stracił gola. Na dziewięć minut przed końcem spotkania Adrian Chomiuk popisał się dobrym dośrodkowaniem w pole karne, a Paweł Smółka zamienił je na kontaktowego gola.

Gdyby tyszanie byli klasowym zespołem, pewnie poszliby za ciosem. Ale przy stanie 2:1 różnica w umiejętnościach i doświadczeniu obu drużyn była aż nadto widoczna. Dość powiedzieć, że do końca spotkania gospodarze nie zagrozili już poważnie bramce Podleśnego.

Atakowali za to goście z Bełchatowa, którzy mieli kolejne okazje bramkowe. Szanse na zdobycie gola sezonu miał Wacławczyk, który w 86. minucie zauważył, że Misztal wyszedł daleko do przodu i próbował przelobować go z własnej połowy. Niestety, lider drugiej linii bełchatowskiej drużyny nie trafił w bramkę. Minutę później było już jednak 3:1 dla PGE GKS, gdy Michał Mak wykorzystał świetne podanie Andreji Prokicia i strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania.

Do ostatnich sekund bełchatowianie wyraźnie panowali na boisku. Umiejętnie przetrzymywali piłkę, a Kiereś robił zmiany, wprowadzając na boisko Bartłomieja Bartosiaka i Łukasza Wrońskiego.

Wygrywając w Jaworznie bełchatowianie powiększyli swoją przewagę w tabeli. Nad trzecią drużyną pierwszej ligi, GKS Katowice, mają już pięć punktów przewagi.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic gks belchatow

Najważniejsze że wygrali !

Dodaj ogłoszenie